Chinua - niekwestionowanie najlepszy z duchowych przywódców Państwa Elfów, wyciągnął ich z tarapatów niewiarygodną ilość razy, za życia dorobił się przydomka "Odnowiciel", chociaż sam nigdy siebie tak nie nazwał.
Swoją karierę w Zakonie Czerwonych Mnichów zaczął od bycia zwykłym skrybą, ale dzięki wielkiemu wkładowi w Kronikę Zakonu został Arcykapłanem po nierozważnym Muunokhoiu.
Jest to rozważny przywódca, w przeciwieństwie do Wulkanicznego Przodka nie rozwiązuje problemów siłą. W obliczu zastanej wojny pokonał przeciwnika i wynegocjował korzystny dla obu stron traktat pokojowy.
W czasie wojny główną jego kartą były elitarne oddziały magów z Zakonu Czerwonych Mnichów, jednak bez odpowiedniego wsparcia nie byli oni w stanie zagrozić armii wroga. Wsparciem tym okazali się przybysze ze wschodu, Keletowie, którzy pod przywództwem Csillag Keresztes przybyli Elfom na ratunek podczas drugiej bitwy o Khelgüi.
Co ciekawe, na starość (w końcu mimo nieśmiertelności Elfów 1200 lat to całkiem słuszny wiek) Chinua lekko mówiąc zdziadział. Czy gdyby tak nie było, oponowałby wstępowaniu kobiet do Zakonu Czerwonych Mnichów? Czy gdyby miał bardziej liberalne poglądy mógłby próbować zapobiec napięciom, które wytworzyły się podczas jego panowania między nim a Keleckim O. A.? Możliwe. Możliwe też, że jakaś siła powoduje zamglenie jego umysłu. Może otoczył się doradcami, którzy przekładają dobro własne nad interes państwa. Wielkie wpływy w gabinecie Arcykapłana mają arystokraci z rodu Arslanidów. Co nie dziwi, bo ta rodzina jest blisko Arcykapłana od zarania dziejów, ale w stolicy mówi się, że ostatnio są oni zbyt blisko i zbyt stanowczo przy Arcykapłanie.