Przystojniak
Oszpecona twarz to pierwsza rzecz, która się rzuca w oczy, gdy spotkasz Juszczenkę i zarazem stanowi ona wyjaśnienie jego ksywy. Był kiedyś taki prezydent Ukrainy, nazywał się Wiktor Juszczenko. Facet miał na pieńku z rosyjskim FSB i Rosjanie spróbowali go zabić zatruwając go czymś paskudnym, co się nazywa "dioksyny". Te dioksyny zniszczyły mu twarz. Teraz kumasz, skąd ksywa? Tutejszy Juszczenko co prawda nie ma problemów z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa, ale za to wlazł kiedyś w jakąś paskudną anomalię chemiczną i ona zrobiła mniej więcej to samo, co dioksyny panu prezydentowi. Jueszczenko i tak może się uważać za szczęściarza, bo rok później pewien Stalker też wlazł w tą samą anomalie i on już z tego żywy nie wyszedł.
Chciwy
Juszczenko to chyba najaktywniejszy Stalker w Zonie. Ten facet jest niezmordowany i tak pracowity, że gdyby nie Wyładowania i anomalie, to chyba by już dawno wyczyścił calutką Zonę z artefaktów. Odpoczywa bardzo mało i rzadko. Po każdej wyprawie pośpi może dwie, trzy noce w obozowisku, a to tylko po to, aby uzupełnić zapasy i zreperować sprzęt, po czym rusza znowu na łowy. Jeśli któryś z jego towarzyszy jest ranny, to zostawia go na miejscu, a sam bierze resztę i ruszają w Strefę. Bywa nawet, że zostawia wszystkich i idzie do Zony kompletnie sam. Jedyne, co potrafi go powstrzymać przed kolejną wyprawą, to poważne rany uniemożliwiające sprawne poruszanie się.
Szczęściarz
Poza przykrą przygodą z twarzą, Juszczenko może uważać się za prawdziwego farciarza. Wiesz, mówią, że Zona wybiera sobie ludzi, których lubi i takim to wszystko wychodzi. Gdzie nie pójdą, to leży artefakt, Emisja nigdy nie łapie ich na środku pozbawionego kryjówek obszaru i tak dalej. Juszczenki to nawet bandyci podobno nie mogą dopaść i skroić. To oczywiście rodzi zazdrość i w końcu pewnie szczęście tego faceta się wyczerpie, ale póki co, los się do niego ciągle uśmiecha.