Wspaniała kariera
Borys Maslennikow od dwóch lat pełni funkcje dyrektora Międzynarodowego Instytutu Cywilizacji Pozaziemskich zajmującego się badaniem i zabezpieczaniem Strefy. Ten niemłody mężczyzna zaczynał swą karierę naukowa jeszcze w czasach istnienia Związku Radzieckiego, choć doktoryzował się z fizyki w Instytucje Igora Kurczatowa już za rządów Borysa Jelcyna. Maslennikow to energiczny, pracowity organizator dobrze radzący sobie z pracą z ludźmi, co jest rzadkością wśród fizyków teoretycznych. Mimo złych stosunków politycznych Rosji z resztą cywilizowanego świata, charyzma i pozycja naukowa Maslenikowa sprawiły, że nie został on poddany ostracyzmowi jak jego rodacy w wielu innych dziedzinach życia i zachował swą pozycję w światowym środowisku akademickim, oraz stanowisko konsultanta przy ONZ. To właśnie to stanowisko zapewniło mu angaż do pracy w Instytucie i umożliwiło szybki awans w jego strukturach.
Nowe porządki
Nowy dyrektor oznacza zawsze małą rewolucję, zwłaszcza w kadrach. Niektórzy pracownicy Instytutu odeszli w akcie protestu przeciwko mianowaniu na to stanowisko Rosjanina, ale większości po prostu pokończyły się ich granty badawcze przyznane przez Instytut, a Maslennikow ich nie przedłużył, za to w miejsce wakatów sprowadził własnych kolegów i koleżanki - nie tylko zresztą z Rosji, choć oczywiście większość jego znajomych naukowców to Rosjanie. Złośliwi nazwali oczywiście tę zmianę kadrową "czystką", ale w rzeczywistości podobne przetasowania miały miejsce także za poprzednich zmian dyrekcji.
Surowsze procedury
Tym, co odróżnia nowego dyrektora od jego poprzednika z Kanady, jest ogromny nacisk kładziony przez niego na kwestie bezpieczeństwa rozumiane na wszystkie sposoby. Borys wprowadził nowe zasady dotyczące bezpieczeństwa pracowników Instytutu, jak i zaostrzył poziom tajności dokumentów i prowadzonych badań. Wszystko to uczynił, aby usprawnić pracę ośrodka, która przerywana była wypadkami oraz zaburzana wpływami ze strony różnych polityków na skutek medialnych doniesień i przecieków.
Wypadek
Skoro mowa o wypadkach i przeciekach do mediów, apogeum sytuacja osiągnęła, gdy pół roku temu Instytutowi groziło zamknięcie, gdy do niemieckiej prasy wyciekły informacje o wydzieleniu z materii artefaktów sporej porcji antymaterii i jej anihilacji w laboratorium, która miała zabić licznych badaczy i uszkodzić gmach ośrodka. Nowy dyrektor rozpoczął swoje urzędowanie od przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie, z którego raport trafił do specjalnej komisji ONZ i to uciszyło nieco szum.