- Krasnoludzkie problemy: Drzwi otworzyły się z trzaskiem, kiedy Disig z miną niczym gradowa chmura wparował do gabinetu krasnoludzkiego urzędnika.
- Ach, Disig. Miałem po Ciebie posłać. Usiądź.
- Co to ma znaczyć, starszy?
- Musisz wyrażać się precyzyjniej, bo nie wiem...
- Na bogów, próbowałem dziś wejść na Górne Balkony. Nie zostałem wpuszczony. Dobrze wszyscy wiedzą, że kiedy zbliża się okres Perseidów, Balkon jest dla mnie! Straciłem okazję do astronomicznych obserwacji!
- Tak, właśnie o tym chciałem z Tobą porozmawiać. Doszło do... pewnych zmian. Górne Poziomy pozostaną od teraz zamknięte dla większości rodów. Trwa budowa nowych kuźni, wielkie kotłowiska zajmą większość wolnej przestrzeni.
- Kotły? Zamykacie widok na najlepsze kawałki nieba przez kotły?
- Większość z nas nie podziela Twojego uwielbienia dla gwiazd i otwartej przestrzeni. Jesteśmy stworzeniami ziemi. Kopiemy, kujemy, budujemy. Zawsze tak było.
- Które rody dostały pozwolenie?
- Nie sądzę, żeby to było ważne...
- Które rody?
- Blacksteel, Stormhelm, Silverpick, Anvilborn...
- A Dustfall?
- Dustfallowie wyjechali, nie słyszałeś? Doszło do sprzeczki w Gildii Architektów. Prawdę mówiąc, zabierało się na to od dawna...
Disig zerwał się z krzesła.
- Czekaj! Może uda mi się załatwić ci pozwolenie na odwiedzanie balkonów. Ale jeśli teraz stąd wyjdziesz, zapomnij o tej szansie...
Disig zignorował urzędnika i pobiegł korytarzami. Złapał Bąbla i zjechał windami na dół, gdzie niedawno odkrył tunel łączący pobliskie miasteczko Mortan z Dolnymi Kuźniami. Żadnych głupich pytań ze strony strażników. - Walki z gnollami: jeden z krasnoludów rozpalił wielkie ognisko, ku uciesze innych. Disig zapatrzył się w ogień, krzywiąc się przez cięcia po ostatniej walce. Inny krasnolud podał mu kawałek mięsa, a któryś zaczął nucić melodię. Ognisk takich jak to jest kilka, choć zdecydowanie mniej niż przed bitwą.
- Paskudne bestie robią się coraz śmielsze. Myślicie że przejdą góry? - jakiś krasnolud spytał reszty.
- Zesrają się, a nie przejdą. Pokazaliśmy im, na co stać krasnoludy. Rody piaskowych hal są silne!
- Wczoraj było nas 70. Dzisiaj tylko 50. Co będzie jutro? - powiedział Disig. Reszta umilkła, a jeden krasnolud, Oren, machnął ręką.
- Polegli w boju, niech Hale Zmarłych przyjmą ich tak, jakby przyjęły ich nasze własne. Gnollowe ścierwo jeszcze popamięta nasze ostrza...
- Nie wiedziałem, Orenie, żeś taki skory do bitki. Czy Twój ród to przypadkiem nie zajmuje się krawiectwem? - Oren zrobił się czerwony.
- Twierdzisz, że ród Blackrock to tchórze?! Zaraz znajdę siekierę...
- Twierdzę, że mamy tu dziwną zbieraninę. Blackrock - krawcowie. Stormhand - zielarze. Bronzebeard - stolarze. Czy naprawdę chcieliście walczyć? Dlaczego nie poszły rody wojskowe? Nie twierdzę, że nie umiemy się bić, ale czy to było konieczne?
Oren splunął. - Zasrani kapłani napuścili gnolle. Mają gównianą ziemię, która daje mało plonów, to pewnie naszego złota im się zachciało. Oczywiście nie są tak głupi, by atakować otwarcie, więc zatrudnili innych głupich...
- Skąd to wiecie?
- No, takie słowo jest w Halach. Dlatego tu jesteśmy, by walczyć!
Disig pokręcił głową. - Będziemy walczyć. Ale trzeba się temu przyjrzeć. Nie powinniśmy tu być. Trzeba dotrzeć do tych kapłanów i sprawdzić, czy na pewno...
Ale wtedy rozległy się krzyki. Disig zdążył tylko chwycić toporek i rzucić się na hienopodobną bestię.
Disig jest ochroniarzem Eryka Bakariego, którego spotkał wkrótce po przybyciu do Belirii z Telmary, od swojego wuja Dunmara.
Używa wielu krasnoludzkich słów i wydaje się być dość impulsywny, a dodatkowo towarzyszy mu wielki niedźwiedź Bąbel. Pomimo bycia Leshym, ma wysoki szacunek do krasnoludzkiej braci.
Jest sprawnym wojownikiem i zna się na tropieniu i polowaniu (nie tylko na zwierzęta).
Wyruszył w poszukiwaniu Silverpicka, który rzekomo znajduje się w Piaskowych Halach.
Po pokonaniu Silverpicka, powrócił do Wspólnota.