Większość wysp archipelagu Shania - czy też Wolności, jak wolą jego mieszkańcy - lewituje na granicy wody, aż do momentu odpływu. Wtedy widać, że tylko największe łączą się skalnymi grzebieniami z morskim dnem, reszta unosi się nieruchomo w powietrzu, połączona skomplikowaną siatką mostów, mostków i kładek, ze zwisającymi pionowo w dół wąsami sznurów cumowniczych, utrzymujących w pobliżu wciąż unoszące się na wodzie rybackie łodzie. Podobno patrząc w dół w spokojne księżycowe noce, można dostrzec spoczywające na morskim dnie gigantyczne szkielety chimer i blask ukrytych wśród kości kryształów, które wabią swoim zwodniczym pięknem nocnych poławiaczy pereł.
Największa wyspa archipelagu Shania to Vajehna, siedziba klanów ay Vajehna i ay Dishna. Tu znajdują się główne miasta i świątynie oraz twierdza władców wyspy, Ah-Rayi i Ah-Raya - kobiety i mężczyzny wybieranych przez głowy Klanów. Władcy zawsze pochodzą różnych Klanów, przez co często dochodzi na Archipelagu do wewnętrznych wojen i politycznych morderstw.
Chociaż Archipelag to jedna prowincja, dzieli się na mniejsze rejony zarządzane przez bardzo samodzielne klany, które cały czas starają się wybić ponad inne. Na domiar złego mieszkańcy wysp, niechętni podporządkowaniu się władzy innych Klanów, wpadli w sidła dwóch zakonów, które decydują o polityce Archipelagu.
Po pierwsze Biali Kapłani wędrują pomiędzy siedzibami Klanów, oficjalnie pilnując pokoju, w rzeczywistości dbając, by żaden Klan nie wybił się ponad inne, ale też, by władza Ah-Rayi i Ah-Raya nie stała się zbyt duża.
Po drugie Archipelag rozbity na ziemie wielu Klanów to Archipelag, który nie ma wspólnej polityki handlowej. I tu w grę wchodzi sojusz, jaki Biały Zakon zawarł na wyspach ze Złotym, w tej chwili głównym beneficjentem obfitości otaczających archipelag wód. Wyspy, choć piękne i malownicze, nie należą do żyznych. Ryby, kraby, małże i ośmiornice - oraz oczywiście perły - oto bogactwo mieszkańców archipelagu, które w tej chwili skupują statki pod złotą banderą, dyktując ceny konkurującym ze sobą dostawcom.
Rozgoszczone na archipelagu zakony najwyraźniej zapomniały, że miejscowi rybacy to ludzie przyzwyczajeni do walki o swoje. Podobno nocami w lasach Vajehny spotykają się grododzierżcy największych osad, gotowi odrzucić interesy Klanów, by najpierw pokonać najeźdźców. Co będzie pierwsze - czy Biały Zakon wywoła wojnę domową, by pokrzyżować plany buntowników? A może buntownicy zmuszą Klany, by się zjednoczyły? Czy na wyspy wróci władza Cesarstwa? A może ktoś w imię walki z Imperium zdecyduje się sięgnąć po spoczywające wśród potwornych kości kryształy i ściągnąć prawdziwych przeciwników dla Smoczych Jeźdźców?