Słysząc nazwisko Detruci na froncie Agaryjskim, na myśl przychodzi stary, wysłużony weteran który wiele widział, a jeszcze więcej przeżył. Jak więc wielkim zdziwienie jest dla żołnierzy, którzy spotykają tego człowieka fakt, że jest on nie starszy niż trzydzieści zim. Człowiek urodzony z talentem do przewodzenia ludziom, któremu przestało się podobać patrzenie na ich śmierć z powodu rozkazów niedołężnych oficerów. Ansaldo trafił do jego oddziałów jako Kapelan i mężczyźni przeżyli razem kilka potyczek. Nie wystarczyło to by stworzyć odwieczną, dozgonną przyjaźń, ale zdołało przekonać Mortimera, że warto poszukać innego miejsca na kontynuowanie swego życia. Mortimer zna Abdona i Mruka, oraz weteranów z klasztoru, sam zaś zamieszkuje w Willi u Ansaldo jako gość honorowy. Zaleca się do Aurory, która wydaje się odporna na jego uśmiech i wdzięki. Mortimer robi za ochroniarza willi Ansaldo.