Patrizio Di Castiliogne był najmłodszym z braci i jednocześnie najspokojniejszym. Niektórzy powiedzieliby nawet "najnormalniejszym". Patrizio żył w cieniu swych braci - przez długi czas, aż za pomoc w zajazdach oraz lojalną służbę nie został nagrodzony własną baronią. Dopiero wtedy udało mu się rozprostować skrzydła.
Za żonę pojął jedną ze swoich dwórek - z mało znanego rodu De Lucca - Allessandre, która nie była nawet pełnej krwi Ragadką, gdyż jej własny ojciec pochodził z Delii. Alessandra na dworze znalazła się dla własnego bezpieczeństwa, gdyż ziemie rodzinne stały się zbyt niebezpieczne dla młodej damy.
Patrizio zafascynowany jej niecodzienną urodą oraz kolorem włosów, który przypominał mu bezkresne pola złotego zboża, poją Allessandre za żonę w rok po jej przybyciu. Na ceremonii jego brat Giovanni sprezentował parze młodej gilotynę, której konstrukcja była przynajmniej częściowo wykonana z kości skazańców. Patrizio kazał ukryć gilotynę i nigdy z niej nie skorzystał, ale wyciągał ją czasem do ogrodu, kiedy Giovanni przyjeżdżał by przypodobać się bratu.
Kiedy narodził się Ansaldo - Patrizio był uradowany, gdyż długo starał się ze swoją żoną o potomka. Bardzo szybko przystąpił do przygotowania go na stanowisko swego następcy i prawej ręki. Patrizio bardzo szybko dał swojemu synu poznać co to przemoc zabierając go ze sobą na wendetty - niestety ku zmartwieniu Patrizia, jego działania miały odwrotny skutek do zamierzonego. Ansaldo, bowiem zamiast zrozumieć, że przemoc w Ragadzie jest problemem, zakochał się w brutalnej twarzy Ragady i przez długie lata ze swoją drużyną młodych szlachciców podróżował i powodował wiele problemów w księstwie. Oczywiśćie za jego występki, oczami świecić musiał sam Patrizio.
Dopiero gdy na świat przyszły bliźnięta Livia i Orlando - Patrizio przestał hamować swojego syna, by skoncentrować się na młodszych Di Castiliogne.
Niektórzy twierdzą, że to niezdrowe zainteresowanie przerodziło się w pewnego rodzaju obsesję i paranoję, gdyż ciągle obawiający się zamachu oraz odwetu Patrizio zabrał do Cynazji swojego najmłodszego syna Orlanda i tam spędził długie lata. Oficjalna historia jest taka, że pomagał swojemu synu z naukami - jednak, kiedy wracał, wracał sam. Z roku na rok z gasnącą nadzieją w oczach.
Dopiero, kiedy młody Orlando osiągnął wiek lat 16 - jakieś wydarzenie spowodowało, że Patrizio wrócił do domu z nowymi pokładami energii do życia. Odmłodzony i pełen wigoru poświęcił się opiece nad Alessandrą, która zachorowała niestety na zapalenie płuc i miała się z roku na rok coraz gorzej.
W 1565 roku - Alessandra zmarła i Patrizio bardzo przeżył jej stratę, niektórzy twierdzą, nawet, że w dniu, w którym złożył jej ciało w rodowych kryptach, złożył tam też swojego ducha.
Patrizio zajmował się ziemiami rodowymi i czynił swoje powinności z mechaniczną dokładnością, aż trzy lata przed jego śmiercią w 1569 roku - na ziemie nie wrócił Orlando, dowiedziawszy się, że jego brat Ansaldo wstąpił na drogę jedynego i zrzekł się tytułu. Patrizio z ulgą przywitał swoją emeryturę i przez ostatnie trzy lata, doglądał rozarium, które zapoczątkowała jego żona.
Podczas pogrzebu Orlando przyciąć wszystkie różę
i pochował ojca w krypcie wraz z matką. Napisał mu nawet pożegnalnym poemat:
Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno.
Jednej oczu się czarnych, drugiej - modrych boję.
Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje.
Przez niebo rozgwieżdżone, wpośród nocy czarnej,
To one pędzą wicher międzyplanetarny,
Ten wicher, co dął w ziemię, a ludzkość wydała,
Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała.
Na żarnach dni się miele, dno życia się wierci,
By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia
-
I jedno wiemy tylko. I nic się nie zmienia.
Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.