Franchesco napisał po śmierci ojca list do Alldare, w którym prosił samego króla Hermana o błogosławieństwo dla swej wendetty na Camillo Catsellim i ... otrzymał je. Co prawda odpowiedź podpisał jakiś urzędnik królewski, lecz znajduje się na nim pieczęć władcy. To przekonało nowego braona Colonnę do opowiedzenia się po stronie obozu rojalistów. We wszystkich posiadłościach Colonnów wiszą obecnie portrety króla. Plotka głosi, że za przyzwoleniem Króla dla zemsty Franchesca stoi nie kto inny, jak hrabia Stravici, który przebywał w Alldare w czasie, gdy baron wysłał list na królewski dwór.
Franchesco wciąż opłakuje ojca zabitego przed 3 lat przez Camillo Castelaniego, ale jego żałoba przybrała specyficzny charakter: raz w miesiącu wsiada na czarnego rumaka, przywdziewa białą maskę symbolizującą czystą duszę i rusza na ulice Montoi uzbrojony w buzdygan podobny do tego, którym zabito jego ojca. Franchesco poluje na Castelanich, lub na ich poddanych czy służbę. Jeśli w trakcie swej przejażdżki spotka kogokolwiek w barwach wrogiego rodu, stara się rozłupać buzdyganem jego czaszkę, najlepiej na oczach jak największej liczby świadków, po czym zakrzykuje: "Co miesiąc ginąc będzie jeden z psów Castelanich tak długo, jak długo sam Camillo Castelani nie stawi się, aby odpowiedzieć za swą zbrodnię!". Morderca nie odpowiedział na apel, natomiast dwukrotnie już Castelani próbowali urządzić na Franchesca zasadzkę wystawiając jakiegoś sługę przebranego w szlachecki strój w swych barwach jako przynętę i obsadzając okoliczne dachy i okna strzelcami. Z obu zasadzek Franchesco uciekł nawet niezadraśnięty, co tylko umocniło go w przekonaniu, że jego dążenie do ukarania zabójcy starego barona mają poparcie samego Jedynego.