Ludwig
Ristermann (ur. 1523) - choć wojna jeszcze do Selistrii nadobre nie
dotarła, najemnicy z pobliskiego Vrmeru już zwęszyli strach poczciwych
mieszczan i bojowe nastroje ostrzących rapiery szlachciców i pośpieszyli
czym prędzej do bezbronnej Veruggii, aby zaoferować tutejszej szlachcie
jak i samemu miastu swe usługi.
Vermerską Najemną Kompanię "Glewia"
dowodzoną przez kapitana Ludwiga Ristermanna, sprowadził tu podobno jego
dobry przyjaciel, kupiec Corraprara, zapewniając mu pierwszeństwo w
zdobywaniu kontraktów.
Ristermann, choć przypomina z wyglądu nieco
poczciwego staruszka, wciąz jest sprawnym zabijaką, a masywny zweihander
tańczy w jego rękach, jakby był filigranową szpadą.
Wraz z
kapitanem, do miasta przybyła setka uzbrojonych po zęby żołdaków
wyrobionych na licznych polach bitew i znających już także specyfikę
ragadańskiej wojny domowej. Z tej bandy ponad połowa najmitów znalazła
już pracę u okolicznej szlachty. Pozostała czterdziestka wciąż
pozostaje dostępna, gdyż póki co, burmistrz Albergotti nie zamierza
robić interesów z Vermerczykiem i zadowala się stworzona przez siebie
milicją miejską.
Najemnicy kręcący sie po ulicach budzili początkowo
zainteresowanie, ale obecnie uważani są bardziej za uciążliwość i
wzbudzają niepokój,przypominając, że w każdej chwili może wybuchnąc
wojna i wtedy ich usługi mogą być niezbędne, aby miasto przetrwało.
Dotąd udało się też Ristermannowi utrzymać swoich ludzi w dyscyplinie i
uniknąć kłopotów w postaci powążnych burd czy awantur z mieszczanami.
------
Każdy,
kto zna język vermerski i był kiedyś w tym kraju, jeśli wykupi więź z
Ludwigiem, otrzyma 1 dodatkowy punkt więzi za darmo.
------
Pewien
niesmak i oburzenie wzbudza w mieszkańcach Veruggii fakt, że w ślad za
Vermerczykami przybyła też barwna kawalkada markietanek, naciągaczy,
złodziei, golibrodów, kapelanów, a nawet handlarz relikwiami,
prawdopodobnie fałszywymi. Wywołują oni w istocie więcej zamieszania i
awantur, od samych najemników.