Wygląd
Szaro granatowa skóra, długie białe włosy, czerwone oczy, smukła twarz. Niskiego wzrostu odziany w ciemne szaty z dużym kapturem zasłaniającym oczy i szerokimi rękawami ukrywającymi jego złowieszczo chude ręce. 163 lata 1,54m 46kg
Biografia
Urodzony w 1323
Nalfein od młodych lat uczony był nienawiści do innych ras oraz zasad panujących w Menzoberanzie, mieście drowów w podmroku. Rodzice Nalfeina, ojciec Visoel oraz matka Frelia uczyli go by nigdy nikomu nie ufał i że szczerość może być wykorzystana przeciwko niemu. Rodzice starali się aby przekazać synowi jak najwięcej dobroci puki nie trafi do akademii i nie skazi się ideologiom Loloth.
Visoel pragnął aby jego syn zobaczył świat zewnętrzny ucząc go nauk boga Vhaerauna, powtarzał synowi iż nie musi tkwić pod ziemią służąc Matriarchatowi i że elfy powinny zjednoczyć się by odzyskać to co utracone. Natomiast Frelia matka Nalfeina nuciła mu piosenki do snu o pięknej Elistraee bogini tańczącej w świetle księżyca. Matka wpajała dziecku miłość do każdej rasy oraz by cieszył się prostotą życia.
Pomagał rodzicą w wielu sprawach domowych oraz bronił domu jako jedyny syn. Nalfein mając 4 siostry nie miał mimo wszystko lekko w domu tak jak jego mama nauczała go nauk Elistrae tak siostry były przeżarte naukami Lolth i męczyły swego brata torturami oraz ciężką nauką i usługiwaniem. Tak więc w wieku 1355 gdy Nalfein miał 27 lata postanowił połączyć swe życie z innym domem aby polepszyć stosunki panujące między domami w mieście. W taki sposób żył i płodził córki pod przymusem dla domu w Menzoberanzie. W wieku 35 lat jego dom dzięki wysokiej sfery pozwolił mu uczęszczać do szkoły magii jako uczący tradycji i historii miasta
Jego edukacja nie trwała długo gdyż nastał czas braku magii zwanego dziedzictwem Helma. A wraz z tym nastała bitwa o Keeper's Dale, władze nad Menzoberranzom obrała Triel.
Nalfein musiał odpuścić sobie naukę magii i zająć się potrzebniejszymi rzeczami w tym czasie. Czym była pomoc rannym podczas bitwy, a także pomoc tym którzy sprzeciwiali się Triel.
Nalfein niestety pomagając innym trafił do lochu w którym siedział 20 lat za pomoc okupantowi który chciał zabrać władzę Triel. Lecz jak to w Menzoberranzie bywa, władza szybko się zmienia. Z rąk Triel władza wróciła do Quenthel Baenre która zabiła swoją starszą siostrę i przejeła władzę przejmując władzę oraz wypuszczając więźniów których jej siostra wsadziła, oraz wsadzając nowych. Tym sposobem Nalfein wydostał się z więzienia. Rozpoczął także zpowrotem naukę w zrujnowanym mieście oraz próbował odbudować ród lecz sparwiło mu to wiele kłopotów. Był zmuszony do wielu forteli wraz z upadłymi siostrami aby odzyskać swój dom. Po jego odzyskaniu najstarsza siostra stanęła u władzy oraz nagrodziła brata tym że pozwoliła mu wrócić od nauki w akademii dla dobra domu. Stal się w końcu renomowanym nauczycielem który przeżył kawał historii wojennej oraz mógł opowiadać o niej na lekcji. Z czasem jednak nauka tradycji i historii miasta nie była tym co go interesowało. Pracując tak przez 30 lat ciągłość pracy mu się znudzila i posatnowił potajemnie sięgać do ksiąg magicznych aby dokształcić się i w tym temacie. Lecz to go zgubiło sięgnął niepotrzebnie za wysoko, na za wysokie regały przez co zainteresował swoją osobą niepotrzebne osoby. Dla jego dobra karą za węszenie było tylko wygnanie, pozostawiono go przy życiu do czasu aż coś go nie zje.
W 1408 roku Nalfein próbował znaleźć miasto które przetrwało ataki Menzoberanzy. Podróżował przez 10 lat żyjąc w ruinach miast takich jak Blingdenstone. Nalfein rabuje ciała swych braci oraz ciała podziemnych gnomów, znajduje wyposażenie do dalszej podróży oraz przetrwania w podmroku. Na jakiś czas zadomowia się w ruinach z nadzieją na reorganizację do dalszej podróży. Nocuje w ruinach parę ładnych miesięcy, rabując przy tym ruiny oraz ucząc się wiele o okolicznych roślinach.
Początkowo nie wiedział co może zjeść co mu się przyda lecz postanowił wzorować się na Rathach zwierzętach przypominających piżmowce. Rothe żywiły się grzybami takimi jak Niebieskoczapkowiec i Morszczkorowiec oraz Owoce cebulowe.
Drow zaufał zwierzętom i postanowił poczekać aż się pożywią aby zebrać resztę tego co zostanie. Następnie powrócił do osady i udało mu się przygotować pożywienie z tutejszych grzybów.
W taki sposób przetrwał rok. Niestety stagnacja w Podmroku nie jest mile widziana. Gdy elf wracał do swego domu ze zbiorów, zauważył grasujące wielkie pająki wraz z grupą drowów. Jako że uciekł z więzienia przestraszył się że wysłano za nim pościg. Przekradł się obok patrolu pozbierał swoje wyposarzenie z obozu oraz wyruszył dalej.
Nalfein postanowił przejść do ruin pałacu Blingdenstone, w poszukiwaniu większych bogactw oraz lepszego miejsca do obserwowania czy nikt nie nadchodzi. W samym pałacu oczywiście po takim czasie nic nie znalazł, jedynie brud i kurz. Mimo to postanowił osadzić się na wyższych sferach ruin miasta. Dużo czasu zajeło mu splądrowanie wyższych sfer ruin miasta. Jednak po 4 latach życia w mieście dużo doświadczył.
Pewnego dnia na przełomie tych 4 lat dostało się do jego obozu gnomie dziecko. Nalfein nigdy nie widział gnomów poza podręcznikami w szkole, a tym bardziej nie znał ich języka. Zaczoł machać rękami aby wskazać że nie jest zły i że ma jedzenie w garnku. Lecz gdy małe gnomie dziecko tylko ujżało drowa unoszącego ręce, uciekło jak najprędzej miedzy korytaże pałacu. Nalfein jednak trochę już przesiedział w owych ruinach i wiedział jak zapolować na małą dziewczynkę. Pobiegł bocznym korytarzem prowadzącym na balkonik z którego zeskoczył na dół wprost na dziewczynkę. Złapał małe rączki dziecka oraz próbował przetłumaczyć jej że nie chce zrobić jej krzywdy, co zdawało się śmieszne zwarzywszy co przed chwilą zrobił. Dziewczynka zaczeła się mocno wiercić oraz krzyczeć, drow jednak był silniejszy i podniusł dziewczynkę aby zaprowadzić do celi obok sali tronowej Blingdenstone. Zamknoł dziwczynke w celi oraz zaczoł przygotowywać posiłek dla siebie oraz nowego gościa, jednak nie spodziewał się że skończy się na jednym przybuszy. Gdy drow wesoło przygotowywał jedzenie zza korytarza zaczoł wyłaniać się wielki pająk. Nalfein nie zauwarzył stwora i przystąpił do podania jedzenia dziewczynce. Podał pokarm gnomowi a gdy sięwyprostował natychmiastowo został powalony przez wielkiego stwora. Pająk oraz drow zaczeli się szamotać tuż obok celi dziewczynki, Nalfein nie jest wojownikiem wiec była to dla niego ciężka walka jednak ku jego zachwytowi dziewczynka okazała się pomocna.
Gdy Nalfein upadł na podłogę tracąc już całkowicie siły w walce z potworem, mała gnomica chyciła za widelec z tacy z jedzeniem oraz dźgneła pająka w jeden z jego oczodołów dając drowowi moment na atak. Elf natychmiastowo chwycił za swój sztylecik i zaczoł dźgać stwora w głowe na oślep. Gdy walka się już skończyła Nalfein postanowił wypuścić gnomice by ta w spokoju zjadła. Obydwoje zauważyli że siebie potrzebują w walce przeciw podmrokowi i posatnowili razem zamieszkać, przynajmniej na momencik. Przez kolejny rok razem z dziewczynką postanowili zacząć edukację. Mianowicie Shella Leadfingers bo tak nazywała się dizewczynka nie potrafiła jeszcze mówić, przynajmniej nie po podziemnemu. A więc ku lepszej komunikacji w zespole postanowili wyruszyć w miasto w poszukiwaniu podręczników oraz innych pozostałych jeszcze przedmiotów. Shelle mało interesowały podręczniki bardziej była zaciekawiona śladami w ziemi, mając nadzieję że znajdzie ślady swego gatunku. Niestety po śladach nie było widu tak samo jak po edukacji. W końcu po 3 latach nauki języka podziemnego, Shella zrozumiała pare ważnych sformułowań. Jednak edukacja została przerwana przez odział idący przez miasto, tym razem odział gnomów. Drow ukrył się natychmiastowo jednak dziewczynka wybiegła na balkonik z krzykiem do swych pobratymców. Nalfein przerażony tym co nastąpi pobiegł w najbliższy korytatrz, lecz ten już był zablokowany przez mały odział gnomów. Gnowmy natychmiastowo wszczeły alarm w całym mieście, jednak na pomoc wybiegła dziewczynka która zaczeła mówić po łamanym podziemnym. Jednak było już za późno, w ferworze walki nie były słyszalne żadne krzyki oprócz krzyków padającyh goblinów. Gdy Nalfein miał zamiar już rzucić nożem w ostatniego goblina stojącemu mu na drodze, w kieruku lecącego noża skoczyła Shella by zatrzymać walke. Przed oczami drowa upadł właśnie obraz jego tworzącej się więzi między innym gatunkiem. Nalfein ze łzami w oczach i wściekłością wypisaną na twarzy zaczoł swą krucjatę ku pomszczeniu jego towarzyszki Shelli.
Wymordował odział na jego drodze jednak na tym nie skończyła się krwawa zemsta przeciw innym rasom, postanowił zapolować na resztę gnomów skrycie zabijając ich z cinia oraz z wysokości wykorzystując teren poznany podczas tych 4 lat. Wymordowawszy wszystkim Nalfein upadł na kolana oraz stracił przytomność z wycieńczenia. Obudził się nie wiedząc po jakim czasie jednak był śwaidom co się stało. Udał się ponownie do swego obozu w pałacu króla Blingdenstone aby zebrać swój majątek oraz ciało Shelli. Przykucnął przy gnomce i przeprosił za to co zrobił oraz wziął sobie od niej na pamiątkę fioletowy szalik. Wyszedł z miasta z Shellą na rękach i tobołkiem na plecach.
Wyraz twarzy elfa już nigdy nie był taki sam, wędrował przez labirynty podmroku wraz z Shellą na rękach szukając celu swej podróży. Ostatecznie doszedł do sławnego labiryntu w podmroku, wypełnionego wieloma korytarzami oraz lawą. Długi czas tam przenocował i długo przezeń podróżował. Korytarze w Labiryncie potrafią mierzyć nawet 160km. Nalfein jednak nie miał celu w tym by szybko wydostać się z mrocznych korytarzy labiryntów, postanowił zrobić dłuższy posterunek w korytarzach. Na przełomie roku w labiryncie Nalfein postanowił stworzyć truminkę dla małej Shelli. Pochował ją w trumnie oraz wyruszył razem z nią w dalszą podróż przez labirynty podmroku. Wiele razy coś przechadzało się przez korytarze jednak drow siedział ciho z nadziją że da mu spokój. Czsem robił sobie dłuższe postoje na kilka tygodni aby pozbierać się do kupy po traumatycznych wydarzeniach. Kilka razy gdy przechadzał się z trumienką przez korytarze słyszał cichy głos dziewczynki proszący o pomoc. Natychmiastowo wtem rzucał się za głosami by pomóc swej przyjaciółce jednak nigdy nie dotarł do korytarza ze źródłem dźwięku. Po roku przemierznia przez labirynt i obozowania w nim żywiąc się grzybami wyrastającymi w popękanej ziemi, znalazł wyjście do stołu szfeckiego.
W rzeczywistości była to wielka jaskinia z grzybami na kilka metrów, była to idealna kraina dla drowa cicha, spokojna i pełna w pokarm. Drow postanowił więc osadowić się w tym obszarze mając nadzieję że będzie mógł w końcu osiedlić się w tym miejscu na dłużej. Rozbił swój obóz tóż pod jednym z więkrzych grzybów oraz postanowił że to dobry czas na pochówek Shelli. Pochował gnomkę pod największym grzybem w jaskini okalającym cały sufit mający kilka kilometrów. Przez 3 lata rozbudował swą osadę, codziennie przychodził na grób Shelli zostawiając jej ulubione grzyby na nagrobku. Stworzył nawet przez ten czas kilkunasto metrowy obóz pełen klepisk oraz mały ceglany domek w którym pomieszkiwał. Żywił się oczywiście grzybami wszędzie występującymi, były to zaprawdę specyfistyczne grzyby. Jedne wybuchał gazami trującymi inne okropnie świeciły nawet po wydaleniu z oragnizmu, tak jakby broniły się przed zjedzeniem. Po jakimś czasie od sporzywania grzybów Nalfein zaczoł mieć dziwne koszmary mówiące mu że powinien stąd pójść w dalszą podróż. Nie przejmował się koszmarami, wiele razy je już miewał od momentu straty jego jedynej przyjaciółki. Lecz po wielu koszmarach mówiących by stąd odszedł zaczeły pojawiać się glutowate stwory, które już przyspożyły problemów. Początkowo niszczyły tylko obozowisko lecz z czasem zaczeły atakować drowa, radził sobie bez problemu z małą grupką lecz do czasu. Po 3 latach od pojawienia się w tym miejscu liczba galaretek rosła aż do momentu gdy wielka kula glutu zaczeła zmierzać w jego stronę, wtedy był pewien że to czas na wyprowadzkę. Zebrał swój obóz, pożegnał się z Shellią i wyruszył gdzie go nogi poniosły mając nadzieję że już nie postawi tu nogi.
Z pod wielkiego grzyba uciekł korytarzami do Darklake jeziora prowadzącego między innymi do Menzoberanzy.
Nalfein nie planował wracać do ojczyzny lecz nie miał zamiaru także wracać do grzybów. Postanowił więc iść wzdłóż zachodniego brzegu jeziora mając nadzieje że dotrze do Mantol Derith miasta handlowego obok Menzoberanzy. Mógł także wrócić do Blingdenstone które jest za Mantol Derith lecz dobrze wiedział że nie ma co tam szukać. Lecz przed Mantol Derith postanowił zrobić jeszcze jedno, dostać się do Gracklstugh miasta Duergarów. Stanął przed wielką bramą miasta i przywalił w dzwon obok aby spróbować się dostać do środka, jednak podejrzewał że mile go nie przywitają. Po otworzeniu bram zobaczył oddział duergarów który pojmał go do celi w aby dowiedzieć się o jego celu przybacia do miasta. Nalfein poinformował że jest pokojowo nastawiony oraz że zmierza do Mantol Derith lecz zatrzymał się u nich aby poszukać rodziny gnomów, mając nadzieję że ci przeprowadzili się do Gracklstugh z Blingdenstone po upadku miasta. Podziemne krasnoludy nieprzychylnie przyjeły tą wiadomość, mamrocząc pod nosem coś o tym że coraz więcej tych dobrych drowów. Drow został wypuszczony bez swojego dobytku lecz zostanie on przekazany mu po wyjściu z miasta. Nalfein więc postanowił poszukać rodziny Shelli która może jakimś cudem tu przeżyła. Dostał się do dzielnicy gnomów oraz zaczoł pukać do każdego z domów, początkowo nie był przyjmowany lecz z czasem w końcu gnomy zaczeły wychodzić. Dostał się do rodziny Shelli i przekazał wiadomość o śmierci dziewczynki, opowiadając historie jak nauczał ją języka, wykarmiał oraz o tym jak zgineła przez wielkiego pająka. Rodzina ze smutkiem przyjeła wiadomość o śmierci dziewczynki oraz pozwolili zosatwić Nalfeinowi szalik Shelli jako że to on pomagał jej pod koniec jej krótkiego życia. Drow ze smutkiem skłamał o śmierci gnomki lecz wiedział jak sie skończy powiedzenie prawdy. Po przekazaniu wiadomości która szybko rozeszła się w mieście został należycie ugoszczony jako posłaniec słusznej sprawie. Ugościł się należycie tak dobrze że pozostał niespełna 2 lata w mieście po czym wyruszył w dalszą podróż.
Trafia w końcu do Mantol-Derith miasta handlu. Postanawia osiedlić się w mieście dzięki sprzedaży znalezisk z ruin. Po zdobyciu kilku monet wynajmuje mieszkanie oraz rozpoczyna swój biznes sprzedając zioła znalezione podczas podróży. Nalfein zasadza kilka roślin oraz wytwarza z nich lekarstwa dla społeczeństwa miasta żyjąc tak przez niespełna 15 lat. Stając się renomowanym rzemieślnikiem, alchemikiem w mieście.
Pewnego dnia siedząc przy swoim straganie zauważa krasnoluda który jest oskarżany o kradzież. Nalfein podchodzi do rumoru i tłumaczy strażom iż krasnolud to jego kolega który nie zna się na cenach gdyż jest nie stąd. Krasnolud dziękuje za pomoc i oznajmia iż nazywa się Gundran Rockseeker. Nalfein bliżej poznaje się z Gundranem który opowiada mu czego to on nie widział na powierzchni.
Krasnolud mówi Nalfeinowi gdzie może go znaleźć i opuszcza miasto. Nalfein natchnięty opowieściami Gundrana postanawia wrócić do nauki magii by móc chronić się przed potwornościami.
Postanawai więc wyruszyć do Ched Nasad aby odnaleźć księgi magiczne oraz wydostać się na powierzcnię w miejscu w którym rzekomo ma zjawić się Gundran. Drow więc wyrusza do dalekiego miasta, zmuszony jedyną drogą bezpośrednią wyrusza przez krainę grzybów.
Nalfein wypływa bezpośrednio z Mantol Derith na drugi brzeg Araumtcs bo tak nazywa się kraina grzybów a raczej wielki grzyb który jest świadomy krzywd mu sprawiających. Wysyła różnorakie stwory na odtrącenie nieprzyjacieli oraz zssyła na nich koszmary. Nalfein po wysłuchiwaniu historii o krainie grzybów wychodzi z pokładu iwyrusza przez korytarze bezpośrednio do Araumtcos. Drow dociera do swojego starego obozowiska a raczej do tego co po nim zostalo. Nie znajduje dalej żadnych oznak życia w okolicy więc postanawia przed wyruszeniem do Ched Nasad udać się do Shelli. Gdy dociera do grobu dziewczynki, zauważa że jest zakopany, podchodzi na skraj grobu i zauważa że jest pusty. Nagle Nalfein słyszy zza pleców głos dziewczynki mówiący mu by się wynosił z tych krain i nie zakłucał spokoju okolicznym roślinom. Drow odwraca się i zauważa kości dziewczynki stojące za nim ruszające żuchwą wypowiadając słowa. Próbuje przemówić do dziewczynki lecz ta nie wydaje się jak by go poznawała i nadal rozkazuje by ten się wynosił. Nalfein natomiast kieruje się w stronę dziewczynki zdejmując jej fioletową chustę mówiąc o tym jak zgineła oraz o tym że było mu żal tego co zrobił. Dziewczynka a raczej te plugawe kości podniosły opuszczoną jak do tąd głowę oraz wyjęły zza pleców nóż aby dźgnąć drowa. Nalfein zaślepiony wspomnieniami dalej tłumaczy czemu zgineła nie zauważając nadchodzącego ostrza. Orientuje się gdy jest już za puźno gdy nóż tkwi w jego podbrzuszu. Zszokowany Nalfein wyjmuje sztylet i błaga o przeprosiny dziewczynkę, lecz ta tylko człapie w jego stronę z nożem i świecącymi się ślepiami. Nalfein nadal próbuje nie skrzywdzić dziewczynki mimo jej śmierci, lecz ta za wszelką cene prubuje pozbyć się szkodnika jakim jest drow. Tym razem dźga go prosto w udo, drow uchyla się oraz krzyczy w przestrzeń jaskiń. Nalfein po drugim ciosie zrozumiał że dziewczynki już nie ma że to co teraz się dzieje to sprawa grzyba wiszącego nad nimi, momentalnie wstaje i ze łzami w oczach raz za razem uderza w gołe kości dziewczynki które z łatwością pękają. Elf upada i przeprasza że nawet po śmierci nie okazał jej należytego szacunku i spokoju. Lecz nie miał czasu na lamentowanie, krwaiwił a nie miał jak porządnie się opatrzeć, wziął kości dziewsczynki i wyruszył w stronę miasta. Na ostatnim wzgórzu na granicy Araumtcosu Nalfein upadł na ziemie i stracił przytomność.
Gdy się obudził znajdował się w namiocie w ruinach jakiegoś miasta. Był pozszywany i rozebrany, przywdizał strój oraz wyposarzył się w swoje przedmioty po czym wychylił się z namiotu. Ujrzał osadę Grimlocków, humanoidów o szarej skórze ostrych pazurach i zębach. Zauważyły drowa po czym natychmiast podbiegły do niego by przyjżeć się mu. Jeden podszedł bliżej i powiedział Nalfeinowi po łamanym podziemnym:
- ty zniewalać nasze my teraz zniewalać twoje- i założył Nalfeinowi łańcuchy. Nalfeinowi oczywiście się to nie spodobalo i zaczoł się szamotać lecz od razu został skopany przez wszystkich do okoła. Przez 5 lat był niewolnikiem u Grimlocków, kopał, polował, gotował, robił wszystko co mu kazano. Po jakimś czasie zauważył jak jeden z szaroskórych przenosi sterte książek do wodza osady. Ten natomiast czyta i wymachuje rękoma poczym wskazuje na drowa, Nalfein od razu się przestraszył. Jeden z Grimlocków podszedł i przekazał iż znaleźli księgi lecz nie potrafią po takiemu czytać i myślą by wynagrodzić drowa możliwością przeczytanmia im tego. Nalfein oczywiście nie mógł się nie zgodzić a i tak poszykiwał ksiąg w tutejszych ruinach. Po zapznaniu się z treścią ksiąg dowiedział się iż może to być jakiś szatański grymuar rytualny który jest wstanie skomunikować się z inną sferą. Zaciekawione szaraki rozkazały nauczyć się człowiekowi magii aby wykonał rytyały by dobre duchy pomgły w zbiorach takich jak on zdlonych niewolników. A więc Nalfein przystąpił do nauk, lecz owy wolumin był zbyt skomplikowany jak na jego poziom wtajemniczenia w sfery magiczne. Więc poprosił o więcej swobody aby mógł swobodnie przeszukać ruiny w poszukiwaniu większej wiedzy.
Z początku Grimloki się nie zgadzały lecz po czasie zrozumiały że trzeba poprosić o pomoc dobre duchy.
I tak więc zaczeła się nauka Nalfeina w sferach magicznych. Trwało to długo, rozpoczynając od wykopywania rękoma z pod ruin ksiąg. Następnie nauczania się z nich oraz czasem tlumaczenia się Grimlockom. Trwało to tak 15 lat aż pewnego razu Nalfein znalazł sposób na rozpoczęcie rytuału. Po wykonaniu rytuału okazuje się że był to rytuał na wezwanie Levistusa, Nalfein nie spodziewając się takiej siły ujżał w arcydiable okazję do ucieczki z pod więzów szaraków oraz z podmroku. Drow prosi o moc Levistusa by dał mu moc do wydostania się z podmroku. Arcydiabeł postanawia podarować mu swoją siłę by wydostał się z podmroku, samemu pragnąc wyzwolenia. Levistus w zamian pragnął by szerzył chaos w jego imieniu i oferował mu ofiary.
Nalfein pożądając mocy nie zważając na konsekwencje, paktuje z diabłem. Od tego momentu w Nalfein słyszy głowsy które namwiają go by wymordował Grimlocki ku ofierze swemu panu. Następnego wieczora kiedy krzyki nie dają mu spokoju, postanawia z tym skończyć z niewolnioctwem u grimlocków. Pod osłoną nocy podżyna gardła szarakom oraz podpala namioty płomieniami wylatyjącymi mu z dłoni. Przez tyle lat nauk nigdy nie czuł takiej siły, drow dał się ponieść sile swej mocy i spalił wszystkich aż do gleby. O poranku gdy wstał z uśmiechem na twarzy postanowił przeszuakć resztę ksiąg w zrujnowanej wierzy na skarju miasta do której nie pozwolali mu wejść Grimlocki. W wierzy znajduje kilka różnorakich artefaktów Levistusa, rapier, kostur oraz więcej ksiąg tajemnych. Od teraz Nalfein ma wszystko czego pragnie, posiadł całą wiedzę którą tu znalazł. Elf rozpoczoł większe badania nad okolicą w poszukiwaniu większych bogactw wiedzy lecz tylko stracił kolejne 5 lat nad przekopywaniem w pojedynke miasta. Jednak podczas przekopywania także wybudował kilka klepisk z zrujnowanego miasta.
Nareszcie po 160 latach w mroku jaskiń wychodzi na powierzchnie zdumiony pięknem krajobrazów które widzi. Kieruje się do najbliższej osady obserwując dokładnie całe otoczenie z zachwytu.
W najbliższym mieście Tribor zatrzymuje go strażnik pod pretekstem rasistowskim, jego zdaniem zagrożeniem dla osady. Rzucając pod nosem że nie zdarza się drow który wkracza na dobrą stronę i że to wyjątkowo tandetny podstęp. Nalfein trafia do celi przekonując o kontakt z Gundranem który poświadczy o jego niewinności. Po przybyciu krasnoluda Nalfein zostaje wypuszczony lecz pilnie obserwowany.