“Nie ma tu nieba. Tylko stal nad głową, echo w płucach i ciepło silników, które nigdy nie gasną.”


ARCHITEKTURA I UKŁAD

Piekło było kiedyś jednym z największych magazynów pokładowych statku EON. Ogromna przestrzeń rozciągająca się na kilka kilometrów wzdłuż kadłuba, wypełniona rzędami kontenerów, suwnic, dźwigów i przenośników. Kiedyś magazynowano tu sprzęt budowlany, zapasy energetyczne, materiały konstrukcyjne i moduły kolonizacyjne — wszystko, co miało posłużyć do zbudowania nowego świata po wylądowaniu.

Ale nowy świat nigdy nie nadszedł. Z czasem zapasy się skończyły, systemy magazynowe przestały działać, a przestrzeń – sucha, ciepła i pełna zakamarków – stała się schronieniem dla tych, którzy nie mieli dokąd pójść. Dziś Piekło to wiecznie rosnące miasto zbudowane z kontenerów, platform i blach. Każdy kontener jest domem, warsztatem, kantyną, klubem albo przytułkiem. Na najwyższych poziomach – tuż pod ogromnymi suwnicami – wisi całe drugie miasto złożone z podwieszonych mostków i lin. W powietrzu unosi się zapach kurzu, rdzy, potu i ozonu.

Każdy fragment Piekła jest dziełem improwizacji. Kontenery ustawiane są jeden na drugim, spięte przewodami, metalowymi belkami i drutami, tworząc plątaninę poziomów i korytarzy. Ściany drżą od wibracji statku, a pomiędzy nimi płynie ciepłe powietrze z systemów wentylacyjnych. Na samym dole panuje wieczny półmrok – tam, gdzie kiedyś magazynowano ciężkie moduły. Woda sączy się z pękniętych rur, tworząc błotniste kałuże i prowizoryczne studnie. Wyżej, tam gdzie kiedyś były pomosty serwisowe, mieszczą się “lepsze” dzielnice – z prowizorycznym oświetleniem, warsztatami i klubami. Przez środek Piekła biegnie Trakt Złomiarzy – główna arteria handlowa. Jest zawsze zatłoczony, oświetlony lampami olejowymi, ekranami i reflektorami z odzysku. To tu można kupić, sprzedać lub stracić wszystko.

MIEJSCA I STREFY

Kontenerowe Mieszkania


Każdy kontener to mikrokosmos. W jednym mieszka pięcioosobowa rodzina, w drugim warsztat zbudowany z kabli i filtrów powietrza, w trzecim – bar, w którym można napić się alkoholu pędzonego z chłodziwa. Ludzie zdobili swoje ściany farbą, plakatami i kawałkami metalu. W nocy z kontenerów dobiega dźwięk muzyki, śmiechu i płaczu – w tej kolejności. Niektóre kontenery są “święte” – zamknięte i nietykalne, bo podobno w środku spoczywają ludzie, którzy nigdy nie wyszli z misji nurków. Cmentarzysko kontenerowe to często miejsce gdzie można znaleźć prawdziwe skarby, ale lokalni chronią go jak oka w głowie. 

Kluby i Bary

Piekło żyje nocą. Gdy silniki przycichną, zaczynają grać muzycy, a generatorowe światła tworzą mgłę kolorowych świateł nad tłumem.

  • Klatka – 'nielegalny' klub walk, urządzony w starym doku przeładunkowym. Ludzie walczą tu o żywność, kredyty lub spokój ducha. Publiczność obstawia, pijąc “czarny destylat” – mocny napój z chłodziwa i spirytusu.
  • Zardzewiałego – stary, przerdzewiały transportowiec przerobiony na bar, prowadzony przez Marlę. Tu spotykają się ci, którzy mają pieniądze lub informacje.
  • Czerwony Kontener – przybytek grzechu i muzyki. Kobiety, mężczyźni, czasem androidy – wszystko w rytmie starych melodii z Ziemi. Właścicielka, Nessa, ma na karku wszczep z projektorem holograficznym i wie, komu sprzedać uśmiech, a komu truciznę.

Sklepy i Warsztaty

Z handlu żyje większość mieszkańców. Nic tu nie powstaje z niczego – wszystko jest przerabiane, naprawiane, odzyskiwane.

  • Sklep “U Denty” – skup złomu i części elektronicznych. Denta to stary oszust, ale jeśli czegoś nie ma on, to nie ma tego nikt. Z reszta handluje także informacjami na temat innych zespołów nurków albo lokalizacji sprzętu. 
  • Kuźnia Recyklera – zespawany z trzech kontenerów warsztat, gdzie z rdzy i kabli powstają działające urządzenia. Prowadzi ją Gregor, były inżynier z Habitatu - czyli naywższego pokładu okrętu. 
  • Punkt Faye – mikroskopijny serwis komunikacyjny. Faye potrafi podpiąć się do systemów statku i odczytać “szepty” – dawne komunikaty z zamkniętych pokładów. Niektórzy mówią, że z jej terminala można usłyszeć głos samego EON-a.
  • Centrum Medyczne - Prowadzone przez doktora - Marudina - jest jednym z najlepszych punktów obsługujących wszystkie potrzeby medyczne lokalnej społeczności. Doktor wykształcenie uzyskał na Habitacie a potem po nieudanej operacji jednego z oficerów uciekł do piekła. Czasem ma do sprzedania implanty przyniesione mu przez nurków.

Nurkowie i Początkujący

Piekło to także punkt startowy dla nurkowania – niebezpiecznej profesji polegającej na eksplorowaniu nieczynnych lub skażonych pokładów statku. Większość nurków ginie w pierwszych miesiącach. Na obrzeżach Piekła, w starych śluzach, znajduje się Plac Nurków – prowizoryczny rynek z wyprawionym sprzętem, kombinezonami i tlenowymi filtrami. Ściany są pełne napisów: “Jeśli to czytasz – wróć”, “Nie schodź bez Johana”, “Śmierć nie boli, głód tak”Tam też Johan rekrutuje swoich ludzi. On wie, które korytarze jeszcze “oddychają”, a które są pułapką. Oczywiście jest cała masa zespołów niezależnych które nie płaca Johanowi za ochronę lub są z nim kompletnie nie zrzeszone, ale tych które odnosza w ten sposób spektakularny sukces - jest bardzo niewiele.


SPOŁECZEŃSTWO PIEKŁA


W Piekle nie ma rządów, tylko wpływy. Johan jest centralną postacią, ale coraz częściej musi polegać na lokalnych przywódcach – właścicielach warsztatów, gangach i sektach. Każdy coś kontroluje: wodę, powietrze, dostęp do energii, żywność, handel lub przejścia między sektorami.

Ludzie z Piekła dzielą się na trzy grupy:

  • Uciekający – nowi przybysze z innych pokładów, szukający schronienia lub nowego początku. W porównaniu do innych niebezpiecznych miejsc na okręcie, zwykli ludzie z właściwymi umiejętnościami zawsze znajdą tutaj zatrudnienie.
  • Nurkowie – desperaci, którzy wierzą, że w nieodkrytych sekcjach kryje się coś, co zmieni ich los.
  • Zrodzeni w Piekle – ci, którzy nigdy nie widzieli innych pokładów i nie wierzą, że EON w ogóle gdzieś zmierza.

TON I KLIMAT

Piekło to nie tylko brud i hałas — to bijące serce ludzkiego instynktu przetrwania. W nocy słychać, jak statkiem przechodzą wibracje reaktora, a metalowe ściany skrzypią, jakby wzdychały. Dzieci biegają między rurami, stare kobiety opowiadają bajki o planecie, którą mieli kiedyś zobaczyć, a młodzi szukają map do sekcji, których nikt jeszcze nie otworzył. To miejsce jest żywe. Choruje, oddycha, zjada swoich mieszkańców i rodzi nowych. Oczywiście pomagają w tym przetważarki materii - które zamieniają martwych w pożywienie dla reszty w postaci łatwych do połknięcia kapsułek.


 Każdy, kto tu przybywa, prędzej czy później mówi to samo:

“Na początku chcesz stąd uciec. A potem zdajesz sobie sprawę, że Piekło to jedyne miejsce, gdzie naprawdę żyjesz.”

Ważne osobistości

Piekło

a01f2181-89de-4eee-b577-4be2ec74997f.png

Dla złomiarza Jonas Redford był bardziej skuteczny i ambitny niż większość. Aby ułatwić sobie wyprawy do ruin Centrum Misji, założył obóz w ładowni numer 3 — tuż przy źródle akcji. Taki pomysł nie mógł jednak długo pozostać tajemnicą, i wkrótce inni poszukiwacze zaczęli rozbijać swoje namioty w pobliżu. Wraz ze wzrostem popularności obozowiska zaczęły się tam zjawiać coraz liczniejsze rzesze handlarzy, prostytutek i innych ludzi szukających okazji, a miejsce to zaczęto postrzegać jako surową, ale wolną alternatywę dla Habitatu — przestrzeni, która oferowała bezpieczeństwo, lecz żądała w zamian posłuszeństwa. W pewnym momencie Jonas zrozumiał, że więcej pieniędzy można zarobić właśnie tutaj, w samym Piekle, jak zaczęto je nazywać, niż w „pustkowiach” poza nim. Otworzył więc Ziemię Obiecaną — najlepszy i jedyny dom publiczny w okolicy — i na dobre osiadł w roli nieformalnego burmistrza tego przygranicznego miasteczka.

a01a43a4-60eb-40b9-a74a-453375a9467c.pngSamuel Grayson był zawsze cieniem Jonasa Redforda — nie w tym sensie, że skrywał się w mroku, lecz dlatego, że zawsze był tam, gdzie jego towarzysz mógł potrzebować ochrony. Dawniej służył jako strażnik w Habitatcie, zanim wyrzucono go za brutalność wobec jednego z oficerów. W Piekle znalazł drugie życie — takie, w którym nikt nie pyta o przeszłość, jeśli potrafisz utrzymać porządek.

Grayson to człowiek o posturze dawnego żołnierza: szerokie ramiona, stalowe spojrzenie i twarz poorana bliznami, które sam nazywa „mapą złych decyzji”. Porusza się z tą spokojną pewnością, jaka cechuje ludzi, którzy widzieli śmierć z bliska i wiedzą, że to ona wybiera, kiedy podejdzie. Dla większości mieszkańców Piekła jest uosobieniem prawa i przemocy — jeśli Jonas mówi „nie”, to Grayson sprawia, że słowo to nabiera wagi.

Wiedzą, że nie warto się z nim spierać. Ale wiedzą też, że bez niego Piekło dawno by się rozsypało. To on dba o to, by nocą w kontenerowych alejkach paliły się światła, by straże patrolowały bramy, a nieliczni handlarze mogli otworzyć stoiska bez strachu przed rabunkiem. Choć mówi się, że Jonas jest sercem Piekła, to Grayson bez wątpienia jest jego kośćcem — twardym, zimnym i niezłomnym.

Czasem można go zobaczyć w Ziemi Obiecanej, siedzącego w kącie przy barze, z butelką starego syntetyku i tym samym, niezmiennym spojrzeniem. Nie pije dla przyjemności. Pije, żeby pamiętać.

a01a41d4-6303-4efc-9f4a-c8ebc4c20944.png

Doktor Marudin - Doktor Marudin to jedna z tych postaci, które wydają się z innego świata — albo przynajmniej z innego pokładu. W miejscu, gdzie większość ludzi nosi w oczach zmęczenie, a na twarzy blizny po walce o przetrwanie, on zawsze ma uśmiech. Czasem sztuczny, czasem szczery — ale zawsze obecny. Jego mały gabinet, zbudowany w dawnym kontenerze chłodniczym, jest oazą światła i dźwięku — stare radio gra nieustannie zapętloną muzykę sprzed wieków, a nad drzwiami wisi zardzewiała tabliczka z napisem: „Lekarz pierwszej potrzeby. Druga w gratisie.”

Marudin żartuje z każdego, kto przekroczy próg jego „kliniki”. – „Nie martw się, widziałem gorsze przypadki! Choć większość już nie chodziła…” – to jego klasyczne powitanie. Ludzie twierdzą, że jego dowcipy są równie skuteczne jak jego lekarstwa — może dlatego, że w obu przypadkach nigdy nie wiadomo, czy zadziałają.

Pomimo luźnego podejścia, doktor naprawdę zna się na swojej robocie. Jego dłonie, choć drżące po godzinach, potrafią zszyć ranę z chirurgiczną precyzją, a jego znajomość starej medycyny i improwizowanych leków sprawia, że wielu zawdzięcza mu życie. Czasem można zobaczyć, jak rozdaje środki przeciwbólowe za darmo dzieciakom albo opatruje rany robotników po cichu, nie prosząc o zapłatę. Nikt nie wie, skąd się wziął — jedni mówią, że był statkowym medykiem, inni, że chirurgiem wojskowym, a jeszcze inni, że po prostu szczęściarzem, który znalazł apteczkę i dobry humor w tym samym miejscu. Jedno jest pewne: w Piekle, gdzie nadzieja jest towarem deficytowym, doktor Marudin sprzedaje ją w małych dawkach — najczęściej z uśmiechem i niewybrednym żartem.

a01a41f0-c527-4788-a5b2-70f499d98124.png
Amari - Amari to kobieta, której głos słychać, zanim się ją zobaczy — niski, dźwięczny, z nutą chrypki i spokojem kogoś, kto przeżył zbyt wiele, by się jeszcze czymkolwiek przejmować. Jej bar, „Klatka”, to jedno z najstarszych miejsc w Piekle. Zbudowany z trzech połączonych kontenerów i obłożony resztkami stalowej siatki, wygląda dokładnie tak, jak brzmi jego nazwa — ciasny, zadymiony, a jednocześnie dziwnie przytulny. To tutaj schodzą się wszyscy: nurkowie po udanych (lub nieudanych) wyprawach, handlarze po zakończonym dniu, a nawet ludzie z wyższych pokładów, którzy chcą na chwilę poczuć „prawdziwe życie”.

Amari jest wysoka, postawna i ma spojrzenie, które potrafi przeciąć stal. Ciemna skóra błyszczy w świetle migoczących lamp, a włosy ma splecione w grube warkocze, związane z tyłu w praktyczny kok. Mówi mało, ale każde jej słowo waży więcej niż cała beczka syntetyku, który leje za ladą. Plotka głosi, że kiedyś była oficerem ochrony na wyższych pokładach — i że to ona uratowała Jonasa, gdy został ciężko ranny podczas jednej z pierwszych wypraw. Od tamtej pory między nimi panuje wzajemny, cichy szacunek, choć oboje udają, że to tylko biznes.

W „Klatce” nie ma reguł — poza jedną: nie prowokuj Amari. Widziano, jak potrafiła wbić szklankę w blat z taką siłą, że pękł metal pod spodem. Ale to tylko wtedy, gdy ktoś przekroczy granicę. Na co dzień jest opanowana, a jej bar to azyl dla tych, którzy nie mają gdzie się podziać. Zawsze znajdzie się tu miejsce, ciepły napój i kilka słów otuchy.

Amari jest wielką fanką brutalnych walk na arenie. 

a01f21b7-e6e7-4d19-8033-d7cc83db745c.png

Właścicielka sklepu „Spark” – jednego z najbardziej znanych punktów w całym Piekle. Jej lokal, wciśnięty między dwa kontenery, błyszczy światłem neonów i pachnie ozonem oraz nowym plastikiem. W środku półki uginają się od dronów zwiadowczych, naprawionych chipów, przetworników i dziwnych gadżetów, których przeznaczenia nikt poza nią nie rozumie.

Yoko jest perfekcyjnie zorganizowana i zawsze elegancka — nawet w środku chaosu The Pit. Zawsze nosi różowe okulary przeciwsłoneczne, które podobno filtrują nie tylko światło, ale i głupotę rozmówcy. Potrafi rozmawiać z każdym — od złomiarzy po technomagów — i ma dar wyszukiwania rzeczy, które wydawały się zaginione.

Choć większość mieszkańców piekła widzi w niej tylko handlarza, Yoko ma reputację osoby, która potrafi „załatwić” prawie wszystko… jeśli tylko wiesz, jak zapytać. Plotka mówi, że część jej sprzętu pochodzi z zamkniętych poziomów kontrolnych — a inne z jeszcze niższych, gdzie nikt rozsądny już nie schodzi.

a0200933-66da-44e7-81ef-79ef7150f7a5.png

Mathew Miller

Były oficer Bractwa Wolności, człowiek, który wierzył, że potrafi zmienić układ sił — i prawie mu się udało. Jego próba przejęcia dowództwa zakończyła się jednak katastrofą: zdrada wśród własnych ludzi, nieudany przewrót, chaos. Gdy kurz opadł, Miller został bez armii, bez zaplecza i bez honoru. Razem z garstką lojalnych najemników uciekł do Piekła — miejsca, gdzie przetrwać można tylko wtedy, gdy potrafi się walczyć o każdy oddech.

Teraz pracuje jako najemnik, przyjmując zlecenia od każdego, kto płaci w gotówce, technice lub broni. Jest zimny, opanowany i zawsze perfekcyjnie ubrany — w czarny garnitur, jakby ironicznie chciał udowodnić, że wciąż jest kimś więcej niż zwykłym zabójcą do wynajęcia. Świecący implant przy jego skroni to pamiątka po Bractwie — tak samo jak umiejętność dowodzenia ludźmi, nawet jeśli dziś to tylko grupa desperatów z The Pit.

Choć udaje, że nie obchodzi go przeszłość, wielu mówi, że wciąż śni mu się moment zdrady — ten sam, gdy jego „bracia” odwrócili się i zostawili go na pastwę losu.
Teraz jedyne, czemu ufa, to broń w jego dłoniach i własny osąd sytuacji.

a020094b-0276-47bc-966e-043cb59f6ab7.png


Były żołnierz Obrońców Misji – formacji, która kiedyś pilnowała porządku na pokładach Fabryki. Walczył w imię stabilności i bezpieczeństwa, dopóki nie zrozumiał, że cały system, którego bronił, to tylko zardzewiała maszyna mieląca ludzi na tryby. W końcu miał dość rozkazów wydawanych przez polityków zza stalowych drzwi i płacy, która nie starczała nawet na nowe naboje.

Dziś Bernard jest najemnikiem w Piekle, człowiekiem, którego imię wciąż wywołuje respekt wśród dawnych żołnierzy. W ciężkim pancerzu, z mechanicznym okiem świecącym czerwoną poświatą, wygląda jak relikt wojny – i w pewnym sensie nim jest. Mało kto pamięta, że to właśnie on dowodził obroną sektora Delta-17, gdy Bractwo Wolności próbowało przebić się przez tunele. Gdyby nie Cox i jego oddział, The Pit byłoby dziś tylko kolejnym kraterem w historii.

Choć nie mówi o tym głośno, tamta bitwa zostawiła w nim ślad – nie tylko bliznę na twarzy. Od tamtej pory ma problem z zaufaniem i lojalnością wobec kogokolwiek poza sobą. Nie szuka przyjaciół, tylko ludzi, którzy mogą przetrwać razem z nim.

W Piekle uchodzi za człowieka praktycznego, który nie boi się brudnej roboty, o ile zapłata jest uczciwa. Nie pije, nie żartuje, nie traci czasu. Ale jeśli ktoś zagrozi jego ekipie – nawet tymczasowej – w jednej chwili zamienia się w precyzyjną maszynę do zabijania.

a0200c55-7c88-4668-87ae-c2af8ea70fa2.png

Dla jednych – fanatyczka. Dla innych – święta wojowniczka. W Piekle nazywają ją „Sierotą Krzyża”, bo jej ojciec wychowywał ją jak żołnierza Boga, a ona jego nauki zamieniła w czyn. Mercy od dziecka żyła w przekonaniu, że została wybrana, by oczyścić ludzkość z plugastwa, które zrodziło się po katastrofie. Każdy dzień jej życia był modlitwą, ćwiczeniem i próbą siły – aż w końcu, po śmierci ojca, wzięła jego krucjatę za własną.

Teraz dowodzi fortem „Sanctum”, położonym na obrzeżach Piekła. To zrujnowany kompleks przemysłowy przerobiony na twierdzę – z kaplicą zbudowaną z części maszyn i ołtarzem z kawałków zbroi. Tam Mercy gromadzi tych, którzy wciąż wierzą, że świat można oczyścić – ogniem, żelazem i modlitwą.

Nie jest tyranką – raczej przewodniczką. Jej ludzie wierzą, że gdy mówi o Bogu, to On naprawdę mówi przez nią. A kiedy wchodzi na pole walki z krzyżem na piersi i karabinem w dłoniach, wielu przysięga, że widziało, jak kule odbijają się od niej, jakby sama wiara chroniła jej ciało.

Mercy nie znosi kompromisów. Dla niej nie ma „szarości” – jest tylko światło i ciemność. Ci, którzy odrzucają jej wiarę, są wrogami. Ale nawet wśród tych, którzy z nią walczyli, niektórzy mówią o niej z szacunkiem — bo Mercy nigdy nie zabija bez powodu.

a0200d37-9904-4a43-ad52-0990d9fb896d.png

W świecie, w którym większość zapomniała o Bogu, on nadal nosi sutannę. Diakon Benedictus to nie tylko duchowny – to filar wiary i porządku w Piekle. Jego kościół, zbudowany z pospawanych kontenerów i odzyskanych szyb pancernych, jest jednym z niewielu miejsc, gdzie człowiek może uklęknąć, oddychać spokojnie i wierzyć, że ktoś nad nim czuwa.

Benedictus mówi mało, ale każde jego słowo waży więcej niż ołów. W kazaniach łączy surowość starego świata z realizmem nowego – nie głosi miłosierdzia, lecz pokutę. Uczy, że przetrwanie to również forma łaski, a każdy grzech można odkupić działaniem, nie słowem. Niektórzy mówią, że jego oczy – zimne, niebieskie, jak wypalone światłem – potrafią przeniknąć duszę i zobaczyć to, co człowiek próbuje ukryć.

W jego cieniu rośnie Zakon Krzyżowców – zbrojna ręka wiary. To nie są święci ludzie. To byli żołnierze, złodzieje, mutanci – ludzie, którzy przysięgli, że odkupią swoje winy, służąc pod sztandarem krzyża. Benedictus nie rozlicza ich z przeszłości; rozlicza z uczynków.

Mimo że Sanctum Mercy Gray jest bardziej widowiskowe, to właśnie do Benedictusa przychodzą ci, którzy chcą oczyścić sumienie.. Wśród handlarzy, zabójców i wygnańców jego kontenerowy kościół jest miejscem gdzie każdy znajdzie chwile na modlitwę.

Niektórzy szeptem nazywają go „Cieniem Boga” – bo gdziekolwiek pojawia się Benedictus, tam zło traci pewność siebie. A jego obecność przypomina, że nawet w Piekle jest nadzieja na odkupienie.