Leczymy się do fulla i jest 15:00.
Rozmowa między nami.
Wilhelm: Gdzie dalej idziemy, jak dalej chcemy dzisiaj.
Y: Nadwyrężony, ooo tak.
Br: Jestem jak nowonarodzony.
W: Idźmy do zmroku.
Y: Godzinkę do przodu i long rest.
Generalnie ciężko poznać jaka pora dnia, bo co raz więcej majaków, a mniej naturalnego lasu. Bardziej zatracony kolor, drzewa większe, światełka, majaki, ale nic z tego nie jest konkretne - są to uczucia, które nabierają kształtu.
Pod koniec godziny spaceru dostrzegamy znowu te same kulki latające - niskopoziomowe demony, które nas obserwują i uciekają (kłębek mięśni i ostrzy). Helga strzela, trafiła i to spada. W miejscu, gdzie spadło startuje kilkanaście innych i również ucieka.
Wilhelm kastuje magiczną chatkę na wzgórzu. Pierwsza warta Helga.
W trakcie warty Helga odpłynęła. Kiedy się otrząsa, jest wkoło niej wiele tych metalowych oczów, które wyraźnie ją obserwują. Słyszy zza oczu potrząsanie łańcuchami oraz kwik zdeformowany zwierząt. Oczy zaczynają płynąć w jej kierunku. Oczy walą w okna, rozbijając szyby. Jeden zabity, reszta się rozpierzcha i wraca na drzewa. Na około chatki przebiegają zdeformowane zwierzęta.
Helga wychodzi na wartę z Bronnem i zaczynają je zabijać. Oczy się orientują i lecą w kierunku chatki, wpadają znów do środku i nie pozwalają odpocząć. Pada kilka i po chwili uciekają. Tak jak komary nie pozwalają nam spać.
Knowledge check - są to demony o nazwie Augur, są rozumne, uwielbiają ból i cierpienie. Jedyny sposób, żeby je wystraszyć to być bardziej strasznym dla nich niż ich panowie.
Bronn idzie w kierunku dźwięku łańcuchów, reszta zostaje w domku. Dostaje invis na 10 minut. Po chwili widzi niebieskiego typa potrząsającego łańcuchami, który biczuje zwierzęta. Nie widzi Bronna bo hałasuje. Br knowledge check - to demon, Ewangelista, sam z siebie nie będzie dla nas zagrożeniem, rozumny. Br podchodzi blisko i mówi "Halo". Uderza biczem, zwierzęta rzucają się na Br, który pokonuje je bez problemu. Ewangelista ucieka, a pobliskie oczy podnoszą się i lecą za nim.
Br dogania, wyrywa łańcuchy z niego i pokazuje mu - idź pan w chuj. Ewangelista odpowiada we wspólnym
Ew: "nie pokrzyżujecie planów Pana. W końcu będziemy wolni!"
Br: idź stąd, spokojnie
Ew: nie mogę, będziemy tu aż do śmierci
Br: a kto wam kazał?
Ew: /spluwa czarną krwią/ Drzewa ma dopilnować żeby wszystko się udało.
Br: A twoi koledzy na jakiś rytuał się udali.
Ew: Niczego więcej się ode mnie nie dowiesz
Br bierze go w ręce i niesie do domku. Krótki combat, Br bije go do nieprzytomności i kontynuuje. Pokazuje nam swoje trofeum. Helga skręca mu kark. Nabijamy na pal głowę i pora na CSa, do łóżek, Bronn pilnuje. Wlatują znowu do domku i nie pozwalają spać. Yullo wychodzi na zewnątrz i zaczyna je zabijać.
Pomysł - Wilhelm śpi sam, reszta go broni. Aktywnie na nie polujemy, on odpoczywa. Udało się tak zrobić 8 godzin, a potem jeszcze 2 godziny dla Bronna. Jest 4 rano, chatka znika.
12 grudnia, 4 rano
Wracamy się 2 godziny, żeby wyjść poza ten dziwny obszar (kolory wracają). Znajdujemy sobie wygodne miejsce, NIE stawiamy domku (bo widać go za bardzo) i idziemy w kimę (Y, He). 6 rano + 8 godzin = 14:00. Wyspani, nowonarodzeni. Znowu w głąb lasu (kolory blakną) i jazda. Kiedy wchodzimy głębiej, Wilhelm czuje centrum już nie jako pojedynczy punkt, ale bardziej jako obszar przed sobą.
Idziemy dziarskim krokiem. Widzimy jakieś Augury, spostrzeżone uciekają w głąb lasu.
Pod koniec dnia Augury otaczają nas kręgiem na granicy pola widzenia, nie przeszkadzają nam. Wśród nich pojawiają się dwa byty, baberki o ociekających krwią dłońmi i koronie cierni. Pojawia się nawet jeden. Wszystkie są z rodziny Vestracków, która zamieszkuje Nie widzimy żadnych pająków, ani kreatur z wymiaru snu.
Znowu spotykamy białego kota (ostatnio na sesji 03.09.2024). Kiedy podchodzimy bliżej, odwraca się od nas i idzie w kierunku, gdzie WIlhelm czuje drzewo. Kot przeskakuje z łatwością przez co raz trudniejszy teren. WIlhelm rzuca Root Reading - ale nic nie znajduje.
Dochodzimy do krawędzi lasu, wychodzimy na polanę. Na środku stoi Drzewo, jest gigantyczne, wszystko karłowacieje w jego pobliżu. Coś z nim jest wyraźnie nie tak. Jest spróchniałe, zniszczone. Mieni się kolorami zgnilizny. Obwieszone najróżniejszymi owocami. Aby dostać się do drzewa, trzeba iść po korzeniach, reszta gruntu jest przykryta wodą z bagna. Pośród konarów wije się giga tasiemiec - którego widzieliśmy wcześniej z odległości jak latał w chmurach. Wielkość jak się zwinie 4x4, połknie medium lub large na raz. Jest świadom naszej obecności.
Wilhelm Knowledge check na wija - to jest coś spoza znanych wymiarów, raczej cosmic horror. Coś to tutaj przyciągnęło. Jest inteligentne, ale potencjalnie może być nami nawet nie zainteresowane rozmową z nami. Wykrywa myśli na zasadzie precise sense, ale nie czyta.
Kontynuujemy za kotem. Prezencja Drzewa jest przytłaczająca. Kot coś castuje na Yullo i ten czuje że musi go pogłaskać. Kot poszedł gdzieś w cholerę.
Helga z perception - tak jak wcześniej tam w lesie była domena Shadow, tak tutaj jest 100% domeny Araela, ma tutaj absolutną władzę. To jest jego własna subdomena.
Wilhem nagle się na coś rzuca i siłuje się z czymś. Robimy sobie turę walki. Wilhelm przestaje walczyć i zaczyna rozmawiać z własnym cieniem, którego my NIE widzimy. Daje mu wyczarowane narzędzie z wymiaru cienia, ale cień nie jest w stanie tego podnieść. Cień mówi do Wilhelma - mówi, że ma coś wspólnego z Zarodkiem Ciemności, artefaktem, który straciliśmy w trakcie obrony Kasilabhu. Coś pantomimują z Wilhelmem, ale nic z tego nie rozumiemy.
Pantomimę przerywa powstająca, uwita z korzeni, zbutwiała postać. Gdy robi krok, korzenie odrywają się od drzewa, a tam gdzie stopą stawia, ponownie się łączą. Zwraca się do Wilhelma
P: I jak tam się czuje Drunementon?
W: Wybornie, kwitnie w oczach. /wyjmuje rapier/
P: Mówisz, że świetnie. Czyli nie zauważyłeś?
Br: To Arael? To już wpierdol?
H: Czekaj, czekaj, zobaczymy co ma nam do powiedzenia.
P: Spodziewałem się, że będziecie bardziej ogarnięci.
Br: Dobra, ty jesteś Wilhelm od gadania.
W: /obchodzi dookoła postać/ Ja chyba widziałem już dość
- za Wilhelmem wyrasta drugi typiarz
H: Spokój, jesteśmy na jego terenie, a może nas zdmuchnąć w każdej chwili, jesteśmy na jego łasce i niełasce.
W: DOBRA, GRONDOR TERAZ CIĘ POTRZEBUJĘ (bo Wilhelm został wskrzeszony przez Drunemenona, właśnie po to, aby go zabić)
Inicjatywa. Postać castuje coś, rzeczywistość się rozrywa. Dopiero teraz widzimy, że to była subdomena. Drewniane kopie Araela znikają. Pojawia się Large coś co w miare przypomina Araela, ale jest obrzydliwe. Co więcej okazuje się, że czerw stał przez cały czas obok nas. Cień Wilhelma znika. Dzieki pomocy Grondora dostaniemy spell Summon Kaiju i możemy sobie wybrać jednego przyzwańca.
- Agmazar, Tytan Gwiazd
- Agyra, Wieczny Sztorm
- Izrawnis, Czeluście Piekielne
- Mogaru, Ostatni Król
- Worgozen, Bezkształny Karmiciel
- Jarthoon, Księżycowy Czerw
- Ebeshra, Skrzydlata Brzytwa