Jeśli zastanawialiście się, czemu Joan Fletcher nie ma jeszcze męża, oto jest prawdopodobna odpowiedź na to pytanie: Marcus Fletcher, ojciec pani Szeryf. To, że córka nadal z nim mieszka akurat nie jest dziwne, bo gdzie niby miałaby się wyprowadzić na pustkowiu? Zamieszkać w jednej z przyczep kempingowych za miasteczkiem, tak, jak to robi Hopeless? Jednak surowy hodowca brahminów jest ojcem tego typu, którzy przed wojną nosili koszulki w rodzaju "wszystko co zrobisz mojej córce, ja zrobię potem Tobie". To nie jest typ teścia, o jakim ktokolwiek by marzył. Nawet Andy, wychowanek burmistrza, nie zbliża się więc do domu Fletcherów. Marcus nie przybył do Hope Town wraz z kolonizatorami z VC, tylko wywodzi się z miejscowej ludności. Gdy jednak McKinley przywiódł tu osadników, Fletcher nie tylko zaakceptował ich, ale postanowił się z nimi zaprzyjaźnić, nieco podobnie jak bogaty hodowca Wolton, choć na nieco bardziej równych zasadach, w przeciwieństwie do Woltona, który stara się dyktować swoje warunki całemu miasteczku. Jest to jednak przyjaźń szorstka, gdyż Marcus Fletcher ma trudny charakter. Nie jest zbyt rozmowny ani szczególnie sympatyczny. Jego elektryczny pastuch chodzi w ruch nie tylko, gdy trzeba pogonić niefrasobliwego brahmina, lecz także, gdy jakiś osadnik przypadkiem zapędzi się na jego pastwisko i w porę nie wycofa głośno przepraszając. Początkowo pan Fletcher nie chciał zgodzić się, aby jego córka została Szeryfem, ale okazało się, że dziewczyna jest co najmniej tak samo uparta, jak jej ojciec i w końcu uległ namowom jej oraz prośbom burmistrza. Obecnie wydaje się raczej zadowolony ze stanowiska zajmowanego przez córke, gdyż jej pensja uzupełnia skromne dochody z hodowli brahminów, a wszyscy mieszkańcy Hope Town traktują z większym szacunkiem ojca pani Szeryf, aniżeli traktowali wcześniej burkliwego, nieprzystępnego ranczera.
Plotki głoszą, że kiedyś, gdy Marcus był młodszy, a gospodarstwo prowadził jego ojciec, Fletcher mieszkał przez jakiś czas w San Francisco, gdzie miał zajmować się podejrzanymi sprawami, a nawet wysługiwać się jakimś tamtejszym gangsterom. Nikt jednak nic nie wie na pewno, a jedyne, co jest pewne, to że Marcus powrócił do rodzinnej farmy, gdy dowiedział się, że jego ojciec choruje, aby przejąć rodzinna ziemię i odpowiedzialność za rodzinę. Marcus jest głęboko wierzącym człowiekiem i bardzo szanuje pastora Kocha.