Nie jest to co prawda jeszcze ekskomunika, ale Salvestro Foscarini wygłosił po zabójstwie barona Colonny wiele srogich słów pod adresem Camilla i wezwał go do odbycia pokuty, wypłaty odszkodowania rodzinie zabitego i opuszczenia Montoi, a najlepiej także Księstwa na zawsze. Są tacy, którzy uważają, że przezorny Camillo posłuchał tej ostatnie "rady" i faktycznie wyjechał z Selvistrii, lecz większość uważa, że po prostu kryje się w którymś z majątków swej rodziny, albo siedzi wręcz w areszcie domowym nałożonym przez swego brata.
Camillo nienawidzi Colonnów równie mocno, co kocha swego brata, ale przyjął zupełnie odmienna od barona taktykę prowadzenia rodowej wendetty. Nie jest artylerzystą i nie ma ochoty bawić się w jakieś wieloletnie ostrzeliwanie miasta w oczekiwaniu na to, że jakaś kula spadnie w końcu prosto na łeb barona Colonny.
Woli brać sprawy w swoje ręce i takie postępowanie przyniosło dość spektakularny rezultat, gdy przed 4 laty niepostrzeżenie przekradł się w tłumie ludzi podczas festiwalu nazywanego "Świętem Dzwonów", zbliżył do barona Colonny na odległość paru kroków i wypalił mu prosto w pierś z pistoletu. Kula rozszarpała klatkę piersiową starca zabijając go na miejscu, a sprawca... wymknął się, korzystając z chaosu i paniki, jaki wywołał jego udany zamach. Wściekli i oszołomieni żołnierze Colonów miast ścigać zabójcę musieli po chwili bronić się przed rozgniewanym tłumem mieszczan, gdy kilka odruchowych, bezmyślnych pchnięć ich rapierów powaliło niewinnych rzemieślników. Zanim awantura uspokoiła się, Camillo był już daleko.
Choć jego czyn zapewnił mu niewątpliwą sławę, zmienił też jego życie w piekło, gdyż obecnie wszyscy Colonnowie poluja na niego. Nie, żeby wcześniej był całkiem bezpieczny w Montoi, lecz obecnie stał się celem głównym, a sam baron Colonna poluje osobiście na niego krążąc po ulicach miasta z buzdyganem. z tego względu Camillo ukrywa się i od wielu miesięcy nie widziano go nigdzie publicznie.