Lorenzo Corsa (ur. 1527) - człowiek ten jest doprawdy zdumiewającą osobistością na tle społeczności Veruggi. Podczas, gdy reszta Ragadczyków zajęta jest mordowaniem się nawzajem albo szykowaniem się do kolejnego wybuchu wonjy domowej, on zajmuje się gromadzeniem księgozbioru, a właściwie, ratowaniem ragadzkiego piśmiennictwa przed zniszczeniem w wyniku wojny. Jak sam ubolewa przy każdej rozmowie, za każdym razem, gdy jedna z frakcji weźmie szturmem miasto czy klasztor należący do przeciwnika, albo gdy splądruje wrogi dwór bądź pałac, niezliczone tomy starych ksiąg, atlasów i manuskryptów ulegają zniszczeniu. Płona bilbioteki i prywatne księgozbiory. Dzieła zniszczenia dopełniają jeszcze towarzyszący obu armiom Inkwizytorzy, którzy często bez sprawdzania treści danego zbioru ksiąg rozkazują go puścić z dymem, jako bez wątpienia "heretycki", skoro znajdował się w posiadaniu wroga.
Lorenzo Corsa, znany wszystkim jako Signiore Corsa, robi wszystko, co w jego mocy, aby uratować jak najwięcej druku i manuskryptów spisanych po ragadzku, aby ocalić narodowe dziedzictwo kulturowe. Nie robi tego na cudzy koszt, nie wysysa pieniędzy ze skarbca królewskiego, ani nie prosi nikogo o jałmużnę - wszystko finansuje ze swoich, prywatnych i nader skromnych zasobów pieniężnych pochodzących z dawnych lat, gdy jako doktor prawa i teologii na Uniwersytecie w Alldare i rektor tamtejszej katedry prawa kanonicznego zarabiał więcej, niż niejeden baron.
Uniwersytet w A;lldare podupadł, potem został strawiony częściowo przez pożar, a następnie zamknięto go, a ogarnięty wojna domową kraj nie potrzebował już doktora Lorenzo i jego badań nad prawem kościelnym i świeckim. Jednocześnie z tym wydarzeniem zmarł jego daleki wuj zamieszkujący w Veruggi zapisawszy wcześniej Lorenzu swój, niewielki majątek. Doktor, Brzydząc się wojną odrzucił propozycje papistów, aby pomagał pisać prawne uzasadnienia dla dokumentów legalizujących grabież majątków zamordowanych narodowców i przybył do Selvistrii.
Tu zamieszkał w starej, rodiańskiej ruinie, której wysokie sale dostosował do składowania ksiąg i manuskryptów i zaczął realizować swoje bibliofilskie dzieło.
Dziś, po 20 latach ciężkiej pracy, jego malutkie mieszkanko mieszczące się w bocznym alkierzu jednej z izb budowli stanowi zaledwie drobny dodatek do rozległego labiryntu regałów i stosów wypełnionych drukowanymi i pisanymi ręcznie księgami, zwojami, atlasami, rycinami, listami i masą innej, najróżniejszej makulatury.
Signiore Corsa osobiście krąży po Ragadzie w ślad za maszerującymi armiami i ryzykując własne życie ściga się z szabrownikami i wandalami o dostęp do porzucanych przez uciekających lub zabitych księgozbiorów i gabinetów. Niekiedy musi stosować przekupstwo, kiedy indziej podstęp, aby zdobyć to, czego chce. Nie raz ledwo uszedł z życiem przed rabusiami lub szperającymi po zakamarkach zdobytego miasta śledczymi inkwizycji któregoś ze stronnictw. Raz czy drugi musiał walczyć też lub uchodzić przed zwykłymi nędzarzami szukającymi opału - wszak w Ragadzie biedacy ogrzewający sie na ulicach przy stosach płonących ksiąg zrabowanych z domów bogacza to nierzadki widok.
Choć znakomita większość zbiorów Lorenza to najzwyklejsza makulatura - głównie prywatne listy, banalne dokumenty i manifesty przewozowe lub zeznania podatkowe, a także masa taniej, żernej literatury pięknej pisanej dla kobiet, kiepskiej poezji czy nudnych i wtórnych reinterpretacji starych legend i podań, to jednak ma on też w posiadaniu prawdziwe perełki. Przez lata zgromadził zatrzęsienie map i atlasów, traktatów naukowych i pojedyncze okazu wartościowej, znanej niegdyś w całej Ragadzie literatury słąwnych przed wybuchem wojny domowej autorów. Dysponuje także niezliczoną liczbą herbarzy i rodowych kronik, z których wiele opisuje dzieje i wymienia wszystkie pokolenia rodów od niedawna już wymarłych, wybitych co do nogi w krwawej jatce. Najbardziej dumny jest jednak Signiore Corsa z troskliwie przechowywanych egzemplarzy Kronik, Katedraliów i Komentarzy w różnych wydaniach i formatach, które składuje w osobnej komnacie.
Lorenzo rzadko wpuszcza obcych do swego skarbca, obawiając się zniszczeń i kradzieży. Tak więc dostęp do jego księgozbioru uzyskać można albo dzięki zażyłej znajomości, albo po przedstawieniu dobrego powodu i przyrzeczeniu, że jego zbiory nie ulegną szkodzie ze strony proszącego.
------
Każdy, kto sam dysponuje Księgozbiorem i wykupi więź z Lorenzem, otrzyma 1, dodatkowy punkt więzi za darmo za każdą wieś, którą zainwestował w ów Księgozbiór.
------
Signiore Corsa z racji swego wykształcenia z zakresu prawa kanonicznego bywał wielokrotnie proszony o pomoc przez biskupa Foscariniego. W rezultacie, przed trzema laty biskup nagrodził go honorową funkcją kanonika świeckiego i przysługującą jej prebendą.
------
Dwanaście lat temu, aby ocalić swój księgozbiór przed zniszczeniem, gdy markalianie zdobyli szturmem miasto, Lorenzo zawczasu wystawił przed wejście skrzynię wypełnioną wszystkimi kosztownościami, jakie udało mu się znaleźć w domu, ze srebrnymi sztućcami i własnym pierścieniem rektora Uniwersytetu Alldare włącznie. Wybieg zadziałał - szabrownicy wzięli skrzynię i zostawili jego domostwo w spokoju. Dziś zwykł żartować sobie z tamtej ofiary i mawiać, że "gdyby tak niskim kosztem dało się wykupić od zniszczenia każdą księgę i każdy manuskrypt w Ragadzie, to mógłby spać spokojnie do końca swych dni".
------
Lorenzo nigdy nie założył rodziny i nie spłodził potomka, jednak od jakiegoś czasu poszukuje w Selkvistrii kogoś godnego, kto mógłby i chciałby kontynuować jego dzieło po jego śmierci.

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.