Anichino de la Visentini (ur. 1540) to weteran wojny agaryjskiej, z której przed 4 laty wrócił z amputowaną, lewą ręką. Lubi opowiadać o bitwie w której tracił kończynę, bardzo szanuje wojowników, w tym barona Dante Ignazio di Castiliogne. Dlatego bardzo go ucieszyło, że to właśnie baron został regentem.

Visentini utracił lewą rękę w bitwie pod Prtestem (1571), gdzie brał udział w odpieraniu szarży valdorskiej, lekkiej kawalerii. Lanca jednego z Valdorczyków ugodziła go niezwykle fatalnie w kość ramieniową rozbijając ja w drzazgi, które poprzebijały skórę powodując krwotok, który nieomal zabił baroneta. Felczer w namiocie medycznym nie miał innego wyboru, jak odjąć pacjentowi całe ramię, gdyż w przeciwnym wypadku Anchino zmarłby.

"Całe szczęście, że to lewa ręka" - mawia zawsze baronet i nadal trenuje fechtunek, oraz strzelanie. Wrócił oczywiście z Agarii, gdyż po amputacji musiał przejść długą rekonwalescencję, lecz nie stał się bezczynnym kaleką przesiadującym w salonie i zapijającym swe nieszczęścia dużymi ilościami wina, tylko nadal wiedzie aktywne życie. Nawet nauczył się dosiadać konia przy pomocy jednej tylko ręki.

Główną troską baroneta stało sie jednak teraz odchowanie dorastającego już syna, dla którego wreszcie ma czas w życiu, oraz pilnowanie swego, niesfornego brata Giancarda, który specjalizuje się w wyoływaniu wiejskich awantur i szukaniu zaczepki na traktach.

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.

Towarzysz broni pułkownika

Anichino walczył na froncie agaryjskim służąc pod dowództwem pułkownika Agostino di Mozzenigo, z którym w trakcie wojny się zaprzyjaźnił. Krążą plotki, że baroneta kusi zmiana sojuszy i przyłączenie się do narodowców w służbie rodu Mozzenigo, ale honor i szacunek, jakim darzy jednocześnie barona Dantego mu na to nie pozwala.