Spośród braci Veroni to Giorolamo jest ulubieńcem hrabiego Amadeusa i to on jeździł bok w bok wraz ze swoim panem po Vermerze, gdy wspólnie walczyli z chłopskimi buntownikami, pomagając vermerskiemu królowi opanować rebelię. Gdy hrabia zaczął chorować i miał problemy z utrzymaniem się w siodle, to Girolamo stróżował przy jego wozie wojennym i pilnował, aby nikt nie otruł albo nie zasztyletował jego pana. Wreszcie, to Girolamo wyprowadził niedobitki wojsk hrabiego, gdy siły interwencyjne wycofywały się z Vermeru po klęsce stronnictwa monarchistów. Tak, Girolamo zapracował sobie na sympatię swego pana.
Jednak baronet nie puszy się ani nie chełpi z tego powodu. Nie wywyższa się nawet ponad swych braci, którzy choć nie mają tak znaczących osiągnięć na swoim koncie, też walczyli u boku swego hrabiego w Vermerze. Dzięki tej pokorze i szacunkowi okazywanemu braciom, Girolamo zaskarbił sobie ich lojalność i sympatię. W każdej chwili mógłby zawołać, a oni stawią się, aby walczyć u jego boku, lub osłonić go przed kulą czy ostrzem za pomocą własnej piersi - ubranej oczywiście w napierśnik, gdyż rodzina Veronich to zaprawieni w bojach weterani i nie ryzykują nadmiernie. Również baronet ceni swe życie i, jeśli nie musi, nie naraża go lekkomyślnie.
Dlatego tu, w Selvistrii, Girolamo zdecydował się podpisać Kartę Swobód. Nie dlatego, że nie zamierza nigdy już wydobyć rapiera i zabijać wrogów swego króla, ale dlatego, że nie chce zginąć w jakimś durnym starciu z mało ważnym sąsiadem czy awanturnikiem. Baronet chce poświęcić swe życie wtedy, gdy jego śmierć będzie mogła cokolwiek zmienić, czyli gdy wojna domowa rozgorzej z pełną siłą w całej Ragadzie! A jego bracia pójdą zapewne wraz z nim - aby go bronić, albo żeby pomścić jego śmierć!