Młodsza siostra barona Verlasce przez kilka ostatnich lat wierzyła, że spotkało ją największe, możliwe szczęście pod słońcem - wybrał ją na żonę sam wicehrabia Ricardo di Mozzenigo, który pod nieobecność swego brata, rządził całym hrabstwem Mozzenigo.
Tak więc po nadzwyczaj bogatej ceremonii ślubnej i ogromnym weselu, rozpoczęła Anna życie godne niemal królowej, gdyż Ricardo znany był z rozrzutności i bardzo był zakochany w swej żonie. Opływała zatem w luksusy: drogie suknie, perfumy, futra i dzieła sztuki, a życie codzienne umilali jej artyści i liczny, żyjący także luksusowo dwór.
Całą tą sielankę psuły tylko nieustanne awantury wywoływane przez żonę nieobecnego w Księstwie hrabiego, która miała za złe swemu szwagrowi, że prowadzi tak wystawne życie i funduje je także swej żonie "z niższego rodu", jak się wyrażała. Dopóki jednak pułkownik Agostino di Mozzenigo przebywał w odległej Agarii, głos jego małżonki był ignorowany i stanowił jedynie pewną przykrość.
Ostatecznie jednak sielanka skończyła się, gdy pułkownik wrócił żywy i sprawny do kraju, a gdy zastał degrengoladę panującą w zamku Varlanzorra, natychmiast przystąpił do robienia brutalnych porządków. Wysłuchawszy wszystkich relacji i skarg swej, żyjącej dotychczas na uboczu małżonki, postanowił ukarać swego brata, oraz jego żonę.
Anna nie utraciła co prawda żadnej kończyny w przeciwieństwie do swego męża, ale podobnie, jak on, została uwięziona. Poszczęściło jej się o tyle, że zamiast ukrytego na odludziu dworku myśliwskiego, trafiła jej się skromna komnatka w bocznym gmachu zamku Mozzenigów, gdzie przebywa teraz wraz ze swymi dziećmi pod aresztem domowym i liczy na to, że któregoś dnia protesty jej brata przeciwko temu stanowi rzeczy przyniosą skutek i zostanie uwolniona.