
(Cztery lata temu)
W ten słoneczny dzień, gdzieś w Przeklętych Górach, na skalnym występie pokrytym śniegiem stoi młody ork. Ma zamknięte oczy, jest rozebrany do pasa i próbuje zachować równowagę stojąc na jednej nodze. Co chwila jest smagany wiatrem i śniegiem, dochodzącym prosto od Adomsshy. Kobieta krytycznie patrzy, jak Fulgur trzęsie się, po czym przewraca się, niemal spadając ze skały.
- Jeszcze raz. Jak chcesz być silnym jak drzewo, jeżeli trzęsiesz się jak kłos zboża przy małym wiaterku?
Nagle odwróciła się, widząc starszego mężczyznę przedzierającego się przez śnieg wąskim traktem. Człowiek podpiera się kosturem i nosi białe ubranie z pomarańczowymi akcentami. Nie widać po nim śladów zmęczenia, choć Fulgur wie, że droga do Przełęczy Pioruna jest trudna.
- Na razie to tyle. Przygotuj napitek i poczekaj aż Cię wezwę - rozkazała druidka. Kilka namiotów znajduje się niedaleko, jak również puszczone luzem zwierzęta, w tym jeden wielki brontar.
- Maricus. Powiedziałabym że cieszę się, że Cię widzę, ale nie byłaby to prawda. Czego tu chcesz?
- Adomssha. Jak zawsze w dobrym humorze.
- Jeżeli przybyłes tutaj, by zaciągnąć mnie do kolejnej bezsensownej misji, to możesz zawracać.
Maricus zrobił pauzę.
- Nasza misja dała Czterem Marchiom trochę czasu i dobrze o tym wiesz. Pomimo naszych strat, gra była warta świeczki. Niestety... pieczęć została przerwana.
- Kto? Mroźne Echo powróciło?
- Prawdopodobnie. Strażnicy przygotowują nowy plan, który wdrożą za kilka lat. Tym razem będziemy lepiej przygotowani. Nie chciałabyś w końcu zobaczyć wiosny?
- Trudno tęsknić za czymś, czego się nigdy nie doświadczyło. Ale nie wezmę w tym udziału.
- Nie planowaliśmy cię zapraszać. Twój podopieczny natomiast... zostanie wezwany za kilka lat. Przygotuj go dobrze, bo wiele będzie od niego zależeć.
- Nie możecie...
- Każdy w Marchiach może zostać wezwany. Wiesz o tym. Większość nie dostaje żadnego czasu na przygotowanie. Przybyłem tutaj z racji naszej historii. Potraktuj to jako spłatę długu.
- Jeżeli coś mu się stanie...
- Jeżeli coś mu się stanie, to znaczy że nie był dobrze przygotowany. Zadbaj o to, by do tego nie doszło.
Maricus odszedł. Chwilę później wiatr smagnął namioty, odsłaniając Fulgura.
- Ile słyszałeś?
- Na pytania przyjdzie czas. Musimy podwoić nasze treningi.

