Ród Scoria od wieków zamieszkuje starodawny, strzelisty zamek Orcivesci położony na szczycie spiczastej, postrzepionej skały w dolinie Carigravia. Jest to odludne, oddalone od serca Księstwa miejsce skryte w cieniu mrocznych, tajemniczych Gór Derwah. Tajemnicza jest też rodzina Scoria, której członkowie widywani są w Księstwie niezwykle rzadko i niemal nikt ich dobrze nie zna. Stąd krąży wiele plotek o nich, a jedna z nich móœi, że rodzina izoluje się ze wstydu spowodowanego zwyrodnieniem rodziny będącej skutkiem wielopokoleniowego krzyżowania się między sobą bliskich krewnych z tej rodziny.

Kanka ha sido creado por nosotros dos solos. Apoya nuestra misión y disfruta de una experiencia sin anuncios por menos del precio de un café especial. Hazte miembro.

Ród Scoria oczami Sergia

Sergio urodził się w jednej z pobocznych gałęzi rodu Scoria, które zamieszkują tak zwany Zamek Niski. Są to odlegli kuzyni i pociotkowie głowy rodu, pana Cardinale di Scoria w trzecim, czwartym albo i piątym pokoleniu. Niemniej jednak wszystkie te rodziny - łącznie kilkaset osób - zamieszkują dolną kondygnację Zamku Orcivesci leżącego w górskiej dolinie Carigravia na wysokiej, zapewniającej doskonałą obronę skale górującej nad rozsianymi w dolinie wioskami i pastwiskami.

Scoriowie z dolnego zamku to członkowie klanu niższej kategorii. Wciąż oczywiście są Scoriami, toteż na leżącym u podnóża zamku Podgrodziu traktowani są jak szlachcice.Jest to bardzo osobliwa sytuacja, gdy wieś obsługująca zamek liczy niewiele więcej mieszkańców, niż sam zamek Orcivesci. Co prawda poziom życia Scoriów z dolnego zamku dzieli przepaśc od poziomu życia tych "lepszych" Scoriów z Zamku Górnego, ale nadal żyją oni znacznie lepiej od prostych chłopów.

Dolny zamek jest na co dzień zatłoczonym i ruchliwym miejscem, gdzie kilkanaście rodzin Scoriów wiedzie ciche życie cieniu Zamku Górnego. Wszyscy oni wiedzą, że żyją z łaski Pana Cardinale, głowy rodu. Cardinale i jego najbliżsi krewni z zamku górnego traktowani są z nabożnym szacunkiem i lękiem. Na dolnym zamku mówi się, że Pan Cardinale decyduje o życiu i śmierci, że jest nieśmiertelny i wszechmocny, a jego łaska spada niekiedy na tych, którzy żyją blisko niego, przede wszystkim na jego dzieci, ale niekiedy też na kogoś z zamku dolnego, kto dostąpi zaszczytu jakim jest zainteresowanie "lepszych" Scoriów.

Rzeczywiście czasem ktoś z dolnego zamku zostaje wezwany na zamek górny na polecenie Pana Cardinale, albo innego Scorii. Wiadomo, że ludzie tacy nigdy nie wracają na dolny zamek. Mówi się, że zostaje im nadane nowe imię i tożsamość i zostają wtedy Scoriami z zamku górnego, choć krążą też plotki, że po prostu oni znikają.

Scoriowie - zarówno ci z dolnego jak i ci z górnego zamku - żyją w zamkniętej społeczności i rzadko kiedy opuszczają w ogóle Zamek a poza Dolinę nie wyjeżdżają niemal wcale. To życie w odosobnieniu posunięte jest aż do tego stopnia, że ród aranżuje śluby między sobą nawzajem. Kilkanaście odgałęzień Scoriów od pokoleń krzyżuje się między sobą, co łatwo zauważyć, gdyż są do siebie bardzo podobni. Bladzi, czarnowłosi, wysocy i ciemnoocy. Ród Scoria nie widzi problemu w małżeństwach między kuzynami, nawet tymi pierwszego stopnia, a ślubów od dawna udziela nie kto inny jak sam Pan Cardinale, który jest też księdzem. To Cardinale decyduje o tym, kto za kogo może wyjść i mówi się, że dba on o to, aby starannie dobierane pary sprzyjały zachowaniu dobrej krwi rodu. Unikanie ślubów z kimkolwiek z zewnątrz ma chronić krew Scoriów przez zbrukaniem poślednią krwią "doliniarzy" czyli szlachty mieszkającej poza Górami Dervach.

Mało kto jednak z obcych jest zainteresowany szukaniem mariaży ze Scoriami, więc nie stanowi to szczególnego problemu. Scoriowie wiodą swoje skryte za murami zamku życie na uboczu, zajęci swoimi sprawami. Ani oni nie interesują się światem na zewnątrz, ani świat zewnętrzny niezbyt interesuje się nimi. Rodziny z dolnego zamku służą swym krewniakom z zamku wysokiego utrzymując Zamek Orcivesci w dobrym stanie, zapewniając głowie rodu osobiste posługi i doglądając otaczającej zamek doliny i poddanych Scoriów. Niekiedy mówią o sobie "krewni-służebni" i tak też bywają na ogół traktowani. Absolutnie posłuszni, trzymani na uboczu, niemal jak służba, mimo, że teoretycznie mogliby pochwalić się herbem.

Ucieczka Sergia z zamku Orcivesci

Sergio jest synem niejakiego Augusta Scorii, którego gałąź rodu od dawna pełni posługę w zamkowych kuźniach. Potomkowie tej gałęzi rodziny tradycyjnie byli przyuczani do funkcji kowali i płatnerzy. Podobno kuli jeszcze zbroje dla Scoriów w czasach, gdy na wojny jeździli ciężkozbrojni rycerze na opancerzonych koniach z długimi kopiami. Dziś natomiast wykonują długie, proste rapiery o wąskich klingach, zupełnie inne od tych mieszczańskich rapierów do walk ulicznych, jakimi posługują się doliniarze...

Sergio już we wczesnej młodości "wpadł w oko" gospodarzy z górnego zamku i cieszył się z jakiegoś powodu względami "lepszej" części rodu. Krążyły pogłoski, że sam Pan Cardinale interesuje się zdolnym chłopakiem. W końcu znalazły one potwierdzenie w postaci zaproszenia na Górny Zamek, gdzie przedstawiono Sergia osobiście samej głowie rodu - człowiekowi majestatycznie ponuremu i budzącemu grozę, otoczonemu podobnymi sobie członkami najbliższej rodziny.

Młodemu Sergiu nie polecono jednak, aby został kolejnym płatnerzem rodu i wykonywał rapiery dla Scoriów z górnego zamku, lecz poproszono go, aby dołączył do świty samej córki Cardinale - Isabella di Scoria - w charakterze jej ochroniarza. Sergio miał dbać o to, aby jego wysoko urodzona kuzynka była bezpieczna w czasie swych wycieczek na Podgrodzie oraz konnych wędrówek po Dolinie i okolicznych górach, które bardzo lubiła. To w ich trakcie Sergio i Isabela lepiej się poznali. Sergio zorientował się, że Isabela była odmienna od innych Scoriów z wysokiego zamku - nie była sadystyczna i podła wobec swych dalszych krewniaków i nie wyżywała się na "kuzynach z podgrodzia". Była wrażliwa, dobroduszna i szczera. Dobrze traktowała również i Sergia i po pewnym czasie kuzyni się zaprzyjaźnili. Z radością opuszczali rodowy Zamek aby spędzać całe dnie na przeprawach po górskich przełęczach i graniach wokół ich rodowej doliny.

Na Dolnym Zamku, który Sergio odwiedzał coraz rzadziej, zaczęto plotkować nawet, że być może Pan Cardinale planował wydać swą córkę za młodego szczęściarza. Jednak plotki te okazały się tak dalekie od prawdy, jak to tylko możliwe!

Cardinale di Scoria miał zupełnie odmienne plany wobec Sergia. Po roku zaczęto nauczać chłopaka dziwacznych modlitw w języku starodoryjskim - nie wymagano, aby je rozumiał, a jedynie, aby wykuł je na pamięć. Wówczas jeszcze nie spodziewał się niczego złego, choć wiedział już, że głęboko pod Zamkiem krył się system pradawnych podziemi przechodzących płynnie ponoć w sieć jaskiń i że mieszkańcy Górnego Zamku schodzili niekiedy w sobie tylko znanym celu do tych podziemi. Plotkowano też, że zabierali tam czasem mieszkańców dolnego zamku i ci już z tych wypraw nie wracali, ale Sergio nie umiał wymienić imienia żadnej, takiej osoby.

Isabela zdradziła jednak swego ojca i nie pozwoliła mu złożyć Sergia w ofierze demonowi zamieszkującemu podziemną grotę - Bestii chroniącej ród Scoria. W przedostatni dzień przed planowanym rytuałem zabrała Sergia na wycieczkę w góry i tam, na jednej z przełęczy na rozstaju szlaków wszystko mu wyjawiła: że jego życiu groziło śmiertelne niebezpieczeństwo, że Demon od dawna go obserwował i że wybrał go sobie na kolejną ofiarę, a jej ojciec posłusznie zamierzał spełnić życzenie Bestii, którą sama Izabela nazywała mianem "Starucha". Sergio z trudem uwierzył w jej rozpaczliwe, chaotyczne wyjaśnienia i ostrzeżenia, po czym uświadomiwszy sobie, że nie oszalała ani nie kłamała, zrozumiał, że nie było dla niego już powrotu do Orcivesci. Isabela wiedziała o tym jeszcze zanim wyjechali w góry, więc przygotowała dla niego wszystko to, co było mu potrzebne do dalszej ucieczki. Obiecała, że będzie kryła go tak długo, jak tylko zdoła i że kiedyś jeszcze się spotkają, po czym życzyła powodzenia w "prawdziwym życiu z daleka od Zamku" i rozstali się - jak się miało okazać, aby już nigdy więcej się nie zobaczyć.

Jednakże dzięki Isabeli Sergio jest wciąż w świecie żywych!