Sofia nie podziela umiłowania swego brata do torturowania służących i nie zamierza brać udziału w jego "teatrzyku kalek", jak nazywa tą całą zabawę w obcinanie palców czy uszu. Powstrzymuje się co prawda od zbyt ostentacyjnego krytykowania publicznie ekscentrycznej rozrywki barona, ale sama postanowiła zatrudniać własnych służących, którzy pracują dla niej na jej warunkach - oczywiście nieporównywalnie łagodniejszych. Co prawda służba dla siostry barona nie niesie ze sobą obietnicy zostania w przyszłości szlachcicem, ani oszałamiających zarobków rosnących z roku na rok, ale jest przynajmniej bezpieczna, pod warunkiem, że służący nie urażą w poważny sposób samego barona. Amintore stara się na ogół ignorować służących siostry, lecz gdy któregoś dnia jedna z jej pokojówek zaszła mu przypadkiem drogę zmierzając dokądś w pośpiechu, bezceremonialnie zepchnął ją ze szczytu stromych, alabastrowych schodów, zabijając dziewczynę. Sofia wypłaciła wówczas jej rodzinie zadośćuczynienie i opłaciła jej pogrzeb, lecz odtąd stanowczo przestrzega zatrudnianych przez siebie ludzi, że oni tez muszą uważać na barona, mimo, iż nie biorą udziału w jego grze.
Sofia, mimo iż jest dokładnie o dwadzieścia lat młodsza od swego brata, cieszy się jego ogromnym zaufaniem. W pewnym sensie starszy brat był dla niej trochę ojcem, przynajmniej wtedy, gdy przebywał w rodzinnym pałacu, a nie podróżował po świecie.
Sofia zawsze podziwiała Amintore i zawsze pragnęła dołączyć do którejś z jego zagranicznych eskapad. Jednakże baron nigdy jej na to nie pozwolił, uważając, że podróże są "zbyt niebezpieczne" dla jego drogocennej siostry.
Poważanie, jakim cieszy się Sofia w oczach starszego brata, a co za tym idzie, całego jego dworu, jest skutkiem paru jej wypowiedzi jeszcze z czasów, gdy była młodziutką dziewczyną. Nie wiadomo, co dokładnie powiedziała swemu bratu, lecz ten uznał później, że jej słowa sprawdziły się co do litery, a następnie uwierzył, że jego siostra dysponuje darem przepowiadania, lub raczej, jak on to nazywa "domyślania się" przyszłości.
Sofia zbywa te pomysły brata śmiechem i zaprzecza, aby potrafiła widzieć przyszłe wydarzenia, natomiast zastrzega, że zawsze odczuwała bardzo silny niepokój, gdy jej bratu coś groziło i przypisuje to swemu "siostrzanemu instynktowi".
Niezależnie od prawdziwego źródła trafności jej rzekomych przepowiedni, Sofia jest w pałacu Carvaggio drugą najważniejszą postacią po swoim bracie, a gdy ten jest nieobecny, rządzi nie tylko nim, ale całą baronią.
Choć nadzwyczajna pozycja w anturażu brata i władza, jaka się z nią wiąże, pochlebia Sofii, rozumie ona tez odpowiedzialność, jaka przychodzi wraz z tymi przywilejami. Dlatego zawsze stara się pełnić rolę "dyplomatki" łagodzącej konflikty wywoływane przez jej cholerycznego, nieco zbyt energicznego i ekscentrycznego brata. Jako jedna z nielicznych osób w pałacu dba także o dobre samopoczucie nieco odtrącanej, czwartej już żony barona, którą jest Julia di Chiezza.