Przywiózł baron z wojny w Agarii zacne łupy wojenne, za które zaczął
dozbrajać swój rodowy zamek, w którym planuje dobudować też taras
artyleryjski, który pozwoli szachować wrogą artylerie na przedpolu
zamku.
Gelazzo jest jedynym ze swego pokolenia Sabardów, który zrobił karierę wojskową i który spędził wiele lat na regularnej wojnie, a mimo to, tylko on dożył obecnych czasów, podczas gdy jego bracia zostali już wszyscy pochowani.
Mario zmarł jeszcze jako dziecko. Francesco został otruty przez żonę, którą za ten akt trucicielstwa Sędzia Guido di Caladri nakazał ściąć toporem. Augusto popełnił samobójstwo wyzywając na pojedynek Pietro di Farnese, a Alberto spadł z konia podczas podróży i trafił głową w przydrożny kamień. Gelazzo zawsze żartuje odwiedzając rodzinny grobowiec, że gdyby bracia poszli razem z nim na wojnę z Valdorem, to do dziś cieszyliby się życiem.
Sam Gelazzo służył w 1 Pułku Ragadzkiego Kontyngentu Wojskowego w Agarii i dobrze wspomina czasy "znakomitej zabawy na koszt valdorskich osadników". Śmieje się zawsze, że "my paliliśmy, a oni odbudowywali, wtedy my znowu paliliśmy i tak w kółko!"