1. Notes

2024.09.03 - Mrok, mrok, las, mrok

10.12


WIlhelm rozmawia z pnączem - Speak with Kindred.
W: O Pnącze, tu jest ciemna energia w lesie, gdzie ją znaleźć. Gdzie jest źródło zła?
Pnącze: Tak, jest. Wszystkie rośliny muszą tutaj dostosować się lub zginąć. Słońce tu nie dochodzi, więc żywimy się tą energią
W: Czy jakieś żywe stworzenia wchodziły w kontakt z Tobą?
P: Tak. /incomprehensible/
W: Czy jesteś w stanie wskazać mi jakieś inne niebezpieczeństwa?
P: Pamiętam szkodniki, które kiedyś podgryzały. Ale teraz już nie ma nic, co mi grozi.


Będziemy szli na południe. Możemy iść z prędkością 24km na dzień, ale to trudny teren więc połowa. Helga będzie zacierać ślady. WIlhelm na szpicy (będzie miał +1 do inicjatywy, jeżeli potrzeba).

Idziemy. Widzimy na granicy pola widzenia jakieś ruchy, nibytwarze, cienie. Ale im dłużej ich szukamy, tym bardziej nic konkretnego nie widać.

BTW dawne traktaty o Mrocznej Puszczy nie wspominały explicite o mgle.

Kończymy dzień. Budujemy szałasy, rozpalamy ognisko. Yullo castuje Augury i pyta o to czy zostawienie ogniska będzie miało efekt dobry/zły. Odpowiedź: dobry.

W trakcie warty Wilhelma i Yullo widzimy te same stworki, które widziała wcześniej Helga. Wilhelm rozpoznaje je jako Mizeraki - aberracje z wymiaru snu, raczej nie są niebezpieczne dla nas. Żywią się emocjami, mogą wywołać koszmary i wyssać te negatywne emocje. Siedzą i czekają jak sępy. Yullo rzuca kamieniem, odlatują. O świcie Mizeraki odlatują we mgłę.  


11.12

Idziemy tak samo. Po drodze kontrolujemy kompasem czy kierunek ciągle mniej więcej południowy - tak. Podobnie jak wczoraj widać na granicy pola widzenia rzeczy, ale co raz gorzej, więcej w tym cienia. 


Po czterech godzinach (ok 13:00) Bronn wyczuł, że las się odmienił, jest inaczej. Drzewa większe, mgła jest gęstsza, majaki intensywniejsze, światła na tarczy słabsze. Kompas zwariował, kręci się. Przystajemy. Wilhelm tworzy jedzenie.

Yullo castuje oczko i leci do góry. Leci się dłużej. Jest mgła. Gdzieś w odległości widać KOPUŁĘ Z MGŁY. Gdzieś w powietrzu mignęło coś jakby ogon węża, raczej nie smok (na pewno nie miał koloru złotego jak Trey). Lecę w kierunku kopuły - po około siedmiu minutach jakby powoli tracę zasięg, aż CIACH, wyłączone.


Idziemy dalej w szyku bojowym z bronią w ręku. Teren jeszcze trudniejszy (greater difficulty). Pytanie - czy spacer dalej w tym kierunku będzie dobry/zły, odpowiedź: mieszane. Teren powoli staje się bagnisty. Pojawiają się owady.

Wilhelm z arcana: to rzeczywiście jest miejsce przecięcia wymiarów - snu, cieni, rzeczywistości. Im dalej, tym głębiej w wymiar snu lub cienia. W wymiarze snu są aberracje, w wymiarze cienia są np Welsmarki, czyli te metalowe oczy, którego jednego już widzieliśmy wcześniej.


Idziemy dalej, spotykamy siedzącego na korzeniu KOTA. Zwykły, podwórkowy kot, biały z szarymi pręgami. Z nature - tak, to jest kot. 

Helga: Panie kocie, czy może pan podejść?
Kot ma wywalone. Jest w odległości 50 metrów.
Wilhelm Summon Animal - przywołuje innego kota i każe mi iść w kierunku tamtego kota. Tamten zwiewa w mgłę. Wilhelm głaszcze naszego kota, aż zniknie. 


Tą prezencje, którą czuł Wilhelm przed sobą i na którą się kierowaliśmy - teraz czuć dookoła. 

Wilhelm Root Reading - czy jest w okolicy coś Medium lub Large - nie.

Idziemy dalej. Przed nami w odległości 20 metrów gdzieś w śród drzew pojawia się znany nam widok - te same pająki, są huge. Są dwa na drzewach. Jeden z nich nosi ślady walki, choć wyleczony. Przygotowały sieć, niemal niewidoczną. Oprócz nich są również dwa pająki-aberracje, zamiast zakończeń kończyn są macki, są large. Inicjatywa

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.