Horacio nie miał więc innego wyboru, jak zapomnieć o świecie ludzi i poświęcić się światu słów i idei. Nie mając innych rozrywek, zajął się czytaniem literatury, poezji i studiowaniem różnych dziedzin. Nie jest nadzwyczaj uzdolniony do żadnej z nich, ani nie dysponuje uniwersalnym intelektem, jak niektórzy "ludzie renesansu", więc po prostu gromadzi powoli opasłe woluminy i zaczytuje się w nich wciąż od nowa, zapominając w tym czasie te, które czytał w zeszłym miesiącu czy roku. Mimo to cieszy się sympatią i przyjaźnią jednego człowieka, innego miłośnika literatury, Lorenzo Corsa, który dostarcza mu nowych książek i zabawia go podczas odwiedzin rozmowami o poprzednich.
Horacio urodził się karłem i jako taki, miał niewielkie szanse na dożycie starości. Ragadczycy są raczej okrutni wobec wszelkich odmienności. Gdy chłopiec miał pięć lat i jasne dla wszystkich stało się, że nie rośnie, jego ojciec postanowił "skrócić jego cierpienie".
Jednak Horacia ocaliła najwyraźniej interwencja Jedynego - tak przynajmniej potraktowali to jego krewni. Najpierw dziecko myśląc, że krążący po zamku Castel di Tora ze sztyletem w ręce ojciec bawi się z nim w chowanego zaczął uciekać przed nim. Gdy zirytowany baron ruszył w pogoń za pięciolatkiem, nieoczekiwanie to jego spotkał nagły koniec. Stracił równowagę na stromych, zamkowych schodach i runął w dół. Kilka silnych uderzeń czaszki o kamienne stopnie wystarczyło, aby odebrać mu życie.
Przestraszona matka i rodzeństwo Horacia poczytali taki obrót spraw za sugestię Jedynego i postanowili pozostawić karłowate dziecko przy życiu. Tragiczna zabawa w chowanego i następujący po niej pogrzeb to pierwsze i jedyne wspomnienie o ojcu, jakie zapadło w pamięci Horacia.
Mimo cudownego ocalenia, życie karła nie stało się usłane różami. Rodzeństwo zawsze drwiło z niego i tylko troska matki, a po jej śmierci litościwy charakter jednej z sióstr Porficia da Volpedo sprawiły, że Horacio dotrwał do dorosłości.
Na swoje nieszczęście, karłowaty Volpedo nie jest ani wybitnie uzdolniony artystycznie, ani nadzwyczaj bystry. Po prostu miał pecha urodzić się karłem. Gdyby był synem wieśniaka, to albo zostawiono by go wilkom w lesie, albo zostałby wioskowym dziwadłem, albo trafiłby do jakiegoś wędrownego cyrku. Ród szlachecki nie oddał swego krewnego do cyrku, ale stara się go nie eksponować.
Dlatego Horacio całe niemal życie spędził w obrębie murów rodzinnego zamku, z dala od balów, uczt, polowań i hucznych uroczystości, jakie Ragadczycy urządzają w miastach i wioskach z różnych okazji. Krewni mówią, że ukrywają go oczywiście z troski, lecz niewątpliwie jest ona tylko wymówką dla wstydu, jakiego chcą unikać.