1. Journals

Dzień 2

Nocna warta w nieznanym miejscu zawsze wywołuje dodatkowe emocje. Przysiadłem na skraju prowizorycznego obozowiska i odwróciłem oczy od małego ogniska. Nie chciałbym by płomienie osłabiły mój wzrok na tyle bym nie dostrzegł zagrożenia. Na szczęście warta minęła spokojnie i o wyznaczonej godzinie obudziłem Shael by również trochę odpocząć. Reszta nocy minęła bez przeszkód i rankiem wstaliśmy wypoczęci. Ruszyliśmy w dalszą podróż. Po jakimś czasie wyszliśmy poza granicę lasu. Przed nami rozciągała się równina, na horyzoncie której widniało miasteczko, z lewej strony w oddali widać było leniwie sunącą rzekę, a po prawej ciągnął się las. Shael wykorzystała krótki postój i nazbierała kwiatów na dwa wianki. Jednym z nich udekorowała mój kapelusz co skwitowałem skinieniem głową z wdzięcznością. Widząc zbierającą się w okół mgłę przyspieszyliśmy kroku by dotrzeć do osady.

Wysokie domy przyprawiły nas o gęsią skórkę. Część z nich była zabita na głucho, pozamykane sklepy i nieczynna gospoda w jednej z uliczek uzupełniały obraz jak z horroru. Ciszę, która panowała w tym miejscu przebijał cichy płacz dzieci z jednej z ulic. Ruszyłem w tamtym kierunku, a towarzysze zaraz za mną. Dwójka dzieci stała przed wysokim domostwem. Starsza dziewczynka przytulała młodszego chłopca, który kurczowo ściskał zabawkę. Róża, dziewczynka, opowiedziała nam o tym jak rodzice kazali im uciec z domu przed potworem, który rzekomo się tam zagnieździł. Podobnież w środku, na trzecim piętrze został ich młodszy braciszek Walter. Rodzice dzieci ruszyli do piwnicy by zająć się potworem. W domu nie było nikogo innego. Obiecując dzieciom, że im pomożemy weszliśmy do środka pozostawiając Frugo na warcie. Podczas badania głównego holu dołączył on jednak do nas tuż po tym jak mgła na zewnątrz zadała mu rany dotykając jego skóry. Gdy tylko wszedł do środka drzwi się za nim zatrzasnęły. Przekazał nam informacje, że dzieci rozpłynęły się we mgle. Nie rozpoznawszy herbu wiszącego w holu zabraliśmy się za sprawdzanie wszystkich pomieszczeń. W jadalni sprawdziłem, że okien nie da się otworzyć ani wybić. Mój cienisty towarzysz wpadł w wyjątkowo dobry nastrój nucąc piosenkę o krwi i kościach. Zwrócił jednak moją uwagę, że dom dotknęło coś złego, a ja wyczułem dziwne wibracje jakby ze ścian i podłogi. Po sprawdzeniu całego parteru z zaskoczeniem stwierdziliśmy, że nie ma tu nigdzie zejścia do piwnicy. Na piętrze w oczy rzucił nam się portret rodzinny.9d7982d3-004b-4277-93ad-30ef604b5797.jpgNa portrecie widnieli Cierń i Róża oraz prawdopodobnie ich rodzice. Ojciec trzymał na rękach niemowlę (zakładam, że był to Walter), a jego żona spoglądała na zawiniątko z nieukrywaną nienawiścią. W jednym z pomieszczeń znaleźliśmy bibliotekę. Przeszukując pomieszczenie odnaleźliśmy ukryte pomieszczenie. W nim znajdowały się książki o tematyce czarnej magii (fałszywki) i kufer (w nim 3 puste księgi, 3 zwoje magiczne, akt własności domu, akt własności wiatraka i testament, a w ręce trupa przy skrzyni znalazł się List 2). Reszta piętra nie przyniosła nam nic nowego więc ruszyliśmy w kierunku schodów na górę.

Kolejne piętro przywitało mnie niespodzianką. Zbroja stojąca w korytarzu rzuciła się z atakiem w kierunku moich pleców. Wyćwiczonym ruchem uniknąłem podstępnego ataku, a moi towarzysze ruszyli do kontrataku. Frugo uderzył animowany przedmiot szybkimi pchnięciami czym przeciął kilka wiążących go w całości rzemieni. Sam wyprowadziłem szybkie cięcie pod pachą wgniatając napierśnik przeciwnika. Shael na chwilę przytrzymała jedną z rękawic istoty tworząc wewnątrz magiczną dłoń. Pepe ściął mu głowę jednak to nie wystarczyło i pancerne rękawice trafiły mnie potężnie w klatkę piersiową rozcinając ją. Dzieła dokończył kolejnym atakiem Frugo. Gdy emocje puściły osunąłem się ciężko po ścianie z krwią ściekającą między palcami. Okazało się, że Pepe zna się na pierwszej pomocy i zaklęciach leczniczych i już po chwili mimo uczucia pewnego osłabienia rany zasklepiły się. Nie na długo jednak...Frugo chciał wykorzystać okazję i przebić bukłak naszego łowcy. Próbowałem odbić jego broń, ale wbił mi sztylet w dłoń. Owlkin ponownie mnie wyleczył po czym wkroczyliśmy do kolejnego pomieszczenia. Okazało się, że była to sypialnia. Przy oględzinach zauważyłem, że za lustrem jest jakiś panel. Poleciłem Frugo, żeby to sprawdził, a ja zająłem się dalszymi oględzinami pomieszczenia. Niestety zbliżając się do kominka ukazała się zjawa kobiety, która natychmiast mnie zaatakowała. Po krótkiej wymianie ciosów i zaklęć zjawa rozsypała się w pył. Odprawiłem krótką modlitwę do Kelemvora w imieniu jej duszy.  Tymczasem Frugo znalazł tajne przejście na wyższe piętro za lustrem, a Pepe w przylegającym pomieszczeniu znalazł kołyskę. Po sprawdzeniu kołyski okazało się, że jest pusta. Kolejne pomieszczenie okazało się schowkiem z miotłą, która zaatakowała łowcę. Dwa szybkie uderzenia pozbawiły go przytomności jednak nie pozostaliśmy jej dłużni i już po chwili leżała w częściach na podłodze. Shael ustabilizowała Pepe przy mojej pomocy, a następnie podjęliśmy decyzję o odpoczynku w sypialni.

Hasła: Barovia ; Shael Nollet ; Frugo "Borsuk" Timbers ; Pepe Platypus ; Constantin Dragomir Dimitrescu ; Thornboldt "Cierń" Durst ; Rosavalda "Róża" Durst ; Walter Durst ; Durst ; Dom Durstów ; List 2 ; Gustav Durst ; Elisabeth Durst ; Strahd von Zarovich ; Animowana zbroja ; Zjawa ; Animowany obiekt ;