1. Journals

Opowieści Tarry I

"No to tak, po tym, jak sklepaliśmy mordy temu tam w rybiarni, to poszliśmy do... eee... a, do Hermana. Też chyba sklepać mu mordę. Ale spóźniliśmy się, bo ktoś już to zrobił za nas i to tak permanentnie. Ki inny diaboł i znowu te psy. Im też sklepaliśmy mordę, nawet nie zdążyliśmy spytać o co chodziło. No a potem to poszliśmy na spotkanie z tym paskudnym gadem, jak on się tam, Ror, o! No... Ale przyszła też Melisa, oj, ta to umie pić, Tarra postawiła jej szklankę najmocniejszej whisky, a ona tylko wypiła duszkiem i tylko popiła jakimś drinkiem od Rora. Też duszkiem. Co to ja miałam... A! No i wtedy Melisa mówi, że ten cały baron co to nas zatrudnił zaginął. No to my poszli do rezydencji, tam jakieś dwie dziewuchy do niego przyszły, więc oczywiście najpierw sprawdzili my sypialnię. Ale okazało się że w innych miejscach też z nimi był, to i jakąś szopę, i ogród, i nawet bibliotekę sprawdzilim. Koniec końców wydeduko...wo...wa...li...liśmy, że na cmentarz poszli, baron w szpilkach i czarnej sukience, a tamte w czarnych płaszczach. A może na odwrót? Tak czy inaczej na cmentarz poszliśmy, jakiś stary kapłon coś zrzędził, ale go ten, Aegon ładnie zagadał o jakichś pierdołach i poszliśmy dalej. I tam te dwie dziewuchy i nasz baron, ale okazało się, że oni zamiast normalnie jak degeneraci siać tam zgorszenie, to oni tego całego brata barona wykopywali. Coś tam z nimi zaczęliśmy gadać, zgodziliśmy się że wszyscy mamy podobne cele, a potem jednak zaczęliśmy walczyć. Ja się nie dziwię, możliwość sklepania mordy zawsze korzystna. Wylazł jakiś cień z grobowca, ten nasz baron, on to w ogóle się zachowywał jak po alkoholu, albo jakby pod inszym zaklęciem był, i wołał do tego cienia 'Ardo, Ardo, ty chu**' czy jakoś tak. Ten cień mówił że jestem silna, ale Joe to trochę z błotem zmieszał, więc sklepaliśmy mu mordę. Nina chyba się obraziła na małego smoka, bo go ciachła rapierem, a Aegon chyba się obraził na Ninę, bo w nią cisnął ognistym pociskiem, ale jakoś tak się uspokoili potem, tak mi przynajmniej Merakses mówiła, bo reszta to mi za dużo nie tłumaczy. No. Mordy żeśmy wszystkie pięknie sklepali, te dziewki to się zmieniły w jakieś paskudztwa, ale może baron takie lubi, nie wnikam. Po całej tej awanturze poszłam do barona i pomyślałam tak – za każdą taką dziewkę to powinien w twarz dostać, ale w sumie to nie byłam pewna czy on tak z własnej woli. Więc tylko raz dałam mu w mordę. No i leży sobie nieprzytomny. Pewnie by go trza do Melisy odnieść póki trzeźwa stoi, a i tego starego kapłona można by zrugać za taki stan cmentarza. Albo dać mu w mordę.

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.