Marwenna była kiedyś zwykłą chłopką, córką tkaczki oraz kowala. Mieszkając na pograniczu z Valdorem często widziała potyczki dzielnych rycerzy z wojskami zła. Pewnego dnia na polu należącym do swojego ojca znalazła buzdygan, uznając to za znak od Jedynego, ruszyła w drogę, by dołączyć do rycerskiego zakonu w Karze. Podobno podczas swoich podróży uratowała życie jednemu z mistrzów zakonnych, jednym ciosem buzdyganu rozgniatając czaszkę wściekłego orka.
Marwenna jest ucieleśnieniem rycerskich cnót z Kary. Odważna, potężnie zbudowana, nieugięta i odporna na wszelkie próby uwodzenia. A przynajmniej tak było gdy rozpoczęła swoją drogę zakonnego rycerza. Wiele lat później, pokryta krwią wrogów z psalmem Jedynego na ustach, zakończyła swą karierę na Agaryjskim froncie. Ciężko powiedzieć, co ją do tego skłoniło, sama Marwenna uważa, że w swych snach widziała złoto i czerwień, oczy i skrzydła. Wzywał ją głos Jedynego, głos, który kazał jej podążać za artystą o niejasnej przyszłości. Jedyny miał wobec niego plan, miał plan wobec niej.
Marwenna wiedziała, że nie może wrócić do Kary. Nie tylko dlatego, że Jedyny kazał jej ruszyć za Orlandem de Castiliogne w podróż w nieznane. Drugim powodem było to, że gdyby wróciła i wyznała swe wizje, zapewne trafiłaby na stos lub do sali tortur Karyjskiej inkwizycji. Och cóż to była za dziwaczna para na gościńcach.