1. Characters

Martin Spencer

Zastępca Burmistrza

Problems solver

Martin lubi mówić o sobie, że zawodowo zajmuje się "rozwiązywaniem problemów" - na ogół chodzi o problemy jego pryncypała, Burmistrza McKinleya. Odkąd McKinley wyciągnął młodego Martina z zewnętrznej dzielnicy Vault City dając mu pracę w swoim Biurze ds. Używek, Martin trzyma się McKinleya jak rzep psiego ogona. Chyba jedyną osobą, którą można częściej zobaczyć w towarzystwie Burmistrza, jest Malcolm - jego osobisty ochroniarz. Tymczasem Martin jest często posłyany przez Travisa z różnymi "zadaniami" - Burmistrz porucza mu sprawy, którymi nie może, lub nie chce się sam zajmować. Są to zwykle sprawy śliskie lub niebezpieczne, a najczęściej jedno i drugie naraz. Martin jednak nigdy swego szefa nie zawiódł, więc cieszy się jego zaufaniem i protekcją.

Gdyby nie ten cholerny Malcolm...

Jeśli zastanawiacie się, co powstrzymuje Martina przed wejściem Burmistrzowi na głowę i staniu sie szara eminencją rządzącą faktycznie w Hope Town, to odpowiedzią jest Malcolm. Burmistrz ma bowiem dwie "prawe ręce" - najbardziej zaufanych pomocników. Jedna jest Martin, ale drugą jest właśnie surowy, bezgranicznie lojalny i pryncypialny Malcolm. Cała trójka zna się jeszcze z czasów Biura ds. Używek w Vault City, jednak Martin, łagodnie rzecz ujmując, nie przepada za Malcolmem. Awersja ta jest zresztą obustronna. Czy kogoś w ogóle dziwi, że dwóch, najwierniejszych pomagierów sprytnego polityka się nawzajem nienawidzi? Trudno przecież, aby widzieli w sobie nawzajem kogoś innego, niż rywala...

Amanda

Martin, choć jest niezwykle utalentowany w obchodzeniu się z ludźmi, a do teego nie brak mu stylu i polotu, uchodzi w Hope Town za samotnika. Nie dlatego, że nie rozmawia z ludźmi, tylko dlatego, że nie ma żony, ani żadnej, innej kobiety u boku. Jednak kiedyś było inaczej. Jeszcze, gdy mieszkał w Vault City, był podobno przez pewien czas żonaty. Niewiele jeednak na ten temat wwiadomo, poza tym, że dziś żonaty już nie jest. Nie wydaje Wam się, aby doszło do rozwodu, a spytany o żonę wpada w ponury nastrój i biada temu, kto spróbuje drążyć temat. Coś więcej wie o tym pewnie Burmistrz...

Nienawiść do alkoholu

O ile w przypadku Burmistrza McKinleya wrogość do C2H5OH to starannie wyrachowana polityka nastawiona na zwiększenie popytu obywateli Hope Town na syntetyczny jego substytut, którego wyrobem zajmuje się... sam McKinley, o tyle Martin naprawdę szczerze alkoholu nienawidzi i stroni od niego, jak tylko może. Plotki mówią, że Burmistrz widział kiedyś raz swego zastępcę pijanego, ale niewielu w nie wierzy. Ludzie mówią różne rzeczy: jedni sądzą, że Martin ma traumę, bo jego matka-lekarka piła (jednak nikt w Hope Town nie znał jego matki), inni o to samo oskarżają jego ojca-najmenika (jego nie znają jeszcze bardziej). Musi jednak istnieć jakiś powód, gdyż trudno uwierzyć, żeby Martin po prostu tak głęboko zinternalizował prawo, którego stanowienia pilnował pracując wraz z Travisem w Biurze ds. Używek w Vault City. Tak czy inaczej, jeśli jesteś zwolenniiem prohibicji, nie znajdziesz dla lepszego sojusznika, niż Martin.

Człowiek znikąd

Choć swoja prawdziwą karierę zrobił dopiero jako współpracownik i pomocnik McKinleya w Vault City, to wcale nie urodził się tam, lecz w jakiejś zapyziałej wiosce na pustkowiach. Wioskę tę zresztą bardzo szybko opóścił wraz z rodzicami, którzy wiele podróżowali, bo tego wymagał ich sposób zarabiania na życie. O ojcu Martina wiadomo tylko tyle, że był najemnikiem i zginął w jakiejś strzelaninie, gdy Martin był jeszcze dzieckiem. Matka, która go potem samotnie wychowywała, była wędrowną lekarką. To z nią zawędrował do Vault City, gdzie w końcu osiedli na dłużej: lekarka została tam juz na zawsze, lądujc w końcu na miejskim cmentarzu, a jej syn żył w Vault City aż do nieudanego "puczu" McKinleya...

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.