Pani Szeryf
Burmistrz zdecydował się mianować na to stanowisko kobietę, gdyż uznał, że kobieca intuicja i zdolności interpersonalne pomogą jej w rozwiązywaniu konfliktów między mieszkańcami bez użycia brutalnej przemocy. Gdyby jednak musiała użyć siły, jest, jak widać, na wszelki wypadek uzbrojona. Głównym sposobem rozwiązywania sporów jest jednak mediacja, gdyż populacja Hope jest nieduża i lepiej załatwiać problemy bez rozlewu krwi. Pani Fletcher urzęduje w biurze Szeryfa znajdującym się w tym samym budynku co Ratusz i ma do dyspozycji jedną, zakratowaną celę służąca za areszt, która jednak prawie zawsze jest pusta. Wyjątkiem są sytuacje, gdy w miasteczku zjawi się anarchistka Hopeless i zrobi jakaś awanturę, wybije okno czy przesadzi w obrażaniu burmistrza, albo gdy któryś z farmerów po kilku głębszych zabierze się do rodzinnej awantury, które panna Fletcher pacyfikuje z bezwzględną surowością, a niedoszli żonobijcy lądują w celi nawet na kilka dób i wychodzą z niej dopiero, gdy otrzeźwieją i solennie oraz przekonująco przysięgną, że nie podniosą na małżonkę ani dzieci ręki. Panna Fletcher patroluje Hope Town konno, dosiadając swojej bułanej klaczki, którą nazwała "Gwiazdką".
Spór kompetencyjny
Chociaż to Joan jest oficjalnie Szeryfem w miasteczku, Malcolm Bradford - 3 punkty koneksji za 1 punkt lojalności będący prawą ręką burmistrza i jego "mięśniakiem" często lubi myśleć, że to on w rzeczywistości pilnuje porządku w Hope Town. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby po prostu wspierał pannę Fletcher w jej pracy - może nawet zostałby wtedy po prostu jej zastępcą. Jednak wygląda na to, że Malcolm uważa, że to on powinien być Szeryfem, a Joan nadaje się co najwyżej na jego zastępczynię, jeśli nie... sekretarkę. Co gorsza, Burmistrz ogłosił niedawno, że w przyszłym roku to mieszkańcy miasteczka wybiorą swego Szeryfa w wyborach, w związku z czym między Joan a Malcolmem dojdzie zapewne do zażartej rywalizacji o sympatię współobywateli...
Zapalona ogrodniczka
W wolnym czasie
pielęgnuje ogródek kwiatowo-ziołowy, którego uprawy nauczyła się jeszcze
jako dziewczynka od swej babci. Być może słowo "ogródek" nie w pełni oddaje charakter miejsca, którego pielęgnacja zajmuje się Joan. Przydomowy ogród, który uprawia to prawdziwe, małe królestwo botaniki złożone ze starannie zadbanych pergol, altanek, grządek warzywnych, a nawet maleńkiego sadu, z którego młoda kobieta pozyskuje muta-gruszki i rad-jabłka do szarlotek przynoszonych regularnie burmistrzowi.
Obiekt westchnień
Joan jest także obiektem westchnień wychowanka burmistrza, Andy'ego Cole'a, ale chłopak jest dla niej wyraźnie zbyt młody i chyba zbyt niezdarny - jego nieporadne próby zalecania się wzbudzają w pani Szeryf jedynie politowanie, a czasem doprowadzają ją do śmiechu. Nie jest to jednak typ kobiety, która poszłaby z kimś do łóżka z litości, więc Andy będzie się raczej musiał obejść smakiem i przerzucić na swoje rówieśniczki.