Do Barona Castiliogne,
To, że zabiliście mego brata, znanego powszechnie awanturnika, mordercę i egoistę, Rocco, mogłem Wam wybaczyć, baronie, zwłaszcza zważywszy na fakt, że sam Sędzia Książęcy osobiście przysiągł mi, że śmierć ta miała miejsce w trakcie pojedynku, na który to pojedynek brat mój sam, dobrowolnie przystał, a nawet w pewnym sensie go sprowokował. Tego więc nie mam Wam, baronie za złe. Wygląda jednak na to, że usilnie poszukujesz, Baronie, sposobności do wywołania konfliktu między Castiliogne a moją rodziną i skoro zabicie Rocco nie wystarczyło, próbujesz osiągnąć ten cel inaczej, a mianowicie obrażając mnie i moją rodzinę poprzez tak niedorzeczny i niezrozumiały akt, jakim jest zaproszenie na osobiste świętowanie pańskich urodzin nie mnie, Barona Volpedo, lecz mojego brata, który znany jest tylko i wyłącznie z wstydliwego faktu, że Jedyny pokarał go ohydną ułomnością ciała. Nie dość, że jest to z pańskiej strony okrucieństwo, aby ośmieszać karła, to jeszcze bezczelnością jest wybranie go spośród żyjącej po sąsiedzku niemal możnej rodziny, tak, jakby on to był jej najważniejszym, albo w ogóle istotnym, członkiem. Czuję się znieważony pańskim postępowaniem, Baronie Castiliogne i oczekuję, że zaprzestanie Pan prowokować mą rodzinę. Jeżeli coś macie, Baronie przeciwko rodowi Volpedo, napiszcie wprost, a ja postaram się zrozumieć, czym Wam zawiniliśmy i jeśli to tylko możliwe, dojść do jakiegoś sposobu rozwiązania problemu - choć zarzekam się na Jedynego, że nic nie wiem, aby ktokolwiek z rodu Volpedo nastawał na dobra, honor czy zdrowie bądź życie któregokolwiek z członków rodziny Castiliogne. Jeżeli będziecie nadal prowokować, będziemy zmuszeni potratować to jako akt wypowiedzenia nam wojny.
Z poważaniem,
Lucio da Vlpedo, Baron Castel di Tora etc.