1. Characters

Fulgur

This character is dead.
druid

Fulgur to jedna z osób wezwanych przez Strażników Płomienia na specjalną debatę w mieście Irentia.

Fulgur pochodzi z podziemnej osady w Taarvark, Greendark. Swoją młodość spędził z Adomssha na Przełęcz Pioruna.

Podczas negocjacji z bandytą Tean, Fulgur stracił życie.


Historia

Jak mróz zmienił życie Fulgura? Ork urodził się w jednym z podziemnych miast jako syn górnika. Nie wyszedł na powierzchnię przez pierwszych kilka lat życia, ale słyszał opowieści. Orcza rodzina była duża, ma piątkę rodzeństwa. Dzieci, od kiedy skończyły 7 lat, pomagały górnikom - przy lżejszych pracach i w stosunkowo bezpiecznych warunkach.

Kiedy Fulgur skończył 9 lat, jego ojciec umarł przy pracy, coś go zabiło. Coś z głębin. Nigdy nie powiedział co. 

Za sprawą Mówców Umarłych ojciec po śmierci stał się szkieletem - po to, żeby dalej pracować jako górnik i utrzymywać rodzinę. Dla małego orka ujrzenie chodzącego szkieleta rodzica to było zbyt wiele, postanowił uciec z domu - po dwóch dniach wędrówki dotarł na powierzchnię.

Wyszedł w ostre światło słoneczne. Było... pięknie. Zimno, ale przy grzejącym słońcu znośnie. Poszedł rozejrzeć się po okolicy, zadowolony z siebie, i oczywiście zgubił się wkrótce. A wtedy, jak to w górach, pogoda gwałtownie się zmieniła. Rozpętała się burza.

Błyskawice rozcinały niebo, siekał lodowaty deszcz, ostre kryształy gradu zwane w tych górach "grotami zimy" raniły zieloną skórę. Fulgur niechybnie by zginął, przerażony i samotny, gdyby nie pewna Druidka Burz, Shisk imieniem Adomssha. Szła w żywiole jakby to był spacer. Wyciągnęła małego orka z nawałnicy, wyleczyła rany, wysuszyła, złajała go i odstawiła do domu.

Jak już skończyły się powitania, podziękowania, płacz, krzyki i lamenty związane z powrotem syna marnotrwanego, druidka pożegnała się i zaczęła wychodzić, ale w progu odwróciła się jeszcze i powiedziała "Niewielu znam takich, którzy przeżyli podobną zawieruchę. Duchy żywiołów muszą Cię lubić. Przyjdź do Kręgu Burz, kiedy skończysz 14 lat." po czym odwróciła się i odeszła.

Reszta młodości to była praca w kopalni, chęć pomocy rodzinie. Ale już wiedział, że odejdzie z domu i spróbuje zostać druidem. W wolnym czasie uczył się o przyrodzie. W dniu urodzin ojciec (w formie szkieleta, do tego czasu Fulgur zdążył już się przyzwyczaić) dał mu swoją drewnianą tarczę, przerobioną tak, by można było na niej pisać (przedmiot Caster's Targe).

Podróż, przyjęcie do kręgu i szkolenie pod okiem Adomsshy przebiegły bez dramatycznych przygód (chyba że coś się pojawi we flashbackach, to zobaczymy). Przełożona była wymagająca i surowa. Powiedzenie "zmywać komuś głowę" traktowała bardzo dosłownie i często traktowała młodego orka cantripem "Rousing Splash", ale przynajmniej faktycznie sporo się nauczył.

Wezwanie od Strażników Płomienia zaskoczyło Fulgura akurat podczas przygotowań do egzaminu z herbalizmu i oficjalnego przyjęcia w poczet druidów burzowego kręgu.

Ma tatuaż przynależności do orczej wspólnoty w podziemnym mieście z którego pochodzi - ancestry feat Hold Mark - przedstawiający orczą czaszkę z wbitym w nią kilofem.

Potrafi też porozumiewać się ze zwierzętami (za pomocą dyplomacji) na podstwowym poziomie. Może powiedzą mi gdzie jest najbliższe źródło wody, albo gdzie nie iść, bo jest grząski grunt czy coś.

Retrospekcja 1: Trening

a7dc25424c1a586c88cb9fa2e98525f5.jpg

(Cztery lata temu)

W ten słoneczny dzień, gdzieś w Przeklętych Górach, na skalnym występie pokrytym śniegiem stoi młody ork. Ma zamknięte oczy, jest rozebrany do pasa i próbuje zachować równowagę stojąc na jednej nodze. Co chwila jest smagany wiatrem i śniegiem, dochodzącym prosto od Adomsshy. Kobieta krytycznie patrzy, jak Fulgur trzęsie się, po czym przewraca się, niemal spadając ze skały.

- Jeszcze raz. Jak chcesz być silnym jak drzewo, jeżeli trzęsiesz się jak kłos zboża przy małym wiaterku?

Nagle odwróciła się, widząc starszego mężczyznę przedzierającego się przez śnieg wąskim traktem. Człowiek podpiera się kosturem i nosi białe ubranie z pomarańczowymi akcentami. Nie widać po nim śladów zmęczenia, choć Fulgur wie, że droga do Przełęczy Pioruna jest trudna.

- Na razie to tyle. Przygotuj napitek i poczekaj aż Cię wezwę - rozkazała druidka. Kilka namiotów znajduje się niedaleko, jak również puszczone luzem zwierzęta, w tym jeden wielki brontar.

- Maricus. Powiedziałabym że cieszę się, że Cię widzę, ale nie byłaby to prawda. Czego tu chcesz?
- Adomssha. Jak zawsze w dobrym humorze.
- Jeżeli przybyłes tutaj, by zaciągnąć mnie do kolejnej bezsensownej misji, to możesz zawracać.
Maricus zrobił pauzę.
- Nasza misja dała Czterem Marchiom trochę czasu i dobrze o tym wiesz. Pomimo naszych strat, gra była warta świeczki. Niestety... pieczęć została przerwana.
- Kto? Mroźne Echo powróciło?
- Prawdopodobnie. Strażnicy przygotowują nowy plan, który wdrożą za kilka lat. Tym razem będziemy lepiej przygotowani. Nie chciałabyś w końcu zobaczyć wiosny?
- Trudno tęsknić za czymś, czego się nigdy nie doświadczyło. Ale nie wezmę w tym udziału.
- Nie planowaliśmy cię zapraszać. Twój podopieczny natomiast... zostanie wezwany za kilka lat. Przygotuj go dobrze, bo wiele będzie od niego zależeć.
- Nie możecie...
- Każdy w Marchiach może zostać wezwany. Wiesz o tym. Większość nie dostaje żadnego czasu na przygotowanie. Przybyłem tutaj z racji naszej historii. Potraktuj to jako spłatę długu.
- Jeżeli coś mu się stanie...
- Jeżeli coś mu się stanie, to znaczy że nie był dobrze przygotowany. Zadbaj o to, by do tego nie doszło.

Maricus odszedł. Chwilę później wiatr smagnął namioty, odsłaniając Fulgura.
- Ile słyszałeś?
- Na pytania przyjdzie czas. Musimy podwoić nasze treningi.

Retrospekcja 2: Rodzeństwo

9f09a452-97b0-4be4-b573-408bef22ad00.png

Przez długą szczelinę do jaskini wpada sporo światła. Miejsce jest zarośnięte i chłodne. Siedzi tutaj dwójka orków: Fulgur i jego siostra Trish. Jak większość mieszkańców Greendark, ubrani są skromnie, ale Fulgur jako starszy brat ma mały nożyk, na różne zagrożenia z tuneli. Trish zgodnie ze zwyczajem orkowych kobiet, splata włosy w warkoczyki oznaczające przynależność do klanu lub mniejszej rodziny. Pod lewym okiem ma małą bliznę - pamiątkę po felernej grze w chowanego w kuźniach miasta.

Dziewczynka ma drewniane pudełko, w którym coś się szamocze, a Fulgur siedzi naprzeciw.

- No dobra, zamknij oczy i wystaw rękę. - Fulgur poczuł jakieś ruszające się futrzaste stworzonko z długim gładkim ogonem - mysz jaskiniową.
- Co to jest? - zapytała Trish

- Następne! - tym razem stworzenie jest chropowate i chłodne w dotyku, ma cztery nogi i głowę z wyraźnym grzebieniem - jaszczurka księżycowa.

- Jeszcze jedno... nie, nie uciekaj! Siedź tu Fulgurze, złapię je. Nie otwieraj oczu!

Trish odbiegła kawałek, a po chwili słychać jej pisk i dźwięk osuwającej się skały.

Trish wpadła do dziury między niestabilnymi kamieniami, około 10 stóp głębokości. Jej ręka wystaje pod dziwnym kątem, a dziewczynka zaczyna płakać.

- Ocalenie: Fulgur zyskuje bliznę/znak; lepsze relacje
- Pójście po pomoc: Trish ma wyrzuty, że Fulgur ją zostawił; gorsze relacje

Retrospekcja 3: obiad

9f65a079-538f-4390-bee3-2a31438c7b47.png

W domu Fulgura trwa właśnie posiłek. Przy stole zebrała się matka, bracia i siostra. Ojciec Fulgura, już szkielet, nie ma potrzeby jedzenia i picia i kręci się po izbie. Posiłek przebiega w ponurej atmosferze, jak zresztą każdy od czasu wskrzeszenia ojca. Mężczyzna jest nieobecny, nie rozstając się ze swoim kilofem nawet w domu. Czasem spędza w pracy nawet kilkanaście godzin. 
- Czy twoja matka dołączy dziś do nas? - zapytał ojciec. Matka Fulgura tylko westchnęła.
- Wiesz, że nie czuje się najlepiej. Lepiej niech pobędzie sama.
- Czy babcia nas nie lubi? - zapytała Trish, dziabiąc potrawkę z grzybów.
- Nie dziecko, babcia jest po prostu zmęczona.

Nieco później, Fulgur podsłyszał rozmowę dobiegającą z izby rodziców.
- Jej własne wnuki zaczynają zauważać problem.
- Gdybyś wiedział, co ona przeszła w życiu, to zmieniłbyś ton...
- No właśnie w tym rzecz, że nie wiem, co przeszła, bo robisz z tego wielką tajemnicę! Co takiego się wydarzyło w tunelach, że żadna z was nie chce o tym mówić?
- Shhh, to nie jest czas i miejsce, żeby o tym dyskutować. Poza tym niedawno straciła męża. Myślisz, że jest jej łatwo?
- Powinnaś powiedzieć chociaż mi.
- Do niedawna sama byłam wdową, więc doskonale ją rozumiem. Kiedyś byłeś inny. Czy na pewno wróciłeś z tamtych tuneli?
Ojciec nic nie odpowiedział i opuścił dom z trzaskiem.