O ile Pepper umyka na ogół ludzkiej uwadze, mało kto potrafi tak po prostu zignorować jego siostrę. Van zwyczajnie za dobrze wygląda, żebyś nie chciał choć na chwilę zawiesić na niej oka. Choć sama mówi, że to jej praca wymaga dobrej prezencji, bo musi wzbudzać zaufanie - i rzeczywiście przyjmując pacjentów w swym gabinecie prezentuje się zawsze schludnie i elegancko - nie chodzi tylko o pracę, gdyż Van lubi czasem się odstawić i wyskoczyć do jednego z obskurnych barów i klubów w Pit, żeby się trochę rozerwać i odstresować.
Pepper woli nie zastanawiać się, co jego siostra tam robi i z kim - w końcu to nie jego sprawa, bo Van jest dorosła.
Tak czy inaczej mając z nią do czynienia trudno się oprzeć wrażeniu, jakby czarnorynkowa implantolog spadła tu z jakiegoś lepszego miejsca - wskazuje na to jej zdrowa cera, swobodna, pewna siebie postawa, niepowykręcane morderczą pracą dłonie, oraz sposób zachowania i wypowiadania się. Jej zasób słownictwa i jego wyszukanie zdają się dalece wykraczać poza wychowanie typowej, podziemnej lekarki z Pit, choć bywa i tak, że potrafi zaskoczyć was ciężką wiązanką, jakiej nie powstydziłby się najbardziej parszywy zbir z najciemniejszego zaułka, a i dogaduje się z wszelkiej maści podejrzanymi przemytnikami posługując czymś zaskakująco podobnym do ich dziwacznego slangu.
Na ogół jednak trzyma fason i zachowuje się niemal jak jakaś damulka z wyższych sfer: uprzejma, dobrze wychowana i - jeśli tylko zechce - zdumiewająco czarująca.
Pewnie gdyby nie wlekła za sobą ciężaru w postaci sparaliżowanego braciszka, dawno już przygarnąłby ją jakiś dziany handlarz, ambitniejszy watażka, albo któryś z lepszych sponsorów. Kto wie? Może resztą wasz aktualny sponsor trzyma Van w ekipie, bo wpadła mu w oko?

