
W małej społeczności merfolków rezydującej w osadzie Korallium żyje rodzina Leiry. W domu z koralowca i muszelek trwa jednak kłótnia, którą Leira doskonale słyszy, bo jest na jej temat.
- Chciała tylko zobaczyć linię brzegową. Co w tym złego?
- Wszystko! Mogła zostać zaatakowana przez bandytów, piratów, potwory. Przypływ mógł ją wyrzucić gdzieś, gdzie nie dotarłaby z powrotem do wody i wyschłaby na wiór!
- Przesadzasz. Nie jesteś w stanie zamknąć jej do klatki na całą jej młodość. Sam zresztą pływałeś po Czterech Marchiach przez wiele lat.
- To co innego. Byłem szkolony w walce. Walczyłem za ludy powierzchni pomimo tego, że oni nigdy by się nie odwdzięczyli tym samym. Leira nie ma takiego wyszkolenia, nie jest w stanie zadbać o siebie i bronić się tak jak ja.
- Ma inne talenty. Rozwijają się. Nie możesz temu zaprzeczyć. Może już słyszała wołanie...
- Głupia legenda.
- Legenda czy nie, nawiązała kontakt. A to oznacza, że musi zostać przeszkolona i wiedzieć, jak odeprzeć wrogie wpływy zanim te wypaczą jej umysł na zawsze.
- Pomyślę o tym. Ale na razie żadnego pływania, żadnego wychodzenia i żadnych przygód.
Kłótnia ucichła, a Leira pozostała w swoim pokoju zastanawiając się nad tym, co usłyszała.
