Hrabio Giovanni Di Firenze,
Chyba poprzez wszystkie obowiązki jakie spadły ostatnim i czasy na moją głowę, zdarzyło mi się przestać doglądać naszej wspólnej znajomości - mówi się, że przyjaźń jest jak ogród, który umiera, gdy się go nie pielęgnuje. Mam nadzieję, że nie masz mi Giovanni za złe tej ciszy, jednak sam rozumiesz, jako Hrabia z nadania, jak zajętym czasem są żniwa. Na horyzoncie kołyszą się wojenne flagi, mój Hrabia stracił wasala, którego zamczysko obsiadują teraz Twoi żołnierze, a na dodatek ktoś młodego Hrabiego musi wyszkolić na prawdziwego rządcę - i jeszcze Regentura. Wszystko na raz...no, ale jak mawiał pewien filozof - "Praca lub Trunki, to jedyne lekarstwo mężczyzny na stratę". Miałem nadzieję, ze uda mi się wesele przynajmniej wyprawić, ale wydaje mi się, że los nie lubi tych, którzy wychodzą mu naprzeciw i otwarcie okazują bunt. Cóż, dobrze wiedzieć, że przynajmniej Tobie powodzi się lepiej na arenie polityczno-środowiskowej. Słyszałem nawet, że udało Ci się ugruntować swoją pozycję poprzez otoczenie swoim ochronnym ramieniem, opuszczonego kamieniołomu. Zawsze na mój twarz pełźnie uśmiech, kiedy ludziom bliskim memu sercu się powodzi. Ja tutaj jednak nie na wspominki drogi Giovanni, bowiem co prawda, nie jestem w stanie wyprawić wesela, nadal jednak żyję, a póki żyję, w roku jest jeden specjalny dzień, który świętować chcę ze wszystkimi, których znam i cenię. Dlatego oficjalnie czuj się zaproszony na moje urodziny, pod koniec roku - 03.12.1575 - w dodatku, tego samego dnia urodziny, będzie świętować ze mną moja sio0stra. Pierwszy raz od wielu, wielu lat. Mam nadzieję, że chwile czasu znajdziesz w swoim zajętym grafiku by odwiedzić mnie chociaż na jeden dzień.
Z wyrazami szacunku i szczerej przyjaźni, Baron Orlando Di Castiliogne.