Jestesmy u Zakhala, kontynuacja rozmowy.
Codic siedzi za biurkiem.
Wchodzi Zakhal i Eleth. Od Zakhala czuć zapach dębowego perfumu (zapewne by zakryć zapach rozkładu ręki).
Br: Jak to wskrzeszenie Yullo?
C: Potencjalnie mamy sposób, jednak nie będę ukrywał - są ryzyka?
W: Ryzyko niepowodzenia? Czy dla praktykujących?
C: Muszę dokładnie przygotować co mogę Wam powiedzieć, bo to tajemnica państwowa. Ustalimy z Giemkiem. Ufam Wam, ale doświadczenie mówi, że lepiej się osłaniać.Musimy zabrać ciało Yullo do Craighmoor, dlatego lepiej przełamać oblężenie, to priorytet.
Ale w skrócie - ten sposób może zostawić na nim permanentne ślady, które są do nieprzewidzenia, mogą być pozytywne, mogą być negatywne. Wrócimy do tego. Byliście na spotkaniu, tam samo fiub wdziu. Teraz ogarniamy szczegoły.
Przez tunel nie przejdą, moja Straż się tym zajmie. Przejdą przez bramę albo teleportem. Po co im tu główny przywódca.
BR, WI; Pewnie po to by ogarnąć artefakt, małe demony są za głupie albo za mało zorientowane w sytuajci by to zrobić.
*zakhal naciera się maścią, zapach drewna bije po nosie*
C: Giemko ma rzecz - może tepnąć do 4 osób (wraz ze sobą) gdzieś. Jedyne co musimy zrobić to sprowokować Generalła, by się pojawił.
WI: Jak dobry jest Giemko w magii iluzji?
C: Nieszczególnie, jest bardziej magiem wparcia, logistyki.
WI: Bo ktoś mógłby zasymulować ten artefakt, i udawać, że jest tutaj na wierzchu. Sprawdzimy u krasnali, czy ktoś potrafi.
*Bandaże Zakhala zawiązują się same na ręce*
Za: Składam kondolencje. Zobacyzmy co będziemy w stanie zrobić, sytuacja jest ciężka.
Wi: Yullo prosił o kontakt z kilkoma osobami, daj mi do nich kontakt.
ZA: spoko, ale poczekamy do zażegnania sytuacji. Ale finanse są słabe aktualnie, wojna.
C: Jak chcecie coś sprzedać, w Craighmoor powinno się dać. Zresztą wskrzeszenie naszą ścieżką będize darmowe. Ale stanie się częścią mojej armi. (Helga szeptem: nigdyyyy). To jest koszt tej usługi. W taki sposób pewnie przeżyje Was wszystkich.
Opcje:
- zabrac Giemka do artefaktu, niech zbada i zastanowi się nad iluzją. Giemko na pewno będzie zajęty, ogarnia obronę tajnego tunelu.
- wysłać zwiadowców, niech szukają wrogiej armii.
*C zakłada czapkę iluzję i wychodzi*
El: ciekawe, aczkolwiek ten brak ceny jest bardziej niepokojący jest niżby się wydawało.
Wi: nie podoba mi się ten plan.
EL: nie ukrywam, ale on też ma w tym biznes.
Za: dalej nie wiemy z czym to się wiąże. Musicie najpierw przegadać warunki. Codic jest strategiem-biznesmenem. NIe zrobi czegoś co nie przyniesie mu korzyści. Zresztą Yullo nie jest jedyną ofiarą.
Za: który to dzień? Drugi? Zaopatrzenia i ludzi mamy dużo, ale nie będziemy w stanie utrzymać stanu wojennego długo, plus musimy zwolnić niskolevelowe jednostki frontowe z frontu.
Wi: dalej uważam że warto pogadać z Miedziobrodymi i ściągnąć ich najlepszego kowala, niech zobaczy artefakt i może coś wymyślić. I pogadamy z Giemkiem. Skontaktujesz nas z kimś z Miedziobrodych?
Za: Zapytam, pewnie jakiś mistrz.
Jest 16, ale to nasza 20 godzina na nogach.
W tym czasie Helga wychodzi od Pharasmitów i idzie pytać o więźniów, tym którym odpierdzieliło. Dowiedziała się, że niektórzy więźniowie są wykorzystywani jako cheap labor. Ale żaden z tych co im odwaliło. Nie wie, czy działoby się coś z nich wyjątkowo.
Idzie pod więzienie. Przysiada sobie gdzieś w okolicy i popija piwko.
(BTW w społeczności Kasilabhu NIEAKCEPTOWALNE jest nie picie publiczne. Trzeba pić. W szczególności teraz, gdy jest kryzys.)
idzie do jakiejś karczmy, ludzie gadają o bitwach, pokazują swoje rany, wyoblrzymają swoje czyny. Helga znajduje grupę typów, którzy nie mają ran od demonów - wyciera im sztuczne rany. Są wkurzeni w pierwszej chwili, ale potem próbują oszukiwać, że to magiczne leczenie. Po chwili dogadują się, w sumie to fajne ziomki.
He: a macie jakiegoś typa z więzienia, z którym można by pogadać? Może jakiś, który wyszedł, żeby bić się z demonami. A może ktoś ze strażników?
Jest taki, jest nawet tutaj - ale niestety nie udało się dogadać.
Wi: Eleth, jak się czujesz.
El: TO pierwsyz mój raz w społeczności krasnoludów, fascynujące. Siedzę w bibliotece, ktoś mi czyta. Próbuję rozmawiać z Trey, ale rzuciła się w wir odkrywania nowych umiejętności. Jak będziemy lecieli gdzieś, to mam prośbę abyśmy zalecieli do Deadmount.
BR, WI do świątyni Pharasmy.
Z czarnego bazaltu, kamień nietutejszy. Posadzka z płyt nagrobnych, gdzie chowają bagatszych skremowanych, na każdej płycie jest symbol spirali Pharasmy. W normalnej sytuacji ciała przed pochówkiem są składowane na pływających katafalkach, w stawie przy okolicy głównego ołtarza, ale teraz jest za dużo ciał, więc są składowane pod ścianami. Ołtarz jest dalej, wygląda jak typowa ława sądownicza.
Nie znaleźli Helgi, bo już poszła. Więc poszli do sklepu z magicznymi itemami Udlan. Szuka:
- silversheen - nie ma, idzie na front wszystko
- oil potency +1 - kupili
- potki leczące - nie kupili
- item czytający książki osobom niewidomym (dla Eleth) - kupili. Do odbioru 7.11 przez "Eleth od Warchlaków'
Idą spać. Helga śpi na mieście, na dachu budynku.
Br śpi krócej, idzie na mury. Jest trochę inna organizacja, większy lazaret, mniej niskopoziomych typów, więcej broni zasięgowej. O 20 przylatują demony, ale patrzą tylko z dystansu. Nie pada, wieje. Do północy demony pojawiają się tylko sporadycznie. Spada śnieg. Biją pioruny, na tle nieba pojawiają się sylwetki demonów. Nie ma Czarnej Straży. Godzina 24, DI, He, wstają, spotykają się w karczmie. Karczma pusta, bo większość zmobilizowanych, zaś tablica zleceń została zamieniona na tablicę organizującą aktualną wojnę. Idą na mury. Spotykają się wszyscy.
Rozpoczyna się 3.11.
He bierze Kołatkę od Wi.
Teraz jest prawdziwe oblężenie. Demony siedzą daleko i przetrzymują. Idą do Shagen Haven, pogadać z Giemkiem. Wpuszczają bez problemu. W jednym z pokoi gościnnych zadomowił się Giemko. Prócz jego osobistych przedmiotów jest tam dużo przedmiotów znamionujących pierwiastki tego świata, przygotowane jakby pod ryuał, WIlhelm nie jest edukowany w Arcana, więc rozponaje tylko przygotowanie pod ułożenie runy na ziemi, rytuał jest zoptymalizowany - nie trzeba wysokiego maga do castowania. Są rośliny, Helga rozpoznaje w nich typowe rośliny lecznicze.
GMK: nie znam się, iluzja nie moja działka. jutro o 16:00 (4.11) będę miał czas. chce zobaczyć
Wi: czy chcesz tu pomocy?
gmk: nie, na tym etapie jest za wcześnie.
br: a ten teleport, jestes gotowy?
gmk: tak, dajcie znac o itemach magicznych, musze wkalkulować. Peppa w rozdzce, sprobuje tez wcisnac.
br: kontrakt wskrzeszenia Yullo?
gmk: z codiciem gadać. jutro.
gmk: jest reprezentant Caligni w Szagen Haven.
gmk: macie jesc? tak, dzieki. macie 10g za to.
Wychodza.
Wi: miałem wizję. potrzebuje sie przjesc do wyrwy, artefaktu i ja zbadac. i musze isc sam, przynajmniej do ostatniej komnaty.
br: o czemu?
wi: nie moge wam powiedziec, to jest potencjalnie dobrego, ale spale szanse jak Wam powiem.
Idą do Podziemnego Miasta Caligni. Prace nad windą ustały. Po drodze jest tłum ludzi, dzieje się życie uchodźcze. Atmosfera jest napięta, nikt tutaj nie chce być, ludzie są zdenerwowni. Im dalej tym luźniej, więcej Caligni, stroje takie raczej adventure. Dochodzą do miasta, widać, że miasto zaczyna żyć, domki są powoli zasiedlane. Dochodzą do Miejsca. Br, He zostają na górze, jeżeli WI nie wróci po 2 godzinach to pójdą go suzkać.
Wi schodzi sam, otwiera się przed nim ta wielka jaskinia, oświetlona białym światłym, tylk rysują obrysy. Filary nie dokończone, w innym stylu. Idzie przez most, dochodzi do głównego pomieszczenia okrągłego.
(wi poszedł na priva z GM)
Wraca po godzinie. Wygląda normalnie. Wraca energicznym krokiem.
WI: to było doświadczenie. Przygotujcie się. Spotkałem ten byt odpowiedzialny za czarną rękę, Poweidzmy że wyleczył rękę, bo zawarłem pakt. Shedim był uczniem tego bytu i teraz ja jestem uczniem tego bytu
Br: A masz taką moc jak shedim.
Wi: nie. może. nie wiem.
WI: pamietacie tego goscia w łańcuchach co zniszczył Dernas co był w łańcuch. O ile nic nie pomieszałem... to był awatar tego BYTU. Jego prezencja w naszym realmie. I jego prezencja wtłoczyła się w piramidę w dżungli. Awatar przestał istnieć , bo skończyła się jego rola. Wtedy obietnica Bytu wobec Shedima została spełniona. Byt lubi równowagę sił, więc zwrócił się do mnie, lubi jak się dzieje. I to ja jestem tym ktory ma potencjał. ale nie wiem co to jest. Ale kiedy patrzę na rękę, widzę niebieską energię (dla was dalej czarna).
Wi: Ten pakt, ja zawarłem go poprzez esencję 9czarną energię). Ta wyrwa (kulka) jest zakotwiczeniem do planeu Byt. Kulka jest częścią kotwicy. Nie wiem czemu tutaj jest wyrwa w rzeczywiśtości. Podniosłem energię ciemną, wziąłem ją w rękę (bierze do ręki kulkę naszą z ciemnej energii).(energia z kulki wypływa do ręki, oblepia rękę i nie ucieka. jest w stanie wrócić energię do kulki).(Bierze znów energię na rękę i próbuję nią "strzelić" w ścianę. Wi czuje dyskomfort, lekki ból, energia się marszczy i trochę jej znika. Pozostali nie zobaczyli nic)
Wi: Byt nie odpowiada na pytania, mimo tego że zwie się Nauczycielem
Wi: Warunkiem paktu jest to ze mam byc tą silą która będzie konfliktem. I to on pozwala mi decydować co to znaczy - bo on sam nie interweniuje w nasz świat, woli dawać nam inicjatywę.
Br: cośkolwiek z Arsai?
Wi: Nie, nic nie mówił.
Wi: Wcześniej ta ręka była ciałem obcym, teraz już jest moja.
/*helga wyciaga obraz*/ spoglądanie w obraz boli fizycznie i psychicznie. Obraz jest przedstawieniem bytu który ma całkowitą władzę nad Helgą. Widzi czarną przestrzeń, która się kotłuje, mam nad nią autorytet. Upuszcza
*Wilhelm patrzy w obraz* Gdy tylko go podnosi, cała nie-czarna strona wrzeszczy 'jesteś malutki wobec TEGO'. Ta ciemność to nasza przyszłość. To nie jest nauczyciel.
Wi: Chce temu dać chwilę czasu. Muszę zrozumieć co to daje. Nie wiem czy to był dobry pomysł, jeszcze. Ten typo zobaczył mnie, stwierdził, że mam potencjal i stwierdził, że ok, możesz być.
Br: spróbuj wziąć tamtą kulkę zakotwiczenia.
He: a może ta skrzynka.
Wi: idzie sprawdzić kulkę-wyrwę. *wyciąga rękę i dotyka. dotknięcie palcem, nic. Uchwycenie, czarna energia płynie po ręce, można ją nawet strzepnąć jak wodę. czuć mrowienie, które powoduje, że ciężko zrozumieć jej naturę. Przepchnięcie - na początku stawia opór, ale udaje się, szczelina zamyka się, przestaje kapać czarna energia. Zostaje mu w ręku
Jest to obły przedmiot, trochę bardziej o kształcie jajka, ma proste ścianki. Jest mieniącego się koloru. Wygląda jakbyś patrzył w gwazdy. Ta ciemność nie jest farbą, jest prawdziwą ciemność, jak kosmos. Uczucie - ta rzecz jest bardzo stara, nawet prehistoryczne dla Arsai. Wyrwa znikła i nie da się odłożyć kulki na miejscu.
Dotyka druga ręką, żadnej reakcji.