1. Notes

Anna di Verlasce do Dantego #1

List ten dostarcza Ci osobiście Averardo Corraprara informując, że był ukryty w tkaninach odesłanych pod pretekstem reklamacji z zamku Varlanzora. Szambelan zamku poprosił, aby tkaniny trafiły prosto w ręce Averarda, zapewne po to, aby ten znalazł ów list. Na kopercie napisano jedynie: "Proszę o przekazanie baronowi Arezzo".

--------------------------------------------------

Varlanzorra, 11 grudnia 1575

Baronie Dante!

Nigdy wcześniej nie utrzymywaliśmy kontaktów, więc wiedz, że jestem Anna di Verlasce, jestem małżonką Ricardo di Mozzenigo. Piszę do Was w akcie desperacji i ostatecznej rozpaczy, znikąd już bowiem nie mogę poszukiwać ratunku dla mnie, mych dzieci ani mego męża, a jedynie już u Ciebie! Wkrótce zostanę sama na tym świecie, a i to pewnie nie na długo, bo szwagier mój, zbrodniarz, zapewne i mnie zgładzi, aby nikt już nie mógł zaświadczyć o jego ohydnych czynach światu! Przeto błagam Cię, szlachetny baronie, ocal nas, póki nie będzie zbyt późno!

Musisz wiedzieć, że szwagierka moja, Angellica di Mozzenigo o wszystkim mi zdążyła powiedzieć, wiem zatem, że obiecałeś w marcu, że pomożesz ocalić mego męża przed zagładą. Niestety od tamtej pory wszystko się wielce skomplikowało! Najpierw mąż mój, przetrzymywany długo w odległym dworze Cranozza, został gdzieś w tajemnicy przeniesiony. Potem jednak szwagierka moja próbowała odkryć, dokąd przewieziono mego męża, oraz starała się skontaktować ponownie z Wami, baronie. To jednak okazało się nader nieostrożne, gdyż Pułkownik ma swoje oczy i uszy wszędzie i jakiś zły duch doniósł mu i szwagierka moja została w październiku także uwięziona przez ludzi Pułkownika! Odtąd nie mam o niej żadnych informacji i nie wiem jaki jest jej los. Nie wiem nawet czy żyje.

Wiem za to jedną rzecz, baronie i w tym upatruję mej jedynej szansy. Powiedziano mi, że wkrótce zostanę wywieziona z Varlanzory i wraz z dziećmi udam się do mego domu rodzinnego. Obawiam się najgorszego, mój drogi baronie. Boję się, że Pułkownik wcale nie zamierza posłać mnie do domu ojca, lecz że chce się i mnie ostatecznie pozbyć, tak, jak pozbył się wcześniej mego męża i swej siostry, o której nie mówią tu teraz w zamku inaczej, jak "zdrajczyni".

Z całego serca pragnę ocalić swego męża, a jeśli Jedyny pozwoli, to także moją, dobrą szwagierkę, co naraziła swe własne życie, aby walczyć o ocalenie Ricarda. Niestety nie mam pojęcia, dokąd uwieziono mego małżonka, ani tym bardziej, co zrobiono z Angelicą. Jestem tu niczym więzień, nigdzie mi nie wolno ruszyć się bez strażników Pułkownika, a poza kilkoma korytarzami wokół mojej komnaty-aresztu, nie wolno mi się i tak ruszyć. Tak już to trwa ponad rok, mój baronie i sądzę, że jeśli znowu mnie gdzieś zamkną, tylko że z daleka od Varlanzory i oczy dworzan i reszty rodziny Mozzenigo, to popadnę w szaleństwo. Szaleństwo z rozpaczy, samotności i strachu. Przeto po raz ostatni błagam Cię, mój baronie, abyś spróbował ocalić mnie! Jeśli Jedyny pozwoli, powiadomię Cię, gdy dowiem się, kiedy dokładnie i dokąd mnie stąd wywiozą, abyś mógł spróbować pokrzyżować nikczemny plan Pułkownika...

Niech jedyny ma Cię w swej opiece,

Twoja Oddana Służka,

Anna di Verlasce

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.