1. Characters

Asim

Champion

Pełne imię: Asim al'Khemen Daham Menhotep

Powiązany z kultem Ozyrysa z Mestar, okuty w metal wojownik nieznanej rasy.

Posiada duży szacunek do zmarłych i nie toleruje nekromancji oraz wszelkiego bezczeszczenia ciał. W Belirii zainteresowały go tajemnicze zniknięcia i morderstwa.

Po wydarzeniach w Nefar powrócił do swojego domu, aby oddać Oko Walkeeny

Więziony w Piaskowe Hale przez parę dni, kiedy próbował odnaleźć drużynę. Pomógł rozprawić się z Forgrunn Silverpick.

Przeniesiony do krainy protoplastów, odkrył sekret fałszywego władcy Mestar. 

 

 

 

 

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.

Retrospekcje Asima

  • Przebudzenie: Asim otworzył oczy, ale nic nie zobaczył. Obudził go zapach parującego napoju: kofo. Asim dotknął licznych bandaży, które pokrywały jego twarz, ręce, ciało. Zanim jednak zdążył cokolwiek przesunać, w pokoju rozległ się głos kobiety:
    - Mar Haban, Asimie. Obawiam się, że na razie bandaże muszą pozostać, aż nie dojdziesz do pełni sił.
    - Gdzie jestem? Kim jesteś? Dlaczego... tu jestem?
    - Byłeś bardzo poważnie ranny. Bliski śmierci, można tak powiedzieć. Zostałeś ocalony, zabrany z granicy. Możesz odpocząć. Nazywają mnie Jamila, Kapłanka w Czerwieni. Znajdujesz się na dolnych poziomach Wszech-Wieży.
    Asim spojrzał w górę, choć oczywiście nic nie zobaczył. Gdzieś tam kikadziesiąt pięter nad nim znajdował się on, Żywy Bóg. Czerwoni kapłani byli wysoko postawioną elitą w Mestar, więc przynajmniej był bezpieczny. Chyba.
    Minęło kilka dni. Asim nauczył się układu korytarzy, choć niewiele było do zwiedzania jeśli nie ma się sprawnego wzroku. Ruszył za głosami treningów. Podpierając się o ścianę, natknął się na stojak z treningowymi mieczami i pałkami. Chwycił jedną z nich, próbując zrobić zamach, atak, cokolwiek, ale jego palce zadrżały i broń wypadła mu z rąk. Dostał drgawek i upadł na ziemię. Ktoś go podniósł i podał mu rękę.
    - Co się ze mną dzieje? Dlaczego moje ciało jest mi nieposłuszne? Powinienem być martwy, ale nie jestem. Co ze mną zrobiliscie?
    - Będziesz gotów w swoim czasie, Asimie - rozległ się głos Jamili. - Potrzebujemy Cię. Ozyrys Cię potrzebuje.
  • Spotkanie: W sali treningowej o tej godzinie znajduje się tylko jeden mężczyzna. Miejscowi kapłani i wojownicy przywykli do tajemniczego obandażowanego osobnika, który pojawiał się tutaj każdego dnia. Asim pomału zmienia pozycję, próbując złapać i przewrócić niewidzialnego adwersarza. Wyczuł, że ktoś jest w środku, więc przerwał.
    - Mar Haban, Asimie. Nazywam się Khemet. Zostałeś wezwany. Pozwól za mną.
    Asim poczuł przeciąg w kolejnym pomieszczeniu oraz usłyszał skrzypiące pod wpływem ognia polana drewna, wydzielające miły zapach. Został łagodnie, lecz zdecydowanie usadzony na kamiennym siedzisku.
    - Nadszedł czas, Asimie. - Kapłanka w Czerwieni podeszła do Asima i delikatnie rozsunęła bandaże na jego oczach. - Na resztę przyjdzie czas później.
    Asim zobaczył trzy osoby: kobietę o ciemnawej skórze, ciemnymi kręconymi włosami i złotymi liniami na twarzy, łysego męzczyznę w czerwonej todze, ogolonego na łyso, lecz z głową pomalowaną na złoty kolor oraz trzeciego, zupełnie odmiennego, w czarnej, skromnej podróżnej szacie. Ma jasne włosy do ramion, jasną karnację i kilkudniowy zarost. Jamila odezwała się pierwsza.
    - Zostałeś ocalony, ponieważ czeka na Ciebie specjalne zadanie. - skinęła na jasnowłosego, a ten wyjął zza pazuchy worek, a z worka ciemnopurpurowy kryształ wielkości dłoni.
    Odezwał się kapłan.
    - Wszyscy słyszeliśmy o małym dominium Mistyków Kamieni, ale nigdy żadnego z nich nie gościliśmy we własnych progach.
    - Nazywam się Tyberiusz. Do niedawna byłem Mistykiem, ale to już przeszłość. Wierzę, że zdołacie mi pomóc. Wasz Ozyrys jest patronem dusz, prawda? Może się więc zainteresować faktem, iż Mistycy ciemiężą dusze dla własnych korzyści, przy użyci kamieni granicznych. 
    W sali zapadła cisza, którą po chwili przerwał kapłan.
    - Z tego co mi wiadomo, trening na Mistyka trwa wiele lat. Skąd ta nagła zmiana? 
    - Kamienie zawierają dusze, osobowości takie jak moja czy wasza. Przez lata obcowania z kamieniem często powstaje więź. Mój kamień, moja... Etienne, została mi zabrana. Zrozumiałem, że to co robią Mistycy jest złe.
    - Wykorzystywanie dusz na własny użytek to domena Seta, czyż nie? - powiedział Asim. Jamila tylko skinęła głową.
    - Wyruszysz za 2 tygodnie. Zbadasz tropy Mistyków, wszystko, co znajdziesz o kamieniach. Wypatruj sług Seta, wypatruj nieumarłych i... wynaturzeń. Zaczniesz od wyspiarskiego miasta Beliria, gdzie Mistycy rozpoczęli rozciąganie swojej władzy. Ozyrys wybrał cię na swojego czempiona. Nie zawiedź go.
  • Podróż do Hal: Minęło parę dni od opuszczenia Wszechwieży. Asim siedzi przy małym ogniu, przegryzając jedzenie bez smaku. Choć wyjeżdżał w pośpiechu, udało się zgarnąć zapasy i pozyskać najzwyklejszego wierzchowca. Im prędzej przekaże informacje o Secie i Tyberiuszu, tym lepiej. Sny snami, ale lepiej takie rzeczy omawiać bezpośrednio. I nagle na niebie coś błysnęło. Asim podniósł się, czując lekkie drgnięcie, a głowa z automatu obróciła się na północ.
    - Ciekawe, Sha, ciekawe - mruknął pod nosem, po czym zaczął się pakować.
    Nie wiedział dokładnie, co zastanie w Piaskowych Halach. Szpiedzy z Mestar donieśli kiedyś, że widzieli dym nad starym miastem krasnoludów, ale kontaktów jako takich nie było. Kiedyś widziano grupę krasnoludzkich łowców polujących na gnolle na ich terenach, ale dopóki nie zbliżali się do osad, nie było potrzeby na interwencję. Koń zastukał kopytami po moście-tamie na górskiej rzece. Po drugiej stronie widać było budynki, ale wszystko jest ciche. Asim przejechał spokojnie, kiedy jednak znalazł się na poziomie zabudowań, z domów wyroiło się od krasnoludów z wyciągniętą bronią. Jako ostatni wyszedł potężny krasnolud, ciągnąc na łańcuchu dużego niedźwiedzia ze spuszczoną głową. Asim pamiętał tamtego niedźwiedzia od leshego, ale tamten był dobrze wykarmiony, z błyszczącym futrem i chęcią do życia, a ten wyglądał na ledwo żywego.
    - Stój, jeźdźcze. Jesteś w Wyjącej Dolinie, a to tereny krasnoludów. Kara za podróż bez zezwolenia jest poważna
    - Nie sprawię nikomu problemu. 
    Do krasnoluda z niedźwiedziem podszedł inny i coś szepnął.
    - Twój hełm. Jesteś może z Mestar?
    Tak: od dawna szukaliśmy kogoś z tego regionu. Nasz Ołtarz Tajemnic chętnie doda wiedzę o Ozyrysie do swych zbiorów. A, twoja zgoda nie jest wymagana.
    Krasnoludy zaszumiały i zaczęły krążyć wokół wojownika. Mógłby spróbować się przebić, ale jeżeli jakimś cudem koń go przygniecie, będzie po nim. Zostać i walczyć? Krasnoludy jednak podjęły decyzję za niego, atakując wierzchowca. W ostatniej chwili wojownik zeskoczył z rumaka, osłaniając się tarczą. Z dwoma-trzema może by sobie poradził, ale z tuzinem i niedźwiedziem? Ciosy spadały jeden po drugim i Asim słabł. Próbował się przepchnąć, ale właściciel niedźwiedzia odciął mu drogę. Ostatnie co pamięta to grzmotnięcie młotem w plecy i głos.
    "Nie zabijajcie go chłopcy. Hazelin się ucieszy z tego podarku. Może nawet cofnie nam służbę z powrotem do bramy."