23 lipca 1575, Sortivari
Do barona Orlando Di Castiliogne,
Drogi wuju orlando, niestety nie mogę przyjechać do De Carette, bo mamy tu ważniejsze problemy w Sortivari, które trzeba bez zwłok rozwiązać! Po pierwsze i najważniejsze, ciągle trwa kampania wojskowa wuja Dantego przeciwko buntownikom Avicim, a dopóki ona się nie zakończy, to znaczy dopóki wuj Dante nie doprowadzi baroneta Agnolo de la Avicii do Sortivari, aby klęczał przede mną i prosił o łaskę, nie możemy trwonić czasu na rozrywki i rodzinne odwiedziny. Po drugie mamy też drugi bunt w Hrabstwie, o którym jeszcze nie wiesz, wuju Orlando! Zbuntowała się baronowa Orsina la Clemente i chce przejść do stronnictwa markalian! Powiadomiłem już wuja Dantego o tej zdradzie i on już wie najlepiej, co zrobić, ale pomyślałem sobie, że i Ty powinieneś [kleks] widzieć, kto jest zdrajcą w Hrabstwie i że nie jest to tylko podły baronet Agnolo.
Przyznaję Ci także rację, wuju, w sprawie babci Franchetty. Nie powinienem był tak jej określać, nawet w prywatnym liście, mimo wszystko to jednak moja babka i należy jej się szacunek. Obiecuję zatem pamiętać o tym w przyszłości.
Spieszę też powiadomić Cię, wuju, że o edukację mej siostry, Filippy, także nie trzeba się więcej martwić, gdyż matka nasza o to zadbała i na jej polecenie, przybędzie do Sortivari siostra Salvinetti, a jeżeli nie ona osobiście, to jakaś inna, wyedukowana zakonnica z zakonu [kleks] trudysek. Matka nasza [nieczytelne], że przerwanie edukacji mej siostry było błędem wuja Dantego i sądzi, że Ty byś się z ta opinia zgodził. Ja sam sądzę podobnie, choć żal mi mej siostry, bo domyślam się, jaka będzie jej reakcja, gdy się o tem dowie powróciwszy ze swej pielgrzymki do Ambry, do grobu naszego ojca. Matka jednakże jest nieugięta i już posłała po panią Salvinetti. Biedna też jest pani Salvinetti, ona też nie będzie się cieszyła, jak się dowie, że wraca uczyć Filippę religii, tak sobie myślę!
Sędzia Caladri odkrył także nowe dowody w sprawie zabójstwa mego ojca. Jednakże matka moja zakazała mu rozmawiać o tym ze mną i z FIlippą i teraz tylko ona wysłuchuje tego, co pan Caladri ma do powiedzenia na temat swojego śledztwa. Mnie wyjawił jedynie, że swoje odkrycia przekazał też wujowi Dantemu.
Otrzymaliśmy także dziś oficjalne poselstwo z Varlanzory. Poselstwo to przyszło z propozycją abym zaręczył się z córką hrabiego Mozzenigo, Marcinellą. Przywieźli taki mały portrecik hrabianki oraz zaproszeniem do Varlanzory na jej dziewiąte urodziny. Miałbym tam pojechać, aby omówić warunki zaręczyn. Matka nasza jest zachwycona, podobnie kawaler Conte jak i reszta pałacu. Ja sam jednak pragnę poznać opinię rodziny na ten temat, gdyż sam nie jestem pewien, czy są to zaręczyny, jakie upodobałby sobie dla mnie mój, zmarły, ojciec. W każdym razie ta uroczystość urodzinowa odbędzie się 21 sierpnia, więc mam jeszcze czas na podjęcie ostatecznej decyzji. Mój nauczyciel, pan Guido di Caladri uspokaja mnie, że takie zaręczyny w moim wieku nie byłyby całkiem ostateczne i jak będę już dorosły i [skreślone] skończy się [skreślone] regentura, będę mógł zmienić zdanie i rozwiązać te zaręczyny. Skoro mogę się w razie czego wycofać, to chyba nie ma w tym żadnej pułapki, jak myślisz, wuju Orlando?
Na tem kończę, życząc Ci, wuju, radosnego lata, a twej małżonce szybkiego powrotu do zdrowia,. bom słyszał, że chora i odizolowana od reszty dworu!
Giovanni Di Castiliogne, hrabia [tu lista tytułów]