Brat barona Lorenzo de la Savaldi wybrał zgołą odmienną od niego karierę. Miast oddawać się modłom do Jedynego i odprawianiu mszy, zajął się mordowaniem jego "zawziętych wrogów", jak nazywa sługów łżekardynałą Savoi. Aby móc ich zabijać, Torio zaciągnął się w szeregi rajtarów markiza Barbadoriego i od lat uczestniczy w rajdach na ziemie markalian.
Gdy rajdy się kończą, nadchodzi zima, lub armia musi wycofać się, aby uzupełnić straty, Torio wraca na kilka miesięcy, czasem na rok do rodzinnego pałacu, odwiedzając brata i odpoczywając przez jakiś czas w luksusie, który pamięta z lat dziecinnych.
Jednak nie potrafi zagrzać dłużej miejsca w ciepłych komnatach gmachu Gavazzy i po jakimś czasie zawsze zabiera towarzyszących mu, wiernych zabijaków i wyrusza znów na wojnę, aby dalej zabijać dla markiza Barbadori.
Ten nieustanny cykl zabijania i powroty stanowią od wielu lat tematy zażartych sporów między braćmi, które zwykle zaogniają się, przyśpieszając tylko decyzję Toria o powrocie na dwór markiza.