1. Journals

Dzień 5

Ruszyliśmy schodami w dół, nasiliły się dziwne głosy skandujące "On jest przedwieczny. On jest tą krainą". Gdy schody się skończyły trafiliśmy do komnaty z trzynastoma makabrycznymi "trofeami". Prowadziły z niej dwa kolejne korytarze, jeden dość stromo spadający w dół do pomieszczenia pełnego wody, drugi do korytarza z wieloma celami po obu stronach. W celach znaleźliśmy kości należące do dawnych lokatorów. Frugo po dłuższych oględzinach odnalazł w jednej z cel tajne przejście do pomieszczenia z wodą. Całe pomieszczenie rozświetla dziwna błyszcząca mgiełka. Po bokach znajdowały się chodniki wysunięte kilkadziesiąt centymetrów nad wodę. Dookoła pomieszczenia kolumny podtrzymywały strop. Zachodnia ściana pomieszczenia była uszkodzona i prowadziła do jamy pełnej śmieci. Na środku, na podwyższeniu znajdował się ołtarz podtrzymywany plecami rzeźbionych ghuli. Gdy tylko weszliśmy do środka śpiewy ucichły. Postanowiłem sprawdzić ołtarz z bliska, wchodząc na niego zaśpiew wrócił dużo mocniej ("Jedno musi umrzeć!"), a między filarami pojawiły się cienie zakapturzonych postaci. Frugo dołączył do mnie na ołtarzu, a ja zszedłem po chwili by sprawdzić wnękę w zachodniej ścianie.

"Lorgocie Gnijący budzimy Cię" poniosło się po sali, a woda zaczęła bulgotać w miejscu do, którego zmierzałem. Potężna istota zaczęła wychodzić z ciemności. Przypominając wielką gnijącą maź o zbliżonym do humanoidalnego kształcie ruszyła w moim kierunku. Już pierwszy atak potwora sprawił duże problemy, zostałem pochwycony i zaczął mnie powoli wchłaniać. Niewiele myśląc zaatakowaliśmy z całą mocą. Cięcia szabli, rany od sztyletów i strzały naznaczyły stwora, jednak ten zdawał się nie zwracać na to uwagi. W międzyczasie Shael postanowiła, jak nam się wydawało, nas zostawić. Wykorzystując magiczne moce wyteleportowała się do pomieszczenia z "trofeami" i zaczęła je niszczyć. Nieświadomi tego utrzymywaliśmy się z trudem przy życiu, a istota, oraz ponury zaśpiew, z każdym zniszczonym artefaktem słabła. Wraz z niszczeniem artefaktów przez elfkę obok mnie coraz bardziej widoczna była cienista postać mojego towarzysza co nie umknęło uwadze towarzyszy. W czasie kiedy wraz z Pepe ściągaliśmy na siebie uwagę potwora, Frugo podpalił stos kości. Nagle w pomieszczeniu zapanowała cisza, to Shael udało się zniszczyć ostatni mroczny artefakt. Gdy tylko ponura aura opadła, Anton przybrał najbardziej materialną postać jaką mógł i rzucił potężne zaklęcie, które poważnie zraniło Lorgotha. Po tym akcie jego obecność ponownie zaniknęła, a żyjący szlam podzielił się na dwa mniejsze. W międzyczasie Shael wróciła na pole bitwy. Sytuacja stała się dramatyczna, a dla mnie jeszcze gorsza gdy jeden z ciosów pozbawił mnie zmysłów. Po jakimś czasie magia Pepego postawiła mnie na nogi. Niestety walka wciąż trwała. Po krótkiej wymianie ciosów, która nastąpiła dalej udało nam się położyć obie istoty. Postanowiliśmy trochę odpocząć i połatać rany. Po około godzinie postanowiliśmy ruszyć do wyjścia. niestety dom Durstów przewidział dla nas kolejne niespodzianki. Wszelkie przejścia w miejscach drzwi zostały zasłonięte przez wirujące ostrza, kominki zasnuwały powietrze gryzącym dymem. Nasz szaleńczy bieg do głównego wejścia zakończył się wieloma ranami ciętymi, ale w końcu udało nam się wypaść na zewnątrz, a ponure domostwo zawaliło się w momencie kiedy ostatnia osoba opuściła jego wnętrze.

Gdy tylko się otrząsnęliśmy i rozejrzeliśmy wkoło naszym oczom ukazała się w końcu mieścina do której dotarliśmy. Mgła się podniosła, a ponure budynki  wręcz zaczęły odstraszać. Zebraliśmy się w końcu i ruszyliśmy w głąb osady. Dwa większe budynki przykuły naszą uwagę, jeden był sklepem o szumnej nazwie "Zakład handlowy Bildratha", a drugi karczmą "Krew na winorośli". Wizyta w sklepie przyprawiła nas o kilka siwych włosów. Właściciel był wyjątkowym bucem wykorzystującym swoją pozycję monopolisty. Mimo to sprzedaliśmy kilka fantów i kupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy. Usłyszeliśmy też kilka plotek:
- Dom Durstów od lat stał pusty, kiedyś był siedzibą kultu.
- Duchy poległych co noc wstają z grobów i idą atakować zamek. Nie atakują nikogo innego.
- Mgła towarzyszy krainie cały czas. Gęstsza jest na obrzeżach Barovii i nie pozwala nikomu opuścić krainy. Tylko Vistani mogą swobodnie podróżować przez mgły. Dostawy i informacje przywożą. Podobnież mają eliksir na opuszczanie krainy.
- Parę dni temu razem z grupą Vistani przybył obcy. Wysoki jegomość, który zatrzymał się w karczmie. Jego zbroja świeciła wręcz po oczach.
- Po śmierci ostatniego burmistrza, jego syn objął rządy w Barovii. Jego młodsza siostra Ireena została już dwukrotnie ukąszona przez wampira. Nieumarli często podchodzą pod ich dom.
- Syn lokalnego kapłana, Doru, wyruszył jakiś czas temu z magami przeciwko Strahdowi. Od czasu ich klęski w lokalnym kościele słychać krzyki młodzieńca.

Opuściwszy sklep zauważyliśmy starszą kobietę niosącą koszyk. Szła od drzwi do drzwi, a gdy jej otworzono wręczała ludziom małe paczuszki, w zamian dostając jedzenie. Przy jednym domu zamiast jedzenia wyprowadzono do niej dziecko. Starucha wzięła je za rękę i ruszyła dalej. Gdy podeszła do nas zaoferowała nam babeczki z prowadzonej przez nią z siostrami piekarni.

Sesja 4 - 56min 52sek

Hasła: Barovia ; Dom Durstów ; Shael Nollet ; Pepe Platypus ; Frugo "Borsuk" Timbers ; Constantin Dragomir Dimitrescu ; Lorgoth Gnijący ; Anton ; Krew na winorośli ; Gabriel Ilvastar ; Zakład handlowy Bildratha ; Bildrath ;