Jótevők to jedna z najbardziej prominentnych grup przestępczych w całym Królestwie Trzech Wysp. Zajmuje się przemytem najróżniejszych towarów przez cały świat. Najbardziej aktywna jest w swoim rodzinnym Dedakalaki, tam też jest ich główna kwatera. Znajduje się ona w wielkiej kamienicy, która cała należy do tej organizacji i stoi na samym rynku tego miasta.
Metoda działania tej organizacji jest bardzo prosta. Najpierw urządza po cichu akcję zastraszenia sklepikarza, który zgadza się na ich protekcję i odsyłanie połowy swoich dochodów w ramach haraczu za niewydanie przez Jótevők informacji o tym, że w jego sklepie sprzedawany jest nielegalny towar. Nielegalny towar w takim sklepie bierze się właśnie przez zawarcie umowy z Jótevőkiem - to oni dostarczają towar do punktów spzedaży i obracają nim w drugim obiegu. Sklepikarz zawsze zgadza się na taką umowę, bowiem zastraszany jest w prosty sposób - niezgodzenie się na protekcje kończy się natychmiastową śmiercią. Jótevők z jakiegoś powodu potrafi zatrzeć wszystkie ślady takiego ewentualnego morderstwa, jeszcze nie udowodniono im żadnej winy.
Oficjalnie firma ta zajmuje się obrotem biżuterią i tuszem do tatuażerii K'undzulskich. Faktycznie w sklepach objętych ich protekcją można kupić wszystko. Halucynogenne zioła, objęte cłem produkty po cenie bezcłowej, niewolników, rzadkie zwierzęta, drogocenne kamienie (najczęściej podwijane z transportów kopalnia - odbiorca), jak również bazalt szmuglowany ze Świętego Państwa Ognistego Ludu (rzadkość), jedwab od Keletów (niezwykle trudno dostępny poza ŚPOL) i bawełnę przemycaną w niezwykle ogromnych ilościach ze zwaśnionego z Królestwem Trzech Wysp Protektoratu Złotego Kwiatu.
Jótevők dysponuje również pokaźnego rozmiaru flotą statków, które bezkarnie stacjonują w porcie w Dedakalaki. Wszyscy wiedzą, że Jótevők jest tym, co powoduje niebezpieczeństwo na ulicach Dedakalaki, jednak nikt nie jest w stanie nic z tym zrobić. Mirian I Właściwy i jego administracja są bezsilni wobec potęgi i wpływów tej organizacji, która istnieje od czasów Andranika I Wygnańca. Jedyne, w co Jótevők nie ma wglądu, to umysł samego Najwyższego Króla Trzech Wysp, który obmyśla plan, jak się pozbyć tej swoistej choroby, która trawi jego państwo. Ludziom bardziej opłaca się zgłosić do roboty w Jótevőku niż zaciągać się do wojska albo administracji. Przez to brakuje personelu do zwalczania przestępczości, a ona wzrasta. Im więcej Jótevők zarabia, tym bardziej realne staje się widmo założenia placówki tej "firmy" w miejscu innym niż Trzy Wyspy.