List pozostawiony dla Janek Rybicki przez Teresa Rybicka wraz z Grimoire Teresy po zejściu do podziemi Gimnazjum nr 3 (@) aby zmierzyć się z Chimera.
Janku,
Najgorszym ryzykiem związanym z grzebaniem we własnym przeznaczeniu jest poznanie okoliczności własnej śmierci. Ciężko mi pisać do Ciebie, gubię się w tym wszystkim co zostało powiedziane a co dopiero zostanie powiedziane. Nie pamiętam już, jak blisko jesteśmy a jak daleko. Mam wrażenie, że gdzieś po drodze ciągłego analizowania różnych wersji własnego losu straciłam zdolność rozumienia się z Tobą i z posotałymi. Jakbyśmy wszyscy kładli się spać o różnych porach, niczym Zoria Utrienniaja i Zoria Wieczerniaja. Dopóki nie obudzimy się w tym samym momencie, nigdy nie uda nam się porozumieć. Myślałam, że najbardziej będę się bała własnej śmierci. Ale okazało się, że najbardziej boję się gdy jestem jedyną, która zostaje przy życiu. Moja matka zwykła mawiać że najpotężniejszym rodzaje magii jest magia krwi, a najpotężniejszym rodzajem magii krwi jest magia odbierająca życie. Nie mam pojęcia, ile czasu uda mi się kupić. Może tydzień, może rok. Znajdźcie mojego ojca. Ojciec jest potężny i bardzo stary. Nawet ja nie wiem jak bardzo. Wiem, że miał kancelarię w Łodzi jeszcze przed wojnami i obsługiwał interesy Scheiblerów gdy to miasto dopiero się budowało. Nie traktujcie go jako ojca, który stracił córkę. To droga donikąd. Traktuje go jako maga któremu przypadkiem zmarł familiar w którego zainwestował dużo czasu. W całej Łodzi jest nas może z dziesięciu. Kott jest magiem, takim jak ja. Jest niedoświadczony, ale czysta nieokiełznana siła i szaleństwo jakim włada sprawia że jest śmiertelnie niebezpieczny. To coś co powoduje to wszystko jest gdzieś za nim, ukryte w cieniu. Okoliczne duchy nazywają to Chimerą, bo łączy części innych istot które zabija. Zaopiekuj się proszę Edgarem, jeśli wyjdzie z tego. To dobry kotogryf, choć o trudnym charakterze. Będziesz potrzebował lat, żeby ci zaufał, ale warto. Lubi surowe mięso i okazjonalnego gryzonia. Lubi ofiary z dymu płonących gałązek daglezji zielonej. Jest czujnym strażnikiem i najlepszym źródłem ciepła, gdy potrzebujesz odprawić nago rytuał w lesie w środku zimy. Nasze tajne hasło to „l e i p o a”. Mój ojciec zwykł mawiać, że jedyną zbrodnią gorszą od zabicia maga jest zabicie wiedzy, którą gromadził. A dopóki ktoś korzysta z jego grymuaru, to tak jakby mag nie odszedł na zawsze. Nie przejmujcie się zbytnio tym co zrobiłam. Ja nie idę tam umrzeć, ja idę wreszcie się obudzić z długiego snu.
Teresa