1. Characters

Gentile di Crivelli

This character is dead.
Baron

Gentile di Crivelli (1512-1570) - baron Crivelli był ostatnim z bogatego i silnego niegdyś rodu Crivellich. Wraz z jego narodzinami, jego rodzinę zaczęły prześladować nieszczęścia, które najwyraźniej stanowiły zapowiedź ponurego losu całej baronii i samego Gentillego, a jednocześnie, jak zeznał on na procesie inkwizycyjnym, były przyczyną, która skłoniła go do zaprzedania duszy złym mocom. Baron pragnął podźwignąć swój ród z mizerii, która prześladowała go od lat w postaci dziwnych, nieuleczalnych chorób kładacych trupem kolejnych krewniaków, klęsk nieurodzaju dotykających ich majątki, jak i przypadków szlaeństwa przez które u kresu jego życia, połowa jego bliskich żyła w zamknięciu w domach dla obłąkanych lub aresztach domowych przez niego samego - dla ich dobra oczywiście - zarządzonych.

Śledztwo prowadzone przez inkwizytora Flavio di Castiliogne rozpoczęło się od szeregu dziwnych donosów na obłędne zachowanie pracowników folwarków barona. Choć Flavio z pewnością sam doszedłby po nitce do kłębka, sam baron bardzoszybko dopomógł mu wjego śledztwie, nieostrożnie mieszając się w przebieg dochodzenia i nieumiejętnie je utrudniając. Ginący w podejrzany sposób świadkowie i śledzący inkwizytora umyślni służący baronowi stanowili poważna poszlakę, która skłoniła Flavia do zainteresowania się samym Gentille.

Ten nienagannie zawsze ubrany i ogolony szlachcic o niespotykanie uprzejmych manierach i godnej podziwu skrupulatności zdradzał się niemal na każdym kroku swymi dziwacznymi zachowaniami słabo maskowanymi pod pozorem zamiłowania do cudzoziemskich obyczajów i obcuch kultur. Wypełniające rezydencję barona przedmioty aż krzyczały wszem i wobec, że ich właściciel jest albo niespełna rozumu, albo świadomie zaprzedał swą dusze diabłu. Tym razem prawdą okazało sie to drugie.

Wszechobecność podejrzanych rekwizytów - a wiedzcie, że chore obrazy malowane przez Orlanda to najmniej dziwaczne z nich - nie wystarczyła jednak do wytoczenia otwartego procesu tak możnej osobie, jak braon, w dodatku przyjaźniący się z ówczesnym hrabią Firezze. Dlatego śledztwo prowadzone przez Flavia trwało blisko pół roku i krok po kroku, zdobywając nowe poszlaki, skrawki obciążających Gentille dowodów i wreszcie, podsłuchawszy najprawdziwszy rytuał czarnoksięski odprawiany przez barona w ruinach starej, rodiańskiej wieży, inkwizytor mógł wkroczyć i aresztować czarnoksiężnika na gorącym uczynku.

Baron nie stawiał oporu i poddał się natychmiast, a jedyne, o co prosił, to o oszczędzenie jego - w większości niczego nieświadomych - krewnych i licznych przyjaciół. Ci ostatni zresztą błyskawicznie sie w większościo od pojmanego czarownika odwrócili i ohoczo potepiali go oraz wyrzekali wszelkiej sympatii do jego osoby. Jeden z nich czynił to nawet tak zapalczywie, że i on skończył marnie, gdyż jak się okazało w toku przesłuchań, pomagał czynnie Gentille w jego zbrodniczych rytuałach.

Sam baron okazał się tyleż czarownikiem, co skończonym głupcem, gdyż - jak to najczęściej bywa - nie do końca rozumiał, co czynił i z jakimi, czarnymi mocami igrał. Wierzył, że demony ocalą jego bliskich przed chorobami i zakończą klęski niszczące jego majątki, a tymczasem one siały obłęd i zniszczenie wśród jego poddanych, zmuszając sołtysów do zakopywania żywcem niemowląt na polach kapusty czy spalając całe połacie jego pól karmazynowym ogniem - co sam baron postrzegał jako demoniczną metodę urzyźniania gleby i oczyszczania jej z - cóż za ironia! - wpływu złych duchów!

Mimo żalu i współczucia wobec tego biednego durnia, w obliczu kompletnego upadku jego duszy, którą złośliwe demony niemal w całości już pożarły, Flavio nie miał innego wyboru, jak unicestwić pustą skorupę jego ciała, uznając go 12 października 1570 roku za winnego czarnoksięstwa i skazując na śmierć przez spalenie na stosie.

Był to pierwszy stos rozpalony w Selvistrii od blisko 50 lat i wydarzenie to zrobiło wstrząsające wrażenie na mieszkańcach Veruggi i tłumnie zebranej w mieście szlachcie, która zjechała się z całego księstwa.
Pomocnik barona, ów głupiec tak gorliwie wyrzekający się przyjaźni ze swym panem, nie dożył stosu, gdyż nie wytrzymał tortur niezbędnych niestety do zmuszenia go do przyznania się do winy. Niemniej jego dusza z pewnością nie uległa takiej korupcji i Flavio żywi przekonanie, że dostąpi on zbawienia Jedynego, więc śmiec była dla niego wręcz łaską.

Zupełnie innego zdania była część krewnych i wasali barona - zwłaszcza jego najdalsze kuzynostwo, które protestowało głośno przeciwko wyrokowi i przebiegowi samego śledztwa, doszukując się prowokacji i oszustwa. Niemniej nie udało im się nigdy - a niektózy toczą batalię z diecezją w Veruggi do diś - udowodnić jakichkolwiek nieprawidłowości ani złej woli inkwizytora czy biskupa Foscariniego.

Od czasu spalenia barona Crivellego i zajęcia jego majątku przez diecezję, szacunek (podszyty zrozumiałym i pobożnym lękiem) wobec Flavia gwałtownie wzrósł. O ile przedtem wielu pukało się w czoła nie rozumiejąc sensu powoływania inkwizytora w Selvistrii, o tyle na widok płonącego stosu ludność księstwa zrewidowała swoje poglądy na temat powagi zagrożenia ze strony herezji i czarowników, oraz obecności Ciemności. Nikt już nie widzi we Flaviou po prostu dobrotliwego i szlachetnego kanonika oddanie służącego biskupowi prawemu Foscariniemu - obecnie obaj mają w umysłach mieszkańców Selvistrii także drugą, bardzo niebezpieczną twarz: bezwzględnych wrogów Ciemności, którzy nie zawahają się nawet przed spaleniem żywcem szlachetnie urodzonego barona. Kto wie, jak wielu z mieszkańców Veruggi i okolicznych wiosek szczerze drży ze strachu na widok Flavia lub biskupa?

Niemniej proces Gentillego jest jedynym wydarzeniem tego rodzaju, jakie pamiętacie i powoli, z dnia na dzień, ludzie znów zaczęli kłaniać się inkwizytorowi z sympatią, uwioerzywszy, że nie jest on żadnym z tych niesławnych, inkwizycyjnych psychopatów mordujących niewinnych ludzi w imię Jedynego.
------
Jak sie domyślacie, jedynie czarnoksiężnik - dzięki możności utrzymywania kontaktów z zaświatami - może nabywac więzi ze zmarłym baronem.
------
Większość majątku należącego do Flavia to dobra skonfiskowane rodzinie skazanego barona a następnie powierzone w zarząd inkwizytorowi.
------
Wciąż toczy się, lecz niezwykle ślamazarnie, tak z przyczyn proceduralnych, jak i z uwagi na strach i szacunek ławników wobec inkwizytora i biskupa, toczy sie proces wytoczony przez odległą rodzinę barona o zwrot majętności. Wszyscy wiedzą, że nie ma na to najmniejszych szans, lecz strona skarżąca proces traktuje go jako kwestię swego honoru. Biskup Foscarinii po prostu ignoruje uprzejme zaproszenia do Sądu Grodzkiego Veruggi zasłaniając się przywilejami prawa kanonicznego.

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.