Lucio urodził się w 1545 roku, jako drugi syn Artuada del Volpi i Anny di Migliore. Po nim urodziło sie w rodzinie Volpi jeszcze czworo dzieci, lecz wieku dorosłego dożyła tylko siostra Patrizia i brat Fabio.
Dzieciństwo upłynęło Luciu dość radośnie, bo spędził je w rodzinnych lasach, bawiąc się ze starszym bratem i młodszym rodzeństwem, a gdy podrósł, ucząc się jeździectwa, szermierki i strzelania w czasie, gdy jego brat przygotowywany był do zarządzania majątkiem i zaręczany z jedną z dwórek hrabiego Giovanniego di Castiliogne.
W wieku 15 lat Lucio został wysłany na krótkie przeszkolenie militarne w Fortecy LaGrazia, gdzie przez pewien czas maszerował i trenował oddawanie salw z arkebuza pod sztandarem hrabiego Firenze. Potem jednak jego ojcu udało się uzyskać dla drugiego syna znacznie zaszczytniejsze miejsce, gdyż przyjęto Lucia na kurs oficerski w odległej twierdzy Karis Gor. Tam młodzieniec spędził w separacji od rodziny aż 2 lata, aby opóścić starożytna fortecę w mundurze ragadzkiego porucznika i listem zaciągowym zobowiązującym go do stawienia się do służby na wezwanie króla.
W tamtym okresie Lucio najbliżej był zostania dumnym rojalistą, lecz gdy powrócił do rodzinnego domu, ojciec i matka szybko wybili mu z głowy pomysły o braniu udziału w krwawej wojnie domowej i zamierzali znów posłać go do służby u hrabiego Firenze, lecz wtem król Herman ogłosił udział Ragady w świętej krucjacie przeciwko Valdorowi.
Lucio nie mógł nie odpowiedzieć na to wezwanie i pożegnawszy się z bliskimi wyruszył znów do Karis Gor, skąd ragadzki kontyngent udawał się w drogę do Eliarskich portów, skąd wynajęta flota miała dowieźć ja do Agarii.
Ku rozczarowaniu Lucia, pierwszy rok po trwającej prawie 4 miesiące podróży, Ragadczycy spędzili stacjonując w kilku fortach ulokowanych na flance linii obronnej wytyczonej przez marszałków Świętego Przymierza i przez ten okres mężczyzna nawet nie ujrzał na oczy żadnego Valdorczyka.
Dopiero od 1564 roku wojna zaczęła się dla Lucia na prawdę.
Niewiele właściwie wiecie o samym przebiegu kampanii z perspektywy męża Livii - poza nią sama oczywiście - i z waszej perspektywy zaistniał on dopiero w momencie, gdy Livia napisała do domu z frontu krótki list, w którym powiadomiła rodzinę, że wychodzi ponownie za mąż.
Odtąd Lucio wiernie kroczył przy boku swej robiącej zawrotna karierę żony i służył cierpliwie w jej cieniu, dbając jak Wam się zdaje, tylko o to, aby żaden ork czy inny Valdorczyk nie zaszedł jej z boku lub tyłu i nie zakończył jej wspaniałego życia. Okupił to poświęceniem własnej kariery, która i tak nie rozwijała się zbyt błyskotliwie. Z jakiegoś powodu Lucio dosłużył sie w Agarii tylko jednego awansu do stopnia kapitana i na tym się skończyło.
Po powrocie Livii i Lucia do kraju, wzięciu przez nich udziału w wielkiej paradzie w Alldare i odebraniu pochwał i podziękowań od króla i mieszkańców stolicy, Lucio wraz z żoną wrócił do Księstwa, aby zastać swe rodowe ziemie splądrowane i spalone przez najazd markalian zmierzający do Veruggi.
Luccio odwiedził swe zniszczone ziemie juz wcześniej, wkrótce po tym, jak dotarły do niego wieści o tej strasznej masakrze i próbował szukać ocalałych krewnych i poddanych, lecz potem na wiele lat wyrzekł się Ragady i wrócił do Agarii, gdzie wyładowywał swą bezsilna żądze zemsty na zabójcach jego rodziny na Valdorczykach.
Dziś, po ostatecznym powrocie do ojczyzny, Lucio nie mówi już zbyt często o zemście, za to wspomina o pragnieniu odbudowy spalonych wsi i ponownym ich zaludnieniu.

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.

Zapalony myśliwy

Lucio jest pasjonatem polowań, gdyż polował już od wczesnego dzieciństwa. Bardzo lubi polowanie z kuszą, oraz podchodzenie zwierzyny z oszczepami. Co ciekawe, lubuje się też we własnoręcznym patroszeniu i oprawianiu upolowanych zwierząt, a z relacji Livii z Agarii wiecie, że tam zdarzało mu się też samemu gotować gulasze i wędzić mięso.

Olbrzym

Lucio jest imponującej postury mężczyzną, w którego cieniu niejeden z Was mógłby stanąć i ochłodzić się latem. Livia korzystała z tej możliwości podczas morderczych, letnich upałów na agaryjskich stepach.

Poturbowany trwale przez Trupojada

Trwająca ponad miesiąc kampania polowań na Trupojada namalowanego przez barona Orlando di Castiliogne zaprowadziła Luccia aż do malowniczego miasteczka Maruggia, dokąd ghul się zapuścił w nieznanym nikomu celu. Obława w samym mieście przeprowadzona pod komendą inkwizytora Flavio di Castiliogne była trudna, niebezpieczna i krwawa - zakończyła się śmiercią czterech milicjantów cechowych, przybocznego i przyjaciela inkwizytora, kawalera Silvano del Rizzo, oraz wieloma rannymi. W ostatniej walce z Trupojadem ciężkie rany poniósł też sam Luccio - ghul rozorał mu pazurami lewy bok niemal nie wytrzewiając weterana, a potem wgryzł mu się mocno w prawą nogę, niemal nie druzgocąc potężnymi szczękami piszczeli i nie odgryzając kończyny. Luccio przeżył i z pomocą miejskiego medyka został ocalony przed wykrwawieniem. Udało mu się nawet uniknąć amputacji pokaleczonej nogi. Jednakże w skutek odniesienia 2 ciężkich ran jego ciało poniosło trwałe szkody, które odbiją się na jego sprawności do końca życia szlachcica. Budowa i Zręczność Luccia spadły o 1. Zdolność chodzenia odzyskał natomiast dopiero półtorej miesiąca po konfrontacji z trupożercą.

Amulet ochronny

Luccio stacjonując wraz z armią w jednym z przygranicznych obozów wojskowych zakupił od valdorskiego przemytnika prosty, trójkątny amulecik ochronny wykonany z brązu ze znakiem szczęścia wytłoczonym z jednej strony. Amulet pozwala mu w razie zostania trafionym (kulą lub ostrzem) wykonać rzut k20 - jeśli wyrzuci "1", uniknie zranienia kosztem 1 punktu Duszy.

Postrzelony przez fanatyka

Maruggia

W trakcie ryzykownego szturmu na wiejski dworek zajmowany przez religijnych fanatyków szantażujących Flavia zakładniczką, Lucio został ciężko raniony, gdy jeden z kultystów postrzelił go w pierś. Weteran wykuruje się, ale kosztem utraty 1 punktu Wytrwałości w wyniku osłabienia jego organizmu przez głęboką ranę.