Dominic de Laurence (ur. 1510) - jednym z mieszkańców Pałacu Biskupiego w Veruggi jest pewien stary, cynazyjski duchowny pochodzązący z Księstwa Bornado i pełniący niegdyś funkcję biskupa diecezji Virgeu.
Biskup Dominic pochodzi z potężnej rodziny hrabiowskiej, co z jednej strony pomogło mu w zrobieniu spektakularnej kariery w cynazyjskim kościele, a z drugiej, sprowadziło na niego klęskę za sprawą poczynań jego krewniaków.
Gdy biskup znajdował się u szczytu swej kariery, w 1565 roku, w Virgeu zaczęły dziać się niepokojące rzeczy, które skłoniły Dominica do powołania Inkwizytora dla diecezji, który zbadałby sprawę i wykluczył lub też potwierdził obecność sił nieczystych, a następnie wytropił, osądził i ukarał ewentualnych czarowników i heretyków. Po niedługim namyśle, z braku stosownych kandydatów, Dominic zdecydował się mianować inkwizytorem... samego siebie. Coś takiego prawie nigdy się nie zdarza, lecz nikt w dioecezji nie ośmielał sie podważać decyzji biskupa będącego w dodatku kuzynem wielkiego hrabiego, właściciela miasta Virgeu i okolicznych ziem.
Początkowo nic nie zapowiadało wielkiej katastrofy, gdyż śledztwo biskupa szło bardzo sprawnie - mimo, że Dominic musiał łączyć je z normalnymi obowiązkami zwierzchnika diecezji. Przy niewielkiej pomocy diecezjalnego scholastyka, Dominic szybko złapał trop obecności czarnoksiężnika i po kilku miesiącach starannej obserwacji mieszkańców diecezji, badania zdobytych w międzyczasie dowodów, rozpoczął w końcu pierwsze aresztowania i serię wielotygodniowych przesłuchań.
Wówczas śledztwo zaczęło grzęznąć, gdyż choć uwięzieni przez niego ludzie przyznawali się do całej masy najróżniejszych występków, perwersji, czy ujawniali przed nim masę wstydliwych tajemnic, nikt nie przyznał się do żadnych praktyk czarnoksięskich ani najmniejszej nawet herezji. To samo w sobie jest rzadko spotykane w Cynazji, gdzie w obliczu łagodnych wyroków i liberalnych poglądów samego duchowieństwa z inkwizytorami włącznie, ludzie na ogół ochoczo przyznają się do niegroźnych form okultyzmu, jak Tarot, wróżbiarstwo czy seanse spirytystyczne, w zamian otrzymując lekkie kary, najczęściej w postaci niezbyt uciążliwej pokuty. Tym razem było inaczej, a biskup nie mógł uwierzyć, że nikt z aresztowanych nie przyznał sie choćby nawet do przepowaiadania przyszłości na podstawie plam z wosku lanego do misy z wodą, albo nieszkodliwych (zdaniem Cynazyjczyków) zaklęć miłosnych. To wręcz obudziło jeszcze większa nieufność Dominica i skłoniło go to zastosowania surowszych metod. Wreszcie, pod wpływem tygodni bez snu spędzonych w wilgotnej celi o chlebie i wodzie, oraz tortur, pierwsi podejrzani zaczęli przyznawać się do praktyk magicznych. Biskup-inkwizytor z wielką ulgą otworzył więc pierwsze procesy, w wyniku czego od strwożonych pojmanych zaczęły płynąć potoki nazwisk ich "współpracowników", innych uczestników plugawych rytuałów i takdalej. Śledztwo, wspomożone pewną dozą przypiekania boków i łamania palców prasą nabrało nagle ogromnego rozmachu i tempa. Po kolejnym miesiącu lochy miejskie w Virgeu były już przepełnione, a biskup zaczął umieszczać kolejnych oskarżonych w posiadłościach okolicznej, zaufanej szlachty.
Wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego, co gwałtownie przerwało śledztwo i procesy prowadzone przez Dominica. Słyszeliście pogłoski o tym, jakoby do Bornado przybyli śledczy Wewnętrznego Kręgu, czyli specjalnej, na wpół tajnej instytucji papieskiej dbającej o to, aby duchowni, a zwłaszcza inkwizytorzy, nie zeszli z właściwej drogi - swoistej, wewnętrznej inkwizycji kościelnej. Śledztwo zostało bardzo szybko dokończone przez inkwizytora WK, a właściwie błyskawicznie przez niego zamknięte, przy czym podobno prawie wszystkich, uwięzionych przez Dominica ludzi zwolniono z aresztów.
Sam biskup w wyniku dochodzenia WK został pozbawiony funkcji inkwizytora a następnie z własnej woli zrzekł się też tytułu biskupa i opóścił Cynazję. Skala jego przewinień musiała więc być znacząca.
Dziś Diominic zamieszkuje w gościnie u swego starego przyjaciela z lat młodości - waszego biskupa Foscariniego. Obaj duchowni znają się z czasów, gdy Dominic pracował krótko w papieskiej machinie biurokratycznej w Sarancie, a Salvestro przybył tam na specjalne, trwające rok, papieskie kursy teologiczne teologiczne. Obaj bardzo się wówczas zaprzyjaźnili i nic więc dziwnego, że Foscarini zaprosił starego duchownego aby ten spędzał swą "emeryturę" w jego Pałacu.
------
Wszyscy, regularni bywalcy Pałacu Biskupiego - czyli Ansaldo i Flavio - otrzymują za darmo więź z Dominiciem na 1.
------
Były biskup i inkwizytor skrywa z pewnością naprawde nieprzyjemną tajemnicę związaną z owym nieszczęsnym śledztwem w Virgeu.
------
Podobno nadal, mimo iż nie widzieli sie od wielu lat, Dominic utrzymuje korespondencyjny kontakt z jakąś duchowną z Kary.
------
Na stare lata, Dominic zainteresował się muzyką organową i stał sie wielkim przyjacielem biskupiego kantora.

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.