Gdy baron Amintore di Zamorra poszukiwał dla siebie kolejne, czwartej już żony, szemrano, że zmusi księży, aby zgodzili się na jego ślub z własną siostrą, Sofia Lucilla di Zamorra, gdyż więź tych dwojga jest tak silna, że nie brakuje nieprzychylnych plotek na ten temat.
Zresztą przyjaźń barona z dziekanem Lorenzo de la Savaldi być może sprawiłaby, że trzeba by dopiero zdecydowanej interwencji biskupa, aby do takiego małżeństwa nie doszło!
Szczęśliwie jednak baron Amintore zaskoczył wszystkich swoich wrogów i jego wybór padł nieoczekiwanie na być może urodziwą, ale nie wyróżniającą się poza tym niczym nadzwyczajnym córkę barona Chiezza. Julia i jej krewni oczywiście poczytywali to za duże szczęście i nie opierano się długo przed sfinalizowaniem umowy małżeńskiej.
Julia przeniosła się do pałacu Carvaggio i... pożałowała tego bardzo szybko. Choć sam baron traktuje ją poprawnie, to... tylko tyle można na ten temat właśnie powiedzieć. Spotykają się czasem w alkowie, niekiedy wybierają wspólnie na przechadzkę po otaczającym pałac mieście Spineda, lub wycieczkę do jednej, ze spokojnych posiadłości leżących w głębi baronii jej męża.
Większość czasu spędza jednak Julia sama, to znaczy ze swymi dwórkami przywiezionymi z rodzinnego domu. Kobieta nienawidzi bowiem pałacu i panujących w nich obyczajów, a ściślej rzecz biorąc, tej całej, upiornej i makabrycznej historii ze służbą swego męża. Okaleczeni lokaje i odźwierni doprowadzają ją do słabości i napadów histerii. Bardzo szybko przestała pokazywać się gdziekolwiek w pałacu poza swoją osobista komnatą i zastrzegła, że usługiwać jej będą wyłącznie jej dwórki.
Jej mąż nie jest zadowolony z tych kaprysów Julii i to poważnie psuje ich relacje. Jednak nawet bez tego najprawdopodobniej całe dnie spędzałby w towarzystwie swej siostry, a nie żony, co też niezwykle boli Julię. Od pierwszych dni znienawidziła ona swą szwagierkę. Choć Sofia Lucilla di Zamorra robi wiele, aby wyciągnąć do niej rękę na zgodę i zaproponowała nawet, aby korzystała z jej służących, zamiast z kalek barona, Julia jest nieprzejednana.
W ten sposób stała się w pałacu Carvaggio intruzem, choć sama mówi o sobie raczej "więzień domu dla wariatów", czym dodatkowo psuje swe relacje z mężem.
Mimo to trzy lata temu urodziła baronowi drugiego syna, który dostał na imię Agnolo, tak jak jej ojciec. To wychowywaniu dziecka poświęca się obecnie kompletnie Julia i wydaje się, że jest to jedyna rzecz, która powstrzymuje ja przed rozpaczą..