1. Locations

Una Varna (Wielkie Stepy)

Zimą na Wielkich Stepach wszystko ścina  mróz. Rzeki pokrywa kra, wieje lodowaty  wiatr, czasem spada śnieg. Po stepie wędrują tylko zimowi drapieżcy i wychudzone stepowe bawoły.

Latem na Wielkich Stepach ziemia potrafi parzyć. Rzeki zamieniają się w błotniste rowy, ziemię jak okiem sięgnąć porasta  twarda, brązowa trawa. Stepowe bawoły są  osowiałe, a wilki i szakale wychodzą pod  wieczór, kiedy upał odrobinę zelżeje, by  szukać pożywienia. Latem na Una Warna  to noc jest czasem aktywności. Kto wędruje za dnia, wędruje w grubych szatach  i z przenośnym cieniem.

Jesień i wiosna to czas życia i wielkich deszczów. W rwących rzekach można  się utopić, bawoły są grube i zadowolone,  a stepy soczyście zielone. To również czas,  kiedy widać jak zmieniły się Stepy, podczas  Wielkiej Nocy. Kiedyś mieszkali tu jedynie nomadzi, wędrujący konno za stadami  bawołów. Palii ich łajnem, chronili je przed  drapieżnikami i sami zabijali i zjadali, gdy  była taka potrzeba. Zimą i latem zostawali  w swoich namiotach, by jesienią i wiosną  odnaleźć stada, czasem stoczyć o nie walki  i znowu wędrować.

Teraz na stepie stanęły miasta, pojawiły się  drogi i jest coraz mniej miejsca. Tradycyjnie żyjące plemię Varnatii wykorzystuje  lotność swoich wojowników, by napadać  karawany lub stałe osiedla i żyć coraz bardziej z łupiestwa.

Podobno, by ich uspokoić, Czerwony Zakon wciela coraz więcej miejscowych do  armii i wysyła w dalekie rejony Imperium, na ich miejsce sprowadzając innych  wraz z rodzinami.

Wśród wielu magicznych przed miotów  zagubionych gdzieś na Una Varna jest Misa  Deszczu - żelazne naczynie, w którego dno  wprawiono spory szafir. Gdy naleje się do niej  wody, a potem wyrzuci w niebo, wypowiadając  zaklęcie, od rzucającego w stronę nieba pojawi  się pęknięcie rzeczywistości. Wypłyną z niego  chmury i deszcz. Z chmur poza wodą, zaczną  spadać w stronę ziemie niezwykle długie,  chude kończyny.

Chimera, którą można w ten sposób przyzwać, to prawdziwy behemot z dawnych  czasów. Zwana była kiedyś Burzowym  Ponurakiem. To plątanina szarych odnóży o wielu stawach, grubych jak zamkowa  wieża, zakończonych zdeformowanymi,  pazurzastymi łapami wielkości donżonu.  Kończyny chimery potrafią się zaskakująco wyginać w różnych kierunkach i nie  wiadomo tak naprawdę, czy potrzebuje ona podpierać się o ziemię. Na końcach  części odnóży są paszcze i tam trafia większość zabitych, ale część jest podnoszona  ku górze.

Gdy pojawia się Burzowy Ponurak, niebo  zasnuwają ciemne burzowe chmury, z których leje się deszcz i spadają błyskawice. To  w tych chmurach znajduje się ciało, z którego wychodzą kończyny. Ciało pokryte  gołą skórą, w której kończyny mogą chować się jak w worku, lub też z niego wyłazić. Gdzieś w środku pewnie też znajduje  się to, co trawi ciała ofiar chimery - oraz  z całą pewnością kryształ.

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.