Gdy pamięć barona niekiedy poprawia się, bywa, że przypomina on sobie nagle jednego ze swych synów, którzy odeszli do Jedynego przed swym ojcem: Pietra. Baron Tiago nigdy nie pogodził się z chorobą i śmiercią pierworodnego, który mając sześc lat zapadł nagle na śmiertelną gorączkę, która zabiła go w ciągu kilku zaledwie dni. Baron przez dwa tygodnie nie pozwalał zabrać ciała syna, aby przygotowano je do pogrzebu i dopiero, gdy w dziecięcej sypialni zaczęło aż huczeć od much i służba obawiała się tam wejść, Tiago zawezwał grabarzy z Cortoledy, aby zabrali zwłoki. Sypialnia pierworodnego syna barona do dziś pozostaje zamknięta i stoi pusta, upamiętniając chłopca, a gdy barona najdzie na jego wspominanie, zamyka się tam i często dopiero następnego dnia służba wyprowadza go do kąpieli i na posiłek.
Choć w latach swej chwały baron Tiago błyszczał zarówno tężyzna fizyczną jak i wspaniałym intelektem, od wielu lat jego umysł ulega erozji, a jej najwidoczniejszym objawem jest nasilająca się skleroza: baron zapomina imion, twarzy, nazwisk i herbów, a powiadają, że czasem wychodzi z sypialni bez ubrania i służba musi zaprowadzać go dyskretnie z powrotem i przyodziewać.
Swe obowiązki kariańskie baron Tiago jednak wypełnił aż nader dobrze, płodząc czterech synów (dwóch z nich wciąż żyje), walcząc za ojczyznę przeciwko niesprawiedliwemu królowi-tyranowi (za co poprzedni książę Sirocco utytułował go Obrońcą Ragady), a także wznosząc za własne pieniądze kościoły we wszystkich wsiach na swoich włościach.
Dziś baron powoli dożywa swych dni nie opuszczając już pięknego pałacyku Torioni, podczas gdy wszystkie troski i decyzje biorą na siebie jego synowie.