1. Characters

Nora

This character is dead.
Rogue

Pełne imię: Eleonora Anastazja Mintessori

Nora, pochodząca z Imperium Tairos kobieta, od pewnego czasu podąża tropem ze swojej przeszłości. Na wyspy przywiódł ją tajemniczy kupiec, Nazir Ado, z którym kobieta ma zatarg.

Do Drużyny dołączyła 1 września 150 Roku. Wydaje się przyciągać przeciwników dużego rozmiaru, ale dość prędko się z nimi rozprawia.

Po usłyszeniu o Caydenie Caileanie, postanowiła spróbować odrobiny wiary. 

Zginęła w Piaskowe Hale w Nowym Pałacu.

Drużyna próbowała przywrócić jej życie, ale rytuał zawiódł i jej dusza przepadła na zawsze. 

 

 

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.

Retrospekcje Nory

  • Piknik: Dwie młodziutkie dziewczyny siedzą pod jabłonią na wysokim wzgórzu. Jest lato, a dookoła rozciągają się rozległe tereny Półwyspu Sari, gdzie znajduje się spichlerz i serce Imperium Tairos. Kobiety rozmawiają, co chwila wybuchając śmiechem, częstując się jabłkami z drzewa.
    - A tam? - jedna z dziewczyn wskazała na duży ogród otaczający dwupiętrową posiadłość.
    - Karlani? Słyszałam, że katują zwierzęta. Zwłaszcza ich najstarszy syn. Ponoć w ostatnim tygodniu zajeździł dwa dobre ogiery. Aż strach pomyśleć, co by robił z potencjalną żoną...
    Nora wskazała na kolejny dom, trochę bliżej.
    - Berio? Zaprzęgną Cię do ksiąg podatkowych w najlepszym przypadku, w najgorszym będziesz oporządzać ich świątynie Abadara. Co to za życie...
    Nora rzuciła jabłkiem w kierunku jeszcze innego domu. - Ten wygląda... skromnie. Kto tam mieszka?
    - Ach, Augusti. Gdyby nie problemy finansowe, nie byli by złą partią. Jedyny syn wyjechał gdzieś, chyba do wojska. Pomyśl sobie, mąż żołnierz który rzadko bywa w domu. Marzenie. Ale nie znajdziesz go tutaj, chyba mają jakąś zwadę z ojcem. Mój wuj czasem dostarcza im owoce. Strasznie zapuszczona ta ich posiadłość.
    Grupa konnych jedzie aleją. Posiadają trójkątny symbol z łodzią w środku [Konsorcjum]. 
    - A to kto? Wyglądają na jakichś południowców. Patrz Nora, czarna skóra, turbany, a na koniach to chyba nigdy nie jeździli. Kierują się chyba do Ciebie. Może pora już wracać.
  • Informacje: Ciężko jest odnaleźć się w imperialnej stolicy, Rubii, nawet jeśli pochodzi się z jednej z prowincji Tairos. To olbrzymie miasto, liczące wieleset tysięcy dusz, pełne wspaniałości i okropieństw, magicznych sklepów i ciemnych zaułków. Jedną z dzielnic stolicy jest Skrzydło, gdzie znajdują się urzędy, archiwa i cała biurokracja Rubii. Z jednego z budynków dobiega łoskot przewracanych półek, niszczonych dokumentów i przestraszonych jęków.
    Mały człowieczek, niziołek obwieszony bransoletami ze złota kuli się pod biurkiem, kiedy Nora przetrząsuje jego gabinet. 
    - Proszę, proszę, to ważne dokumenty! Otwarta Rada mnie zwolni, jeśli pomieszam raporty, albo gorzej, da cynk Zamkniętej Radzie i wrzucą mnie do więzienia. 
    - Tyle dokumentów i nic przydatnego... Chyba trzeba będzie puścić to miejsce z dymem - Nora powiedziała jakby do siebie.
    - Błagam panienkę, naprawdę nic nie wiem. Jestem tylko urzędnikiem celnym, nikim ważnym!
    Nora rzuciła skrawek przypalonego papieru na biurko. Są na nim jakieś szlaczki, pisane zamaszystym pismem.
    - Próbowałam być miła i używać słów, ale nikt nie traktuje mnie poważnie. Naprawdę nie będę mieć oporów, żeby puścić cię z torbami. Szukam wszelkich informacji o czymś, co zwie się Nazir. Nie wiem, czy to miejsce, osoba, rzecz czy kraj. Mam jeszcze dwa takie miejsca do odwiedzenia dziś, więc będzie lepiej dla Ciebie, jeśli dasz mi czego chcę
    Niziołek otrzepał się z kurzu. - Dobrze dobrze. Być może coś wiem. Ale to stare dzieje. 10 lat temu, podczas Wschodniej Rebelii, w miasteczku Salten żył pewien kupiec o imieniu Nazir Ado. Kiedy rebelia zajęła miasto, Nazir stracił cały dobytek. Plotki są jednak takie, że popadł w niełaskę u Imperatora, jakoby próbował zarobić na pirackich atakach Ernesta Żelaznego. Mówią, że finansował jego kampanię na wybrzeżach, ale ponieważ Żelazny dał ciała i odpłynął, Ado został bez kasy i musiał uciekać.
    - A to? - wskazała na kawałek papieru. - Znasz ten język?
    Niziołek spojrzał na papier i założył okular. - To będzie po nidyryjsku. Wyspiarze z południa. Spisano tutaj jakieś miejsca i daty. Blackport, sprzed miesiąca, Port Luna, za 2 dni i Telmara, za 6 tygodni. Reszta jest nieczytelna, przykro mi.
    - Czy wiesz, co to za miejsca?
    - Miasta na Nidirze. Nie wiem, gdzie leżą dokładnie, ale z Telmary często mamy transporty owoców morza. Za 2 tygodnie odpływa kolejny, jeśli panienkę to interesuje.
    Nora jeszcze chwilę mierzyła go wzrokiem i wyszła, trzaskając drzwiami. Jeden z regałów zatrzeszczał i przewrócił się na ziemię, rozsypując papiery. Niziołek tylko westchnął.
  • Ucieczka: Nora otworzyła oczy, czując zapach pieczonego ciasta. Zbiegła na dół, ale nie wiadomo skąd pojawił się ojciec, który podniósł ją bez wielkiego problemu.
    - Nie tak prędko, młoda damo. Czy wiesz jaki dziś dzień?
    Nora lekko pisnęła, wywijając nogami.
    - Dziś moja córka kończy 15 urodziny. Pewnie chcesz zobaczyć prezent?
    Ojciec i dziewczyna poszli do gabinetu, gdzie na stoliku leży podłużne pudełko. Ojciec skinął głową, a Nora otworzyła prezent. W środku znajduje się błyszczący rapier, z piękną zdobioną głownią i inkrustowanym uchwytem. Nora spojrzała na broń i na ojca.
    - Ale ja nie umiem czymś takim walczyć.
    - Jeszcze nie! Pozwól zatem, że przedstawię Ci drugą część niespodzianki.
    Do pokoju wszedł bardzo blady mężczyzna o przeraźliwie jasnych włosach i przystrzyżonej delikatnie bródce i zawiniętym wąsiku.
    - Monsieur Valentin Nirren jest jednym z najlepszych tandryjskich szermierzy. Podejmiesz u niego lekcje zaczynając od jutrzejszego świtu.
    - Świtu?! - jęknęła Nora, ale po prawdzie nie mogła oderwać wzroku od broni.

    Kilka dni później z dziedzińca słychać miecz uderzający o miecz i odgłosy treningu. Ojciec oparł się o filar, obserwując córkę, która go spostrzegła.
    - Popatrz, potrafię już utrzymać to żelastwo w ręce! - ale zaraz jęknęła, kiedy Valentin uderzył ją płazem w bok
    - Lady Nora, pierwszym błędem szermierza jest spuszczanie wroga z oczu! Ale dobrze, 5 minut przerwy.
    Nora podeszła do ojca.
    - Mam jedną sprawę, którą chciałbym z Tobą omówić.
    Nora opadła na fotel w gabinecie ojca, a ten zaczął przyglądać się obrazowi przedstawiającemu plantację. Ojciec zaczął mówić.
    - Nasz ród nie ma żadnych męskich potomków. Wiesz zatem, jak wygląda sprawa dziedziczenia. Masz już 15 lat... Pora wybrać dla Ciebie pasującego kandydata. Nie chcę, żebyś musiała brać pierwszą lepszą opcję, dlatego wybrałem 6 kandydatów z półwyspu...
    - Kandydatów? Mam się hajtać?
    - Oczywiście nie teraz. W przyszłym roku, najpóźniej za dwa. Wszyscy to dobra partia, osobiście dopilnowałem...
    - Więc to po to to wszystko? Lekcje, prezenty, dodatkowa nauka? W zeszłym roku dostała konia, w tym uczę się szermierki. Co będzie w przyszłym, haftowanie? 
    - Nora, musisz zrozumieć sytuację rodziny...
    - Doskonale rozumiem, ojcze. Wszystko jest dla mnie jasne.
    Nora wyszła, zabierając rapier i trzaskając drzwiami.

    Nora siedzi na drzewie obok swojej koleżanki.
    - Słuchaj, nie musisz się wcale go słuchać. W bogatszych rodzinach to codzienność, ale każdy ma własną wolę. Nie daj się zastraszyć ani namówić na coś, czego nie chcesz.
    - To co mam zrobić? Nie mam własnych pieniędzy...
    - Możesz uciec. Nie na stałe, ale na trochę. Niedaleko stąd jest Errana. Znam tam kilku bardziej zaradnych "młodzieńców", którzy pomogą damie w potrzebie.
    - Mam się bratać z jakimiś złodziejami? Bandytami?
    - Nie muszą być bandytami tylko dlatego, że nie śpią w jedwabiach. Są po prostu doświadczeni ciężkim życiem. To jak?
    Nora spojrzała w kierunku miasta i zaczęła się zastanawiać.