Francesco
di Conozza (ur. 1544) - mogłoby się wydawać, że szlachetna sztuka
dyplomacji umarła w pogrążonej w bratobójczej wojnie Ragadzie. Nic
bardziej mylnego! Im dłużej trwa bowiem wojna domowa, tym więcej
emisariuszy, nieoficjalnych bądź wręcz tajnych wysłanników i mediatorów
krąży traktami skąpanego we krwii kraju od pałacu do pałacu. Jedynie z
roku na rok towarzyszą im coraz liczniejsze poczty zbrojnej eskorty, a i
oni sami są coraz skuteczniejsi w zabijaniu w obronie swego życia.
Innymi
słowy, dyplomacja - ta głośna, prowadzona podczas wystawnych rautów i
okraszona paradami, powitalnymi trąbami i salwami dział, jak i ta cicha,
toczona w kuluarach przy pomocy kupców, księży i odległych krewnych
udających neutralność wobec obu stronnictw - rozkwita w najlepsze. Do
tego jeszcze należy dodać, że oba stronnictwa konfliktu nieustannie ślą
emisariuszy za granicę, do państw ościennych, w nadziei na pozyskanie
dodatkowych stronników - gdy do Ragady wkroczyły wojska papieskie, tabu
zagranicznej interwencji zostało nieodwracalnie złamane - lub choćby
pieniędzy od nich.
Istnieje w Ragadzie ród arystokratów, który
wyspecjalizował się wręcz w prowadzeniu mediacji i pośredniczeniu w
negocjacjach między frakcjami. W pewnym momencie wydawało się wręcz, że
Conozzowie otworzą oficjalną szkołę emisariuszy w Alldare, której
wychowankowie mogliby konkurować śmiało ze słynnymi dyplomatami z
Cynazji.
Spór na łonie rodziny między ojcem a najstarszym z jego
synów przekreślił te ambicje i nieodwracalnie podzielił rodzinę Conozza.
Teraz sami międzysobą muszą mediować!
Stary markiz Conozza zasłynął
tym, że to on właśnie zaniósł do Sarantu prośby Hermana Złotoustego o
pomoc w walce z narodowcami tym samym przyczyniając się do rozpoczęcia
papieskiej interwencji zbrojnej w Ragadzie. Za to też właśnie gorąco
znienawidził go jego własny wnuk, Francesco, który posunął się aż do
zabicia swojego dziada.
Dziś Connozzowie pod przewodnictwem
Francesca, są najgorliwszymi zwolennikami zakończenia wojny domowej i
wycofania papieskich wojsk z Ragady.
SamFrancesco, ryzykując własnym
życiem, podróżuje więc po całym kraju, przekonując, prosząc,
przekupując, szantażując możnych i duchownych, aby wsparli jego projekt
pokojowy, który ma zakończyć bratobójczą wojnę i przynieśc wreszcie
Ragadzie spokój i szansę na odbudowe zniszczeń i odzyskanie przynależnej
jej pozycji na arenie międzynarodowej.
Nie muszę chyba wyjaśniać,
jak trudne, a w zasadzie niemożliwe wydaje się to zadanie? Skłonić
narodowców, aby uznali zwierzchnią władzę Hermana Srogiego i ślubowali
mu posłuszeństwo w zamian za zgodę papieża na uznanie częściowej
autonomii kościoła Ragady pod zwierzchnictwem łżekardynała Savoii wraz z
jego dotkrynami? Uzyskać zwrot bezprawnie zagrabionych przez legata
papieskiego majątków? Rehabilitację dla duchownych zamordowanych i
wyklętych jako "heretycy"przez obie strony konfliktu? Trzeba być iście
szalonym, aby mieć takie ambicje! A jdnak Francesco niezmordowanie dąży
właśnie do ich realizacji i przeżył już dwie próby zamachu na swoje
życie przeprowadzone zapewne przez skryobójców jednaj, jak i drugiej
strony konfliktu.
Mimo to, niezwykle powoli, krok po kroku, dwór po
dworze i pałac po pałacu, ten niestrudzony dyplomata stopniowo zdobywa
kolejnych ludzi dla swojego projektu pokojowego. Nie wszyscy przeganiają
go lub grożą mu śmiercią - są i tacy, którzy szczerze się z nim
zgadzają, wspierają jego wysiłek i oferują swą pomoc. Z jakiegoś
nieznanego powodu nawet sam król Herman Srogi nie uwięził go ani nie
stracił, mając ku temu wiele okazji za każdym razem, gdy Francesco
odwiedzał Alldare.
------
Francesco podróżuje po Ragadzie karawaną
pomalowanych na czarno furgonów, których barwa nie tylko kojarzy się z
jego rodowym herbem, lecz ma także symbolizować żałobę nad skąpana we
krwii ojczyzną.
------
Niektórzy uważają, że Francesco jest czarownikiem i tylko cimne moce mogły uchronić go dotąd przed śmiercią.
------
Najbardziej
ze wszystkich jego śmierci pragnie papieski legat John Wright a zaraz
po nim książę Sirocco. Z kolei sprzyjają mu ponoć markiz Barbadori i
kardynał Savoia.
------
Mówi się, że Francesco zamierza w
zbliżającym się roku skupić się na uzyskaniu poparcia dla jego projektu
ze strony możnych zachowujących neutralność. Odwiedzi więc najpewniej
też Selvistrię. Czy będzie miał z kim prowadzić tu negocjacje? Czy
zapewnicie mu bezpieczeństwo? Przepędzicie? Zgładzicie?
------
Nikt nie może zacząć gry z więziami z markizem Conozzą, nawet czarnoksiężnik.