Aldretta dzierży tytuł Kapitana armii kordyjskiej.
Aldretta del Rosso (ur. 1551) - zazwyczaj karierę wojskową w rodzinie robi drugi w kolejności starszeństwa syn, zaś druga w kolejności starszeństwa córka trafia do klasztoru. W przypadku rodziny Rosso stało się dokładnie na odwrót: drugi z trzech synów kawalera del Rosso, Pietro del Rosso, wstąpił do zakonu (opactwo należące do Ansaldo di Castiliogne), zaś młodsza córka udała się w wieku 18 lat w długą, zamorską podróż do odległych krewnych zamieszkujących w Cesarstwie Kordu, aby tam, pod opieką wuja Ferdinande (a właściwie po skordzeniu imienia juz Ferdinanda) wstąpić do Cudzoziemskich Regimentów Cesarskich.
Jeśli myślisz, Panie, że spędzała ten czas w pałacach lub pełniąc honorowe warty w Grande, mylisz się, gdyż Cudzoziemskie Regimenty służą imperatorowi Wolfgangowi jako pożyteczne narzędzie terroru wewnętrznego, wykorzystywane do tłumienia niepokojów na nowo zdobytych ziemiach, pacyfikowania zbuntowanej szlachty, oraz niszczenia ognisk herezji. Jako wojsko obcego autoramentu są to ludzie nie związani emocjonalnie z ziemiami i poddanymi, którzy się buntują i wobec tego nie mają żadnych skrupułów, aby puszczać z ogniem całe wsie i wyżynać do nogi całe rodziny szlacheckie.
Można więc przypuszczać, że Aldretta zdobyła spore, praktyczne doświadczenie bitewne, zresztą dwór cesarski uhonorował ją za w zamian jej służbę żelaznym Orderem Odwagi III Klasy oraz rentą cesarską w wysokości 50 kordinów miesięcznie. Dzięki temu z raczej niezbyt bogatej i nieutytułowanej rodziny, del Rosso stli się po powrocie Aldretty całkiem zasobni.
Niestety nie będzie komu specjalnie wydawać tych pieniędzy, gdyż w międzyczasie wszyscy bracia Aldretty poza zakonnikiem Pietro, stracili życie. Obaj zginęli w wojnie domowej, w dodatku, każdy z nich walcząć po innej stronie konfliktu.Najstarszy Lando, zatwardziały przeciwnik króla Hermana Srogiego, pojechał na południe, w służbę księcia Sirocco Okrutnego z zamiarem zabicia tylu rojalistów, ilu tylko zdoła dosięgnąć swym pałaszem. Zginął w Bitwie w Wąwozie Colapra w 1571 roku.
Wówczas najmłodszy z braci del Rosso, Vito, postanowił pomścić śmierć brata, jednak zdecydował się uczynić to w niestandardowy sposób i wymyślił podstęp. Przyłączył się do wojsk markiza Lambert di Barbadori służacego królowi, aby odnaleźć w ich szeregach zabójcę swego brata i wbić mu sztylet w plecy.
Niestety sam poniósł śmierć w zeszłym roku, dosłownie na dwa miesiące przed powrotem Aldretty z Kordu.
Kobieta
przybyła więc do rodzinnego dworu pełnego pogrążonych w żałobie kobiet i
niepełnoletnich sierot, a gdy po półrocznych namowach Petro ostatecznie
odmówił opuszczenia stanu zakonnego i objęcia opieki nad rodziną,
Aldreccie nie pozostało nic innego, jak samej zająć się wszystkim -
opieką nad wdowami i sierotami po swoich braciach, doglądaniem skromnego
majątku, oraz - co chyba najważniejsze - poszukiwaniem zemsty za śmierć
obu braci.
Sama Aldretta nie była dotąd nigdy zwolenniczką żadnego
ze stronnictw ragadańskiej wojny domowej, lecz teraz będzie zmuszona
opowiedzieć się po jakiejś stronie konfliktu. Czy zdecyduje się zabijać
rojalistów w odwecie za zasadzkę w stromym wąwozie, gdzie zakłuto
włóczniami Lando? Czy może zechce odnaleźć i zabić morderców Vita?
Niektórzy mówią, że ze swoim kordyjskim doświadczeniem bojowym, zdolna
jest dokonać obu tych rzeczy, ja jednak sądzę, że to mimo wszystko
przesada.